czwartek, 06 listopad 2014 00:00

Niebezpieczeństwa wynikające z wojny na Ukrainie

Napisał

Niebezpiecznie jest uważać, że ekonomiczna współzależność, jądrowy arsenał i międzynarodowe sojusze zabezpieczą nas przed tragedią, jaka może być skutkiem zamieszek na Ukrainie ? Niall Ferguson, profesor historii Uniwersytetu Harwardzkiego.

Przed stu laty wybuchła pierwsza wojna światowa, która pochłonęła około 40 milionów ofiar, i która stała się przygrywką do następnej wojny, która pobiła rekord pierwszej, mordując około 70 milionów, głownie bezbronnych cywilów.

Przede mną leży mała książeczka, notatnik mego ojca Franciszka Czekajewskiego, który nosił go w kieszenie na froncie, w czasie służby w armii rosyjskiej cara Mikołaja II. Notatnik ma około 50 stron i jest pisany kursywą, którą trudno odczytać, gdyż tekst jest wyblakły. Pierwsza strona ma datę 21 lutego 1916 roku, a końcowe zapiski mają datę z roku 1917. Część zapisków jest po polsku, a część, szczególnie adresy znajomych i rodzinny w języku rosyjskim. Na pierwszej stronie widnieje podpis właściciela ? felczera weterynarii drugiego szwadronu huzarów jelczańskich.

Wojnę memu ojcu udało się przeżyć, gdyż, kiedy wybuchła, był już żołnierzem z czteroletnim stażem i pewnym doświadczeniem, jak unikać niebezpiecznych dla życia sytuacji. Ojciec opowiadał, jak na stacji kolejowej w Kijowie uniknął frontowej jatki, robiąc zakup gorącej wody na herbatę, tak zwany kipiatok (wrzątek). Tak dużo czasu mu to zajęło, że pociąg na front uciekł mu sprzed nosa. Wtedy natychmiast udał się do policji wojskowej z prośbą o zatrzymanie pociągu, ale to nie było możliwe. Ojciec wiedział, że żołnierzy, których złapano albo się zagubili w Kijowie, nie odsyłano na front, tylko do nowo formujących się dywizji na zapleczu. Prawdopodobnie ten zabieg uratował mu życie. Drugą sytuacją, którą ojciec opisuje krótko w notatniku, była kontuzja, wstrząs mózgu spowodowany przez wybuch pocisku artyleryjskiego. Życie uratował mu polski Żyd, lekarz wojskowy, który na rekonwalescencję do Petersburga odesłał go specjalnym pociągiem sanitarnym ufundowanym przez damy dworu cesarskiego. Przed wyjazdem do Polski ojciec mój pracował, jako sekretarz w polskim konsulacie w Petersburgu i wspominał, że wtedy konsulat dawał wizy do Polski każdemu, kto umiał powiedzieć ?Dzień dobry?.

Tutaj czytelnik może mi zadać uzasadnione pytanie, co wspomnienia sprzed stu lat mają do sytuacji dzisiejszej, szczególnie na Ukrainie.

Zbieżność wypadków sprzed stu lat, kiedy to Rosja carska była przedmiotem niemieckiej agresji w ramach ich filozofii ?Drang nach Osten? (Parcie na wschód), i walk między popieranymi przez NATO i EU wojskami rządu w Kijowie a rosyjskimi separatystami narzuca obawę, że lokalne, jakby się wydawało, zamieszki mogą przerodzić się w wielką wojnę. Niestety, znając historię początków pierwszej i drugiej wojny światowej traci się zaufanie do ludzi, którzy stoją na czele rządów i jakoby mają pełną kontrolę nad biegiem wypadków.

Większość ludzi w Stanach Zjednoczonych uważa, że ludzie na czele rządu są mądrzejsi od nas, przeciętnych obywateli, gdyż ?oni? mają dostęp do tajnych informacji, których z powodu tajemnicy państwowej my nie znamy.

(...)

Wyświetlony 1119 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.