wtorek, 03 luty 2015 00:00

Przegląd judeorealistyczny (2)

Napisane przez

Jesienna inauguracja

Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie zaiste otworzyła całkiem nowy etap i pokazała nową jakość w stosunkach polsko-żydowskich. Mądrością tego nowego etapu będzie przede wszystkim dalsza obróbka tubylczej ludności w duchu pedagogiki winy z bezdyskusyjnie już ?polskim? (nie niemieckim) Jedwabnem i ?polskim? pogromem kieleckim (nie antypolską sowiecką prowokacją) ? z jednoczesnym braniem pod włos przez odwoływanie się do wspólnoty przeżyć dziejowych w epoce Rzeczypospolitej ?wielu narodów? i przywoływanie epizodów mniemanej ?patriotycznej wspólnoty? Polaków i Żydów w okresie zaborów (z dyżurnym Berkiem Joselewiczem pod Kockiem i klimatami ? la ?koncert Jankiela?).

Z jednej strony rysuje się więc obraz nieledwie idylliczny, w którym Żydzi okazują się pełnoprawnymi współgospodarzami ziem polskich, a z drugiej ? wskazuje się wyraźnie winowajców odpowiedzialnych za ?polski antysemityzm?, mianowicie: Kościół katolicki i polski ?nacjonalizm?.

Generalnie ta opowieść o tysiącu lat stosunków polsko-żydowskich układa się w dzieje skrzywdzonej niewinności. Cały bowiem rachunek krzywd wystawiono tu wyłącznie Polakom, którzy ? tak to wynika w największym skrócie ? mieli może nawet w przeszłości paru sensownych władców, którym nie najgorsze świadectwo wystawia przede wszystkim to, że otaczali opieką Żydów; ale generalnie Polacy jako naród nie dorośli, nie dojrzeli i nie umieli docenić tego dobrodziejstwa, jakim była wielowiekowa obecność i pionierski wkład Żydów w rozwój ziem polskich. Jakże charakterystyczny jest początek muzealnej narracji: ziemia Po-lin przedstawiona jako piękna zielona puszcza ? całkowicie bezludna, dopóki nie uczynią jej ?sobie poddaną? Żydzi. Notabene i tu potwierdza się, że ?z obfitości serca usta mówią?: oto okazuje się, że w dawnej historiografii żydowskiej nazywa się nasze ziemie nowym Kanaanem ? co winno dawać asumpt do głębszej zadumy każdemu, kto pamięta, jaki los miał przypaść w udziale pierwotnym mieszkańcom Ziemi Obiecanej.

Nie ma oczywiście mowy o tym, by zwiedzający dowiedział się czegoś konkretnego o rygorach życia żydowskiego ? tj. by mógł zrozumieć, że komplikacje we współistnieniu z Żydami nie wynikały li tylko z irracjonalnych ?antysemickich? resentymentów i że mają być może genezę przynajmniej częściowo w ogóle niezależną od czynników zewnętrznych ? wynikają bowiem immanentnie z zasad talmudycznych i reguł kahalnych, które kładły się na życiu żydowskim uciskiem na tyle nieznośnym, by prowadził on do buntów, secesji i apostazji w obrębie żydowskiego świata, bez najmniejszej ingerencji ze strony gojów. A przecież bez zrozumienia fenomenu kahału (tj. również rytualnej przemocy kahalnej) nie sposób później sensownie dywagować nt. tragedii Judenratów i zaangażowania elit żydowskich w zagładę własnego narodu. Jeśli przemilczamy, bądź sentymentalizujemy zasady organizujące gminę żydowską, to jakże możemy zrozumieć chasydyzm czy haskalę? Bez podstawowego bodaj pojęcia o etycznych i socjologicznych implikacjach prawa talmudycznego trudno też sensownie przedstawić z jednej strony dzieje żydowskich apostatów (stąd skandaliczne niedowartościowanie np. wątku Jakuba Franka), a z drugiej maskili i asymilacjonistów (stąd kompletna nieobecność takich fenomenów, jak np. Stanisław Hoge).

(?)

Wyświetlony 1157 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.