niedziela, 29 sierpień 2010 06:33

Wyzwoliciele. Udział Armii Czerwonej w wyzwalaniu Polski

Napisane przez

Wyzwoliciele

Wstęp
Cykl artykułów, który właśnie rozpoczynamy, jest redakcyjnym opracowaniem pracy magisterskiej Kristiana Kowalskiego pt. Powrót Armii Czerwonej przez Polskę do ZSRR w 1945 r., obronionej na Wydziale Historii Uniwersytetu Warszawskiego w 2003 roku. Temat jest ważki, choćby z tego względu, że przy okazji obchodów 60. rocznicy zakończenia II wojny światowej Rosjanie i ich ówcześni sojusznicy puszczają w świat własną, zafałszowaną wersję historii. Jak wiadomo, Armia Radziecka po wyzwoleniu własnego terytorium kontynuowała natarcie, aby ostatecznie (do czego zresztą zobowiązała się wobec zachodnich aliantów) pokonać hitlerowskie Niemcy. Główny kierunek uderzenia w kierunku Niemiec przebiegał przez terytorium Polski. Wykonując sojusznicze zobowiązania, ZSRR wyzwoliła spod niemieckiej okupacji wiele krajów Europy Środkowej i Wschodniej, w tym również Polskę.
Ważne jest więc przypomnienie, jak faktycznie wyglądało to wyzwolenie, pobyt i powrót tej Armii do ZSRR. Oczywiście, pobyt armii sowieckiej na terytorium Polski był znacznie dłuższy ? kilkudziesięcioletni, ale oddziały frontowe zostały wycofane z terytorium Polski latem 1945 r.
Przez kilkadziesiąt lat w opracowaniach o charakterze hagiograficznym kładziono akcent wyłącznie na militarny i polityczny aspekt tego zagadnienia ? rozbicie hitlerowskich Niemiec, pomijając zupełnie wszystkie negatywne zjawiska związane z pobytem Armii Czerwonej w Polsce w latach 1944-1945. Sprawa jest tym ważniejsza, że odchodzą coraz szybciej ostatni świadkowie tamtych wydarzeń, którzy jako dorośli w pełni świadomi obywatele byli ich uczestnikami.
Praca obejmuje okres od stycznia 1944 r., kiedy to Armia Radziecka przekroczyła granicę przedwojennej Rzeczypospolitej w rejonie Sarn, do końca 1945 r., kiedy w zasadzie zakończono dyslokację oddziałów frontowych do ZSRR.
Według źródeł radzieckich (M.W. Zacharow) w szczytowym okresie działań wojennych (początek maja 1945 r.) we wszystkich rodzajach sił zbrojnych ZSRR znajdowało się ponad 11 milionów żołnierzy. Nie będzie więc zawyżonym szacunkiem przyjąć, że w latach 1944-1945 na terenie Polski znajdowało się kilka milionów żołnierzy radzieckich. Po podjęciu decyzji o przystąpieniu przez ZSRR do wojny z Japonią, większość wojsk przerzucono przez Polskę na front dalekowschodni. Niemniej po zakończeniu działań wojennych w Europie, pozostało w Polsce kilkaset tysięcy, a może nawet około miliona sowieckich żołnierzy.
Ówczesny ambasador amerykański w Polsce A. Bliss-Lane ocenił, że w samej tylko Legnicy i Wrocławiu stacjonowało w 1945 r. około 400 tysięcy Rosjan. Należy też zauważyć, że w miejsce wycofywanych oddziałów frontowych, skierowano do Polski kilka dywizji NKWD oraz oddziały do stałych garnizonów. Oficjalnie w celu wyłapywania maruderów i dezerterów z Armii Radzieckiej oraz ukrywających się żołnierzy niemieckich, ale faktycznie w celu walki z polskim podziemiem niepodległościowym.
W pracy przedstawione są fakty, o których przez blisko 50 lat w imię fałszywie pojętej przyjaźni nie mówiło się, a fakty te, jak wynika z odnalezionych przez autora źródeł, były od początku znane ówczesnemu kierownictwu partyjno-państwowemu. Są to fakty częstokroć przerażające: morderstwa, gwałty, kradzieże i rabunki na szkodę osób prywatnych, jak też rabunek i wywożenie całych fabryk, torów kolejowych, linii energetycznych, płodów rolnych. Oddając cześć kilkuset tysiącom żołnierzy radzieckich poległych podczas wyzwalania ziem polskich, o tym też musimy pamiętać.
Dane dotyczą grabieży mienia, gwałtów i zabójstw głównie terenów centralnej Polski i tzw. Ziem Odzyskanych przyznanych decyzją "Wielkiej Trójki" Polsce jako rekompensata za utracone tereny na wschodzie. To zrozumiałe, biorąc pod uwagę, że ludność Kresów została już wcześniej (w latach 1939-1941) ograbiona przez komunistycznych namiestników i ich miejscowych pomocników, a następnie w większości przesiedlona na tereny centralnej Rosji i Azji lub zesłana do łagrów. Więcej natomiast można powiedzieć o wiarołomstwie czerwonoarmistów, walczących wspólnie z AK na terenach wschodnich, choćby przy wyzwalaniu Wilna, a następnie mordujących lub wywożących do łagrów swych niedawnych sojuszników. To także czarna karta w historii stosunków polsko-rosyjskich, o której trzeba pamiętać.
Jeśli chodzi o źródła, to oprócz powszechnie znanych prac T. Żenczykowskiego, M. Krogulskiego, J. Piekałkiewicza, autor pracy posiłkuje się również mniej znanymi publikacjami M. Golona, R. Tejchmana i pamiętnikami chłopów, osadników na Ziemiach Odzyskanych. Największą jednak zaletą tej pracy jest dotarcie przez autora do materiałów źródłowych w postaci korespondencji Ministerstwa Administracji Publicznej, Ministerstwa Spraw Zagranicznych, a przede wszystkim do dokumentów KC PPR, znajdujących się obecnie w Archiwum Akt Nowych. Nawiasem mówiąc, dokumenty te do 1985 r. nosiły klauzulę tajności, czyli nie były dostępne nawet dla reżimowych historyków. Zasługą autora jest też dotarcie do bezpośrednich świadków opisywanych zdarzeń.
Na zakończenie trzeba dodać jeszcze jedną uwagę. Niektóre z opisanych w pracy Kristiana Kowalskiego czynów żołnierzy sowieckich należy zakwalifikować jako zbrodnie wojenne, które jako takie nie uległy przedawnieniu, więc powinny być ścigane przez prokuratorów Instytutu Pamięci Narodowej ? to, że zostały popełnione na szkodę sojusznika, nie zmienia istoty sprawy. Jednak biorąc pod uwagę upływ czasu i niemożność ustalenia personaliów sprawców zbrodni jeszcze w latach czterdziestych ? nie sądzę, aby było możliwe oskarżenie kogokolwiek dzisiaj. Natomiast wszystkie świadectwa zbrodni sowieckich na terenie Polski powinny być badane i dokumentowane przez historyków zatrudnionych w IPN. To jest ustawowy obowiązek Instytutu ? w tym celu został powołany.

Redakcja


Kristian Kowalski
Udział Armii Czerwonej w wyzwalaniu Polski
(fragment)
 
Na początku stycznia 1944 roku żołnierze 13 Armii I Frontu Białoruskiego przekroczyli przedwojenną granicę Rzeczypospolitej w rejonie miasta Sarny. Samo miasto zajęli 12 stycznia 1944 r. Od tej chwili Rosjanie posuwali się na zachód przez ziemie należące do roku 1939 do II RP.
Polski rząd na uchodźstwie (...) 5 stycznia wydaje deklarację, w której odnotowuje fakt przekroczenia granicy przez Armię Czerwoną i podtrzymuje ofertę porozumienia wojskowego z ZSRR, wyrażając jednocześnie nadzieję, że Związek Radziecki uszanuje prawa i interesy Rzeczypospolitej i jej Obywateli (D. Sommerville, Kalendarium II Wojny Światowej, Warszawa 1995, s. 272).
Stalin jednakże nie liczy się już z polskim rządem emigracyjnym, ponieważ w styczniu zostaje powołana Krajowa Rada Narodowa, będąca zalążkiem przyszłego komunistycznego rządu. Ponadto w kwietniu 1943 r. zostały zerwane stosunki dyplomatyczne między RP w Londynie a rządem sowieckim z powodu ujawnienia przez Niemców zbrodni sowieckich na polskich obywatelach (oficerach), popełnionych w 1940 r. w Katyniu i innych obozach. Sowieci oskarżyli rząd RP o wrogą propagandę.
2 lutego 1944 r. Rosjanie zajmują Łuck, a następnie do 21 marca tego roku zdobywają większe miasta w tym rejonie: Równe, Kowel, Kamieniec Podolski.
Współpraca oddziałów AK z Armią Czerwoną trwała na obszarach Wileńszczyzny i Nowogródczyzny bardzo krótko. Dowódca AK. Tadeusz ("Bór") Komorowski depeszował do Naczelnego Wodza, generała Kazimierza Sosnkowskiego w Londynie: "Mamy wszelkie dane, że Sowiety rozpoczną na naszej ziemi akcję represyjną i niszczycielską. Są już wypadki rozbrojeń naszych oddziałów i rozstrzelania dowódców przez Sowiety" (Gazety Wojenne, zeszyt 59, Wydawnictwo PO Polska, Warszawa 2000, s. 1195).
W trzeciej dekadzie marca Wołyńska 27 Dywizja AK, licząca około 6 tys. żołnierzy, zetknęła się z działaniami Armii Czerwonej. Dowodzący nią ppłk Jan Kiwerski ("Oliwa") otrzymał od radzieckiego generała Siergiejewa ofertę pomocy w zakresie broni, sprzętu i zaopatrzenia (tamże, s. 223) w zamian za przekształcenie dywizji partyzanckiej w regularną dywizję podległą sowieckiemu dowództwu.
W dniu 22 maja 1944 roku Stalin przyjął na Kremlu delegację Krajowej Rady Narodowej reprezentowaną przez Edwarda Osóbkę-Morawskiego i Mariana Spychalskiego. Przywódca ZSRR uznał KRN za jedyne przedstawicielstwo narodu polskiego.
Był to ważny moment w historii naszego państwa z dwóch powodów. Po pierwsze, KRN była niejako zapleczem przyszłego komunistycznego rządu, po drugie, dowództwo Armii Czerwonej, a później i sami frontowi żołnierze sowieccy będą odtąd traktować żołnierzy AK i przedstawicieli podziemnego państwa polskiego wrogo, na równi z Niemcami. Sam G. Żukow w swych wspomnieniach potwierdził niechętny i wręcz wrogi stosunek do żołnierzy AK. I chociaż akcja rozbrajania oddziałów AK nie mogła wzbudzać wśród rozbrajanych entuzjazmu, to nie obserwowano, aby byli oni wówczas wrogo nastawieni do Armii Czerwonej. Z perspektywy czasu wydaje się, że współpraca między żołnierzami AK a Armią Czerwoną była wymuszona sytuacją. Akowcy znali teren, siły Niemców i na tym polu byli cenieni przez żołnierzy sowieckich.
Ziemie Polski centralnej i południowo-wschodniej, aż do rozpoczęcia wielkiej ofensywy wiosenno-letniej 1944 r., znajdowały się pod okupacją niemiecką. W kwietniu i maju 1944 roku walki na froncie wschodnim toczyły się głównie na Ukrainie wschodniej i na północy. Ziemie wschodnie Rzeczypospolitej zostały wyzwolone całkowicie spod okupacji niemieckiej podczas letniej ofensywy rosyjskiej noszącej kryptonim "Bagration". 22 czerwca 1944 roku przeciw niemieckiej grupie armii "Środek" przystąpiły do uderzenia radzieckie armie zgrupowane na kilku frontach: I, II i III Frontem Białoruskim, I Frontem Bałtyckim, I i II Frontem Ukraińskim. Akowcy 38 Pułku wspólnie z Armią Czerwoną zajęli 27 lipca Przemyśl. 17 Pułk Piechoty wraz z Sowietami brał udział 2 sierpnia w zdobyciu Rzeszowa. Ujętych przez Polaków żołnierzy niemieckich oddawano w ręce Armii Czerwonej.
Choć nie bez obawy i nieufności, Polacy starali się życzliwie przyjmować Rosjan. Robiono wspólne fotografie, ludzie rzucali niekiedy kwiaty do przejeżdżających żołnierzy sowieckich, a władze polskie w Przemyślu wyzwolonym wspólnie przez Rosjan i Polaków, zamieściły na publicznym oświadczeniu nalepianym w wielu miejscach miasta apel, w którym prosiły o przychylne nastawienie do Armii Sowieckiej. Oto fragment tej ulotki: Obywatele! (...). Wzywamy Was do życzliwego ustosunkowania się, do Sprzymierzonej Armii Czerwonej (...). Niech żyje Wielka Armia Sprzymierzona.
Graniczna rzeka Niemen została przekroczona 15 lipca 1944 r. w kilku miejscach na południowy zachód od Wilna. W niedzielę 16 lipca 1944 roku, 50 Armia (d-ca gen. por. Bołdyn) zdobywa polskie miasto Grodno. Żołnierze AK wyzwolili razem z czerwonoarmistami m.in. Tomaszów Lubelski, Łuków, Puławy, Chełm, Radzyń, Międzyrzec, Zamość, Białą Podlaskę.
Komentując zdobycie Lublina, Stalin wysłał do Churchilla telegram o następującej treści: Dziś wojska nasze zdobyły Lublin. (...) W tej sytuacji stoimy w obliczu praktycznej kwestii administrowania polskim terytorium. Ani nie chcemy, ani nie będziemy tworzyć własnej administracji na polskim obszarze, ponieważ nie mamy ochoty mieszać się w wewnętrzne sprawy polskie. (...) Dlatego uznaliśmy za konieczne nawiązanie kontaktu z Polskim Komitetem Wyzwolenia Narodowego (...). Nie znaleźliśmy w Polsce żadnych innych sił, które byłyby w stanie stworzyć polską administrację. Tak zwane organizacje podziemne kierowane przez polski rząd w Londynie, okazały się mieć krótki żywot i być pozbawione wpływów. Lublin został zdobyty 23 lipca 1944 roku przez oddziały 2 Armii pancernej dowodzonej przez gen. por. Bogdanowa oraz przez oddziały 8 Armii Gwardii dowodzonej przez gen. W. Czujkowa. Wilno zostało opanowane 13 lipca przez oddziały sowieckie i oddziały AK. W wielu przypadkach właśnie w Wilnie sowieccy dowódcy liniowi byli pełni uznania dla walczących Polaków. Po opanowaniu Wilna władze radzieckie nakazały żołnierzom AK opuścić Wilno i zgromadzić się na skraju Puszczy Rudnickiej (D. Sommerville, Kalendarium..., op. cit., s. 275). Ocenia się, że większość z ponad 5 tys. żołnierzy niepodległego państwa polskiego dowodzonych przez płk Aleksandra Krzyżanowskiego "Wilka" została wyłapana przez oddziały Armii Czerwonej i osadzona w obozie w Miednikach, a po odmowie służenia w armii gen. Berlinga skierowano do obozów koncentracyjnych w głębi ZSRR.
(?)
Kristian Kowalski

Wyświetlony 6594 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.