sobota, 12 wrzesień 2015 11:01

Jeden pasterz jedna owczarnia

Napisane przez

Wielkim znakiem zapytania dzisiejszej globalnej geopolityki jest to, czy świat pójdzie w kierunku świata jednobiegunowego, zdominowanego przez USA (tego, co z dumą i arogancją Amerykanie nazywają Full Spectrum Dominance), czy jednak będzie dążyć w stronę świata wielobiegunowego, w którym będą współistnieć różne centra władzy.
Z ekonomicznego punktu widzenia, świat jest już wielobiegunowy, udział USA w globalnym PKB to jedynie ok. 18% (dane z 2013) i ciągle maleje. Więc jak to się dzieje, że USA dominują na poziomie globalnym? Powodem nie jest ich gigantyczny budżet wojskowy, bo nie można przecież zbombardować całego świata.


Pierwszym magicznym narzędziem, którego USA używają do dominacji nad światem, jest ich dolar. Słowo „magiczny” nie jest tu tylko przenośnią – dolar faktycznie jest tworem magicznym: FED może tworzyć go w swoich komputerach w ilościach nieograniczonych i cały świat uważa go za coś cennego, myśląc oczywiście o petrodolarach. To sprawia, że finansowanie przez USA „kolorowych rewolucji” i innych akcji wywrotowych na całym globie jest proste i praktycznie nie kosztuje nic. Jest to poważny problem, któremu świat powinien stawić czoła w pierwszej kolejności, jeśli naprawdę dąży do wielobiegunowości.
Inną superbronią USA jest ich szaleńcze panowanie nad środkami przekazu, coś bardzo zbliżonego do absolutnej hegemonii, której rozmiary wykraczają poza wszelkie wyobrażenia większości analityków. Hollywood jest najwspanialszą maszyną propagandową w dziejach świata. Hollywood przekazuje do miliardów mózgów na całym świecie własne kanony rozumienia rzeczywistości, które zawierają – choć nie tylko – sposoby myślenia, zachowania, ubierania się, jedzenia i picia, aż do tego, jak wyrażać swój sprzeciw. Tak, Hollywood jest nawet w stanie programować i instruować, w jaki dokładnie sposób wyrażać nasz sprzeciw wobec amerykańskiego stylu życia.
Tylko jeden przykład (a jest ich wiele): zachodni dysydenci często przywołują film „Matrix” (1999), by odnieść się do niewidzialnej siatki kontroli naszego życia, ale także Matrix należy do tej samej matrycy, jeśli wolno mi użyć takiego humorystycznego klucza. Oto hollywoodzkie opakowanie procesu myślowego, który przeżywamy w świecie ułudy – używając alegorii, symboli i metafor stworzonych w USA, stajemy się całkowicie częścią ich systemu i sprawiamy, że to wszystko staje się rzeczą realną.
USA poprzez CIA, która infiltruje większość najważniejszych środków przekazu na świecie, mają kontrolę nad informacją. Niemiecki dziennikarz Udo Ulfkotte, który pracował dla „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, jednego z głównych dzienników niemieckich, w swojej bestsellerowej książce Gekaufte Journalisten (Sprzedani dziennikarze) wyznał, że był opłacany przez CIA za manipulowanie wiadomościami, i że jest to normalna praktyka w mediach niemieckich. Możemy więc spokojnie przyjąć, że jest to praktyka stosowana w innych krajach.
Ta globalna kontrola środków przekazu pozwala USA dominować w wojnie informacyjnej, w takiej mierze, że z łatwością możliwe jest przerobienie w oczach odbiorców czarnego na białe. To wręcz niewiarygodne, jak pod kontrolą amerykańską media europejskie mogły wypaczać fakty, w czasie ostatniego kryzysu na Ukrainie: filonazistowska junta, która doszła w Kijowie do władzy w wyniku zamachu stanu1 i była w stanie przez miesiące bombardować i zabijać własnych obywateli, zawsze pokazywana była jako ta strona dobra, a Putin, bez żadnego realnego powodu jest opisywany jako nowy Hitler .
Żeby zrozumieć, do jakiego stopnia władza nad informacją wystarcza do modelowania rzeczywistości, przypomnijmy cytat z 2004, przypisywany Karlowi Rove, onegdaj doradcy Georga W. Busha: Jesteśmy imperium i gdy działamy, tworzymy naszą rzeczywistość, a podczas gdy wy studiujecie tę rzeczywistość, z całą rozwagą, do jakiej jesteście zdolni – my działamy znowu, tworząc inne, nowe rzeczywistości, które także możecie studiować, i tak oto mają się fakty. My jesteśmy protagonistami historii, a dla was, wszystkich was, dozwolone zostanie jedynie studiowanie tego, co my robimy.
A jakby tego było jeszcze mało, większość informacji, które krążą w dzisiejszym świecie, jest obrabiana przez komputery z amerykańskimi systemami operacyjnymi (Microsoft i Apple), a osoby, które sprzeciwiają się USA, komunikują się między sobą za pomocą Facebooka, Gmaila i innych kanałów kontrolowanych przez CIA. I właśnie ten totalny monopol informacyjny czyni tę zasadniczą różnicę. Nawet jeśli amerykańskie wpływy ekonomiczne w ostatnich dziesięcioleciach maleją, to ich kontrola na poziomie informacji paradoksalnie wzrosła. Tak więc państwa, które dziś spoglądają w stronę świata wielobiegunowego, powinny zweryfikować swoje priorytety i zacząć na serio rywalizować na polu informacji, zamiast koncentrować się jedynie na sprawach ekonomicznych. Dziś władza jest jedynie kwestią percepcji, a USA są ciągle jeszcze mistrzami w tej grze. Nie będziemy mieli żadnego świata wielobiegunowego, aż do czasu, gdy do gry nie wejdą inni uczestnicy o analogicznych kompetencjach.

/.../ Ciąg dalszy artykułu - w wydaniu papierowym

Wielkim znakiem zapytania dzisiejszej globalnej geopolityki jest to, czy świat pójdzie w kierunku świata jednobiegunowego, zdominowanego przez USA (tego, co z dumą i arogancją Amerykanie nazywają Full Spectrum Dominance), czy jednak będzie dążyć w stronę świata wielobiegunowego, w którym będą współistnieć różne centra władzy.
Z ekonomicznego punktu widzenia, świat jest już wielobiegunowy, udział USA w globalnym PKB to jedynie ok. 18% (dane z 2013) i ciągle maleje. Więc jak to się dzieje, że USA dominują na poziomie globalnym? Powodem nie jest ich gigantyczny budżet wojskowy, bo nie można przecież zbombardować całego świata.
Pierwszym magicznym narzędziem, którego USA używają do dominacji nad światem, jest ich dolar. Słowo „magiczny” nie jest tu tylko przenośnią – dolar faktycznie jest tworem magicznym: FED może tworzyć go w swoich komputerach w ilościach nieograniczonych i cały świat uważa go za coś cennego, myśląc oczywiście o petrodolarach. To sprawia, że finansowanie przez USA „kolorowych rewolucji” i innych akcji wywrotowych na całym globie jest proste i praktycznie nie kosztuje nic. Jest to poważny problem, któremu świat powinien stawić czoła w pierwszej kolejności, jeśli naprawdę dąży do wielobiegunowości.
Dolar faktycznie jest tworem magicznym: FED może tworzyć go w swoich komputerach w ilościach nieograniczonych i cały świat uważa go za coś cennego, myśląc oczywiście o petrodolarach.
Inną superbronią USA jest ich szaleńcze panowanie nad środkami przekazu, coś bardzo zbliżonego do absolutnej hegemonii, której rozmiary wykraczają poza wszelkie wyobrażenia większości analityków. Hollywood jest najwspanialszą maszyną propagandową w dziejach świata. Hollywood przekazuje do miliardów mózgów na całym świecie własne kanony rozumienia rzeczywistości, które zawierają – choć nie tylko – sposoby myślenia, zachowania, ubierania się, jedzenia i picia, aż do tego, jak wyrażać swój sprzeciw. Tak, Hollywood jest nawet w stanie programować i instruować, w jaki dokładnie sposób wyrażać nasz sprzeciw wobec amerykańskiego stylu życia.
Tylko jeden przykład (a jest ich wiele): zachodni dysydenci często przywołują film „Matrix” (1999), by odnieść się do niewidzialnej siatki kontroli naszego życia, ale także Matrix należy do tej samej matrycy, jeśli wolno mi użyć takiego humorystycznego klucza. Oto hollywoodzkie opakowanie procesu myślowego, który przeżywamy w świecie ułudy – używając alegorii, symboli i metafor stworzonych w USA, stajemy się całkowicie częścią ich systemu i sprawiamy, że to wszystko staje się rzeczą realną.
USA poprzez CIA, która infiltruje większość najważniejszych środków przekazu na świecie, mają kontrolę nad informacją. Niemiecki dziennikarz Udo Ulfkotte, który pracował dla „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, jednego z głównych dzienników niemieckich, w swojej bestsellerowej książce Gekaufte Journalisten (Sprzedani dziennikarze) wyznał, że był opłacany przez CIA za manipulowanie wiadomościami, i że jest to normalna praktyka w mediach niemieckich. Możemy więc spokojnie przyjąć, że jest to praktyka stosowana w innych krajach.
Ta globalna kontrola środków przekazu pozwala USA dominować w wojnie informacyjnej, w takiej mierze, że z łatwością możliwe jest przerobienie w oczach odbiorców czarnego na białe. To wręcz niewiarygodne, jak pod kontrolą amerykańską media europejskie mogły wypaczać fakty, w czasie ostatniego kryzysu na Ukrainie: filonazistowska junta, która doszła w Kijowie do władzy w wyniku zamachu stanu1 i była w stanie przez miesiące bombardować i zabijać własnych obywateli, zawsze pokazywana była jako ta strona dobra, a Putin, bez żadnego realnego powodu jest opisywany jako nowy Hitler .
Żeby zrozumieć, do jakiego stopnia władza nad informacją wystarcza do modelowania rzeczywistości, przypomnijmy cytat z 2004, przypisywany Karlowi Rove, onegdaj doradcy Georga W. Busha: Jesteśmy imperium i gdy działamy, tworzymy naszą rzeczywistość, a podczas gdy wy studiujecie tę rzeczywistość, z całą rozwagą, do jakiej jesteście zdolni – my działamy znowu, tworząc inne, nowe rzeczywistości, które także możecie studiować, i tak oto mają się fakty. My jesteśmy protagonistami historii, a dla was, wszystkich was, dozwolone zostanie jedynie studiowanie tego, co my robimy.
A jakby tego było jeszcze mało, większość informacji, które krążą w dzisiejszym świecie, jest obrabiana przez komputery z amerykańskimi systemami operacyjnymi (Microsoft i Apple), a osoby, które sprzeciwiają się USA, komunikują się między sobą za pomocą Facebooka, Gmaila i innych kanałów kontrolowanych przez CIA. I właśnie ten totalny monopol informacyjny czyni tę zasadniczą różnicę. Nawet jeśli amerykańskie wpływy ekonomiczne w ostatnich dziesięcioleciach maleją, to ich kontrola na poziomie informacji paradoksalnie wzrosła. Tak więc państwa, które dziś spoglądają w stronę świata wielobiegunowego, powinny zweryfikować swoje priorytety i zacząć na serio rywalizować na polu informacji, zamiast koncentrować się jedynie na sprawach ekonomicznych. Dziś władza jest jedynie kwestią percepcji, a USA są ciągle jeszcze mistrzami w tej grze. Nie będziemy mieli żadnego świata wielobiegunowego, aż do czasu, gdy do gry nie wejdą inni uczestnicy o analogicznych kompetencjach.

1 Władze Ukrainy zostały wyłonione w demokratycznych wyborach, a nie w drodze zamachu stanu (przyp. red.).

Wyświetlony 723 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.