środa, 04 luty 2015 00:00

Colonia Polonia

Napisał

W 1884 roku Henryk Sienkiewicz napisał krótką parabolę ?Legenda żeglarska? przedstawiającą losy Polski jako żeglującego po oceanie dziejów dumnego statku, który tonie z powodu sprzysiężenia żywiołów i gnuśności załogi. Niegdyś utwór ten umieszczony był na początku podręcznika języka polskiego dla klas ósmych, a i dzisiaj pojawia się na maturach. ?Purpura? jeszcze nie zginęła ? dodawał otuchy Pokrzepiciel Serc, lecz podkreślał, że trzeba w zgodnym wysiłku statek naprawiać. Sto trzydzieści lat później prawnuk wielkiego pisarza wyraził wulgarnym językiem współczesnym opinię gruntownie odmienną. Okoliczność ta skłania do szczególnych refleksji.

Liczyć tylko na cud?

Według prominentnego polityka kierującego jednym z najważniejszych resortów państwo polskie praktycznie dzisiaj nie istnieje. Dumny okręt ?Purpura? spoczywa na dnie, wrak jego porastają jakieś kolonie pąkli, pokład penetrują długimi mackami ośmiornice, w ładowniach zagnieździły się drapieżne stwory, wokół zrujnowanego mostka kapitańskiego krążą wiecznie głodne rekiny oraz inne grube ryby. Tymczasem na wzburzonych falach unosi się jedynie fantom, statek-widmo oblężony przez bałwany miotające wielkie kłęby piany. Spoza jej zwałów widać tylko kontur okrętu, co może, zwłaszcza podczas sztormowej szarugi, łatwo zmylić obserwatora, zwłaszcza jeśli chce on oglądać inny obraz niż jedyny prawdziwy. Tuła się zatem ten Latający Polak, ot, wydmuszka zaledwie, pomiędzy krążownikami i transatlantykami pewnie sunącymi zamierzonym kursem.

Plagi, jakimi udręczona jest dzisiaj nasza Ojczyzna, właściwie dotyczą wszystkich dziedzin życia: niesłychane zadłużenie, rabunek resztek majątku narodowego, korupcja, upadek moralny elit, sprawa smoleńska i wynikające z tej tragedii poniżenie Polski, afery na wielką skalę... To, że podobne nieszczęścia występują także w innych państwach, nie jest przecież żadnym usprawiedliwieniem ani pocieszeniem. Przywołując słowa Wieszcza, łudzona błyskotkami Polska to już tylko najwyżej papuga narodów, służebnica cudza. Kiedyż więc wreszcie strząśnie tę hienę, co ją ma na sobie od tak dawna?

Niewątpliwie kraj nasz jest odmianą kolonii, a podległości tej nie da się wytłumaczyć frazesami o nieuchronności globalizacji, potrzebie integracji, uwarunkowaniach ekonomicznych itp. Dobrnęliśmy do sytuacji, gdy musimy wręcz doszukiwać się Polski w Polsce, a jak już odnajdziemy jej choć trochę ? przykładowo w swojskim krajobrazie, w rodzimej marce dobrego produktu, w napisie na starym nagrobku, w triumfie sportowym, gdy grają Mazurka czy w jakimś innym geście patriotycznym ? wtedy odruchowo staramy się zaczerpnąć jak najwięcej, by na dłużej wystarczyło. Potrzebne to, aby duch nie skarlał doszczętnie, aby nie utracić już i tak rozmytej mocno tożsamości. Ale przecież nie wszyscy odczuwają taki imperatyw, nazbyt wielu uwiera polskość i wynikające z niej powinności.

Samozwańczy mentorzy od wciskania kitu codziennie próbują pouczać mnie, abym wstydził się i kajał za przeszłość mojego narodu. Czyż nie jest to nowa forma white man?s burden, wytyczająca jedyną możliwą relację pomiędzy mądrymi kolonizatorami i prymitywnymi dzikusami? W tym wypadku cywilizowanie polega na bezkrytycznym i absolutnym przyjęciu wzorów narzuconych przez metropolię. Ciągle jest wielu chętnych, aby świetliste karty naszych dziejów wyrwać, zmiąć i cisnąć do szamba niepamięci, w którym stopniowo pogrążany jest naród polski.

(...)

Wyświetlony 1361 razy
Więcej w tej kategorii: « Kolonia Polska Od Redakcji »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.