piątek, 20 sierpień 2010 11:40

Tradycja jako wartość

Napisane przez

Ukazała się kolejna książka z cyklu wywiadów radiowych, jakie niezwykle interesująco przeprowadził z nietuzinkowego formatu bohaterami Janusz Telejko we Wrocławiu, w katolickiej rozgłośni "Rodzina". Jeszcze niedawno czytałem zawarte w tomiku "Niepokorni" wyznania prof. Jerzego Roberta Nowaka, zwierzenia Dariusza Ratajczka i dramatyczne wspomnienia Anny Walentynowicz, a już dotarły do mnie "Radiowe rozmowy o Lwowie".

O Lwowie można, naturalnie, nieskończenie, a jeszcze jak się umie tak gawędzić, jak robi to wytrawny mistrz lwowskiej gwary, zwanej powszechnie bałakiem, Władysław Załogowicz, (słynny "Felek"), to słucha się tego z rozrzewnieniem, uciechą lub napięciem, a czyta się z najwyższą uwagą i skupieniem.
To nie tylko barwny i żywy lwowski język, owe wszystkie tak ciepło i przejmująco brzmiące dla wrażliwego ucha zwroty, jak "jest klawo", "żadnej dyplomacji i oracji", "batiary", "makabundy", "japy", "tajojki", "kacapy", "kalamancje", "meszty", "morowe chłopy" czy "paciuki".
Książka inkrustowana została tymi albo podobnymi perełkami lwowskiej mowy i poprzez nie ujawniła, jak bardzo mieszkańcy dawnej stolicy polskiego wschodu zabiegali o niepowtarzalną, kulturową leksykologię.
Poprzez język bowiem mamy wgląd w ludzką duszę. A dusza lwowiaka była nie tylko szeroka, ale pełna światła, barw i muzycznej frazy. Poczucie piękna łączyło się z wyrazistym wizerunkiem miasta i jego ludzi. Toteż książkę, czy raczej książeczkę, bo zawiera ona zaledwie 52 strony, czyta się lekko i z humorem, jak legendę albo wykwintną baśń. Czuje się w Załogowiczu temperament kresowy, a jego opowieści nie tylko przypominają Lwów i jego piękną architekturę, atmosferę i drzewiej panujący styl życia, ale też zderzają niegdysiejszą kresową tradycję z nowymi obyczajami.
Kto lubi się pośmiać, ma pole do popisu, kto zaś ceni zadumę i refleksję, ma się nad czym zamyślić. Bohater jest postacią nie tylko nad wyraz barwną, żywą i krotochwilną, ale też człowiekiem refleksyjnym i głębokim. Ot, prawdziwy, lwowski batiar. Nie brakuje w książce także dobrze zarysowanych spotkań Załogowicza z biskupami, a nawet z kardynałem Wyszyńskim. Poznajemy również jego działalność w kulturze i służbę Bogu.
Za sukces Telejki uznać należy, że umie zadawać ważne pytania, a potem potrafi z uwagą wysłuchiwać odpowiedzi. I za to też, że wpadł na świetny pomysł ? umacniania i tworzenia jakby podwójnej tradycji, tradycji kulturowej ludzi z Kresów i tradycji nie tak starej przecież radiostacji katolickiej, jaką jest działalność radia "Rodzina". Po latach takie książeczki to czek wiarygodności. Książkę warto nie tylko przeczytać dla jej walorów poznawczych, dla jej giętkiego języka, ale też warto ją polecić innym. Nie zawiodą się.

Janusz Dariusz Telejko, Radiowe rozmowy o Lwowie, Wektory, Wrocław 2005.
Stanisław Srokowski
Wyświetlony 5505 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.