czwartek, 06 listopad 2014 00:00

Logika kulawego realizmu

Napisał

W trzeciej części kultowego Ojca Chrzestnego Don Corleone zwraca się do swojego bratanka z tymi słowami: Nigdy nie miej w nienawiści swoich wrogów. To źle wpływa na osąd.

Wydaje się, że ta reguła, która trafnie ujmuje roztropną postawę w dziedzinie stosunków międzynarodowych, została przeoczona przez dr Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego w jego tekście opublikowanym na portalu niezależna.pl (28.08.2014), w którym autor postuluje polskie dozbrajanie ponoszącej coraz to bardziej spektakularne porażki armii ukraińskiej w jej walce z separatystami z Donbasu.

Żurawski argumentuje, że brak polskich dostaw broni dla Ukraińców przyczyni się nie tylko do ostatecznej klęski militarnej Kijowa, lecz również ułatwi dalszą ekspansję Rosji na Zachód. Pisze: Dozbrojenie Ukrainy jest politycznym nakazem chwili i Polska powinna przeznaczyć na ten cel wszystkie dostępne środki, nie pytając nikogo o zdanie. Ukraina jest naszym sąsiadem. Została napadnięta i się broni. Prosi nas o oręż, który będzie użyty przeciw wojskom państwa stanowiącego zagrożenie także dla naszej niepodległości (...) Zatrzymanie rosyjskiej ekspansji leży w najżywotniejszym polskim interesie. Jeśli nie zatrzymają jej dziś Ukraińcy, jutro być może będziemy musieli sami stawić jej czoło. Dając broń Ukrainie, nie tylko utrudniamy grożącą nam ekspansję rosyjską. Jak wynika z cytowanego ustępu, Żurawski jest przekonany, że w interesie Polski leży wojskowe wsparcie dla Kijowa i że esencją obecnego kryzysu jest dążenie Moskwy do ?ekspansji?.

Żurawskiego rekomendacje są, rzecz jasna, chybione, przede wszystkim z tego powodu, że opierają się na błędnych założeniach, które prowadzą wprost do błędnych wniosków.

Zacznijmy więc od początku.

Niezależnie od licznych głosów w Polsce i na Zachodzie, które zarzucają Władimirowi Putinowi dążenie do restauracji imperium (niektórzy nawet mówią o odbudowie samego ZSRR), bardziej prawdopodobne jest, że od początku kryzysu na Ukrainie Putin kierował się logiką przywódcy urażonego postimperialnego mocarstwa, dążąc do zabezpieczenia swoich żywotnych i strategicznych interesów w wymiarze geopolitycznym i gotowego w imię tychże interesów zapłacić wysoką cenę. Od samego początku kryzysu, dziennikarstwo i publicystyka głównego nurtu nie zechciały odnieść się do najbardziej elementarnych pytań:

1) Jakimi pobudkami kierowała się Rosja?

2) Czy istnieje możliwość powstania z jej strony uzasadnionej obawy co do dalszego zbliżania się do jej granic Unii Europejskiej i być może NATO (w umowie stowarzyszeniowej znajdowały się zapisy przewidujące ściślejszą koordynację i konwergencję polityki obronnej)?

3) Czy Rosjanie mieli rację, widząc konflikt ukraiński w kontekście dalszego rozgrywania Rosji przez Zachód, przy czym Ukraina odgrywała rolę geopolitycznego pionka?

4) Czy nowe kijowskie władze, ustanowione w wyniku przewrotu, z pogwałceniem samej konstytucji ukraińskiej i o wyraźnie antyrosyjskim nastawieniu, mogły zyskać przychylność Rosji?

Mało kto zadawał sobie trud, aby dać odpowiedzi na te pytania, co konsekwentnie wpłynęło na politykę zagraniczną Warszawy vis a vis Ukrainy i Rosji oraz na narrację w mediach głównego nurtu i emanującego z ust głównych sił politycznych w Sejmie. Jak pisze profesor Stanisław Bieleń: Doszło do absurdalnej sytuacji już nie tylko w sensie psychologicznym, ale i praktycznym. Nic bowiem, co zrobi Rosja, nie zasługuje na zrozumienie i niczego, co zrobi Ukraina, nie wolno krytykować.

(...)

Wyświetlony 1248 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.