sobota, 12 wrzesień 2015 13:17

Mówić prawdę czy kłamać?

Napisane przez

Stanisław Michalkiewicz zapytany, dlaczego stroni od angażowania się w politykę, odpowiedział: „bo nie lubię manipulować”. Manipulacja jest główną zasadą współczesnego rządzenia. Podniesiona do rangi „nauki” jest umiejętnością uzyskiwania legitymacji władzy za pomocą wyuczonych „chwytów”. Jest ubocznym produktem idei postrewolucyjnej „demokracji” i masowego społeczeństwa. Ale też jest czymś szerszym, samą osnową konstrukcji społecznej.

Dawniej, kiedy władza pochodziła od Boga i nie musiała być uzasadniana wolą większości, król nie musiał kłamać, by poddani akceptowali prawa tronu. Dzisiaj – jak to ujął kiedyś Janusz Korwin-Mikke – króla nie ma, ale potrzeba „sztuki królewskiej” pozostała... Ktoś rządzić musi.

Demokracja stawia nam na piedestale tzw. społeczeństwo obywatelskie, złożone – niczym grecka agora – wyłącznie z rozgarniętych ludzi wolnych, roztropnych i szlachetnych, którzy są w stanie wyrobić sobie zdanie na każdy ważny temat i w głosowaniu decydować o sobie. Owszem, demokracja wśród obywateli może działać. Tak było jeszcze w XIX wieku, kiedy prawo wyborcze – również to czynne – było ograniczone do osób płacących podatki od nieruchomości czy obywateli ziemskich. Logiczne jest, że ludzie, na stałe osiadli na jakimś terenie, posiadający tam własność, będą skłonni podejmować roztropne i dalekosiężne decyzje o sobie.

Z upływem lat do głosowania dopuszczano jednak nowe grupy. Dzisiaj głosujemy prawie wszyscy i głos profesora równy jest głosowi wyrostka z zielem w głowie. Dlaczego? Dobre pytanie.

Co więc robić?

Teoretycznie mamy dwie drogi.

Pierwsza polegałaby na upowszechnieniu oświaty, wychowaniu „ku mądrości”, nauce odpowiedzialności za siebie, rodzinę i świat, polegałaby na powiązaniu wolności z wiedzą i dojrzałością. Czy jest to możliwe? Powszechnie uznaje się, że nie… Przecież to elity mają rządzić!

Drugi sposób zakłada zatem gnostycką antropologię. Tylko nieliczni ludzie zdolni są do kierowania się wyższymi wartościami; większość z nas przypomina myślące zwierzęta, które nie są w stanie wznieść się poza żądze i krótkotrwałe emocje.

Jeśli zatem władza ma zyskiwać jakiś pozór legitymacji, a wybory dostarczać ludziom uczucia zadowolenia, przekonania o wpływaniu na bieg wydarzeń – elity muszą manipulować. Nie ma innego sposobu zapewnienia stabilizacji systemu i „rządów prawa”. Dodajmy: systemu coraz bardziej skomplikowanego i posługującego się złożonymi technologiami.

Ojciec współczesnych technik manipulacji Edward Bernays, w celach pijarowych nazwał propagandę... pijarem. Dzisiaj propagandę opiera się na studiach psychologicznych; wiedzy o tym, jak skutecznie zbiorowo okłamywać i jak wyrabiać u ludzi odruchy warunkowe.

Bernays, siostrzeniec Freuda, sprzedawał swoje usługi zarówno wielkim korporacjom, jak i rządzącym elitom, raz tresując Amerykanów do konieczności zaangażowania się w I wojnę światową, innym razem zwiększając sprzedaż papierosów poprzez kojarzenie „wyzwolenia” kobiet z paleniem. Robił to wszystko za pomocą sprytnych chwytów.

Literatura na temat tych mechanizmów jest przebogata. Wiele wiemy też o ekstremach manipulowania – praniu mózgu, uzyskiwaniu zmian charakteru człowieka czy „przeprogramowaniu” wyuczonego systemu wartości.

 

/.../ Ciąg dalszy artykułu - w wydaniu papierowym

 

Wyświetlony 1525 razy
Więcej w tej kategorii: « Od Redakcji Dlaczego manipulują? »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.