wtorek, 31 sierpień 2010 20:41

Informatyczna misja Franciszki S. czyli cnota nagrodzona

Napisane przez

Nasza bohaterka, Franciszka S. z Kalisza, niczym szczególnym się nie wyróżniała, ale przecież taka jest większość ludzi (bo gdyby wszyscy się wyróżniali, to w rezultacie nie wyróżniałby się nikt).


Była bogobojna i nawet chodziła do kościoła. Gdy nie padało. Z zawodu była sprzątaczką, jednak w pracy nie wykazywała się szczególną inwencją (ale też spróbujcie sami wybić się w takiej pechowej profesji!). Żyła spokojnie, cnotliwie i schludnie. Wielu grzechów nie miała okazji popełnić, a te popełnione nie przynosiły jej spodziewanej satysfakcji. Urodą także nie grzeszyła, więc jej życie uczuciowe było równie ubogie, jak to materialne.
Główne zajęcie pozazawodowe i życiowa pasja Franciszki S. to wymiana informacji, głównie z Wandą G. i Zenobią K., i kolportowanie ich dalej. Złośliwi powiadali, co prawda, że te trzy czarownice (niezbyt błyskotliwa aluzja do narzędzia pracy Franciszki) bez przerwy i bez umiaru o wszystkich plotkują, byli to jednak zacofańcy, bez pojęcia o nowoczesności, która na informacji stoi. A przecież te panie wykonywały jedynie swoje posłannictwo, swoją niełatwą misję głoszenia prawdy. Ot, takiej Stasiakowej wytykały (zgodnie z prawdą), że jej futro nosiło wcześniej kilka kotów; informowały wszystkich poufnie, że mąż Lipskiej bierze łapówki, a z kolei Małgosia od Nowaków wyjechała nie na studia do Wrocławia, tylko z brzuchem, który nabyła z pomocnikiem piekarza. Z kolei jego szef (czyli piekarz) wykupywać miał kilogramami viagrę z uwagi na czary rozsiewane przez delikatessę Grażynę... Okolica wręcz uginała się pod natłokiem podobnych wieści.
Świat żyje informacją! A Franciszka S. z przyjaciółkami robiła co mogła, by cały świat te informacje uzyskał. Żyła w prawdzie!
Jak każdy, Franciszka S. miała swoje ambicje i marzenia. Te zaś były wielkie, rozlege, z prawdziwym rozmachem. Roiła sobie zatem, że jako wielka pani mieszka w zamku (dziwnie przypominającym wielopiętrową kamienicę), otoczona liczną służbą, w tym całą grupą posłusznych sprzątaczek, a okolica zachwyca się jej elegancją. Oczywiście, okoliczne księżniczki uwielbiały Franciszkę S. za jej dowcip i czar, a co lepsze europejskie domy słały licznych swatów.
To wszystko były marzenia ? jako realistka, Franciszka S. zdawała sobie sprawę, że w życiu doczesnym niewdzięczność jest normą, zatem jej godne prowadzenie się i odważne głoszenie prawdy nie spotka się z odpowiednią nagrodą. Docenią ją dopiero po śmierci. Spokojnie więc prowadziła swoją działalność, pewna sprawiedliwego osądu w zaświatach.
Przyszedł w końcu jej czas. Jak zwykle pracowała z miotłą i ścierką, kiedy spotkała ją śmierć. W pogrzebie uczestniczyły przyjaciółki i nadspodziewanie sporo sąsiadów (istnieją domniemania, że gryzło ich sumienie z powodu odczuwanej ulgi). Nad trumną padły stosownie wielkie słowa, po czym rozstano się na zawsze z ziemską powłoką Franciszki S.
Uzyskaliśmy wszakże informacje co do jej dalszych losów. Oto wkrótce po śmierci stanęła u niebios wrót. Powitano ją tam z radością, co przyjęła w sposób naturalny. Dopełniono koniecznych biurokratycznych formalności, po czym wskazano jakieś piękne domostwo i kazano zwrócić się tam do głównego anioła. Pełna nadzwyczajnych oczekiwań na tyle lat wypatrywaną nagrodę za godne życie, udała się tam. Anioł wskazał jej miejsce spoczynku, kazał włożyć jakąś niezbyt świeżą szatę. Zdziwiła się, ale była posłuszna.
? Byłaś sprzątaczką? ? upewnił się anioł. ? To tam w kącie jest miotła, szmata i wiadro. Dawno nikt tu nie robił porządków. To bierz się do roboty...
I tak zaczęło się życie pozagrobowe Franciszki S. Cnota została nagrodzona. Jak się dowiadujemy, Franciszka S. oczekuje na swoje przyjaciółki.

 

 

Kryspin Żuk
Wyświetlony 2570 razy
Więcej w tej kategorii: « Czterej reformatorzy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.