sobota, 12 wrzesień 2015 13:27

Zasady manipulacji opinią publiczną

Napisane przez

Technika „odwracania czarnego w białe” ma kilka wariantów, które warto pokrótce omówić w niniejszym rozdziale, poświęconym „wolnoamerykańskim” metodom formowania naszej świadomości. Tutaj zwrócimy uwagę na dwa tricki, które są w twórczości Chomsky’ego omówione szerzej. Jeden z nich podobny jest nieco do metody “przeciwognia” stosowanej przy dużych pożarach prerii, w sytuacji gdy z dala widoczny ogień może zagrozić osiedlom ludzkim. Podpala się wtedy prerię od strony osiedla, powodując powstanie pasa wypalonej ziemi, przez którą główny pożar nie może się już przedostać.

Podobną technikę „wypalania gruntu” pod z dala widoczne, nadchodzące niepokoje społeczne, od lat już z powodzeniem stosują amerykańskie elity władzy. Jak pisze Mitsu Ronat, w rozmowie z Chomskym z 1977 roku: Istnieje prawdziwa polityka „szczepień ochronnych”. W sposób celowy rozdmuchuje się wielki skandal wokół mało istotnej sprawy – Watergate, skandal z koncernem ITT w 1973 roku. W ten sposób lepiej się ukrywa i czyni się łatwiejsze do zaakceptowania prawdziwe skandale, morderstwa polityczne oraz zamachy stanu (jak ten w Chile, w tym właśnie okresie). Gdy wszczepi się publiczności zainteresowanie jakimś pomniejszym skandalem, to w sytuacji, gdy zaczną się dziać poważniejsze rzeczy, zostaną one pozbawione swej wartości jako sensacje i nie będą miały charakteru nowości, dwóch podstawowych czynników, niezbędnych aby zapełnić nagłówki gazet.
Inną, skuteczną metodą zamazywania obrazu świata stała się „prowincjonalność” mediów, ich niechęć do szerszych analiz wydarzeń w krajach sąsiednich, a w przypadku USA w sąsiednich stanach. W wywiadzie z Mitsu Ronat z 1977 roku Chomsky poświęca tej sprawie dość dużo uwagi, koncentrując się na sekretnych poczynaniach FBI pod koniec lat 60., które to poczynania miały wyeliminować osoby publiczne o lewicowych poglądach. Akurat w tym okresie autor niniejszego opracowania (MG) przebywał na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley i niektóre z przytaczanych przez Chomsky’ego wydarzeń były podówczas „na żywo” komentowane w środowisku studenckim. Czego wtedy nie wiedzieliśmy (a co dopiero później wyszło na jaw) to to, że za zabójstwo w grudniu 1969 dwóch przywódców komunizującej organizacji „Czarnych Panter”, odpowiedzialna była nie tyle chicagowska policja (która tego zabójstwa dokonała), ile FBI, która przygotowała „spisek”, fałszywie informując policję, iż przywództwo “Panter” gromadzi zapasy broni. W tym samym czasie w San Diego w Kalifornii, uzbrojona przez FBI, nielegalna ultraprawicowa Organizacja Sekretnej Armii dokonała próby zastrzelenia jednego ze współpracowników Chomsky’ego, który, ucząc w San Diego College zaangażował się w politykę. Otóż w obu wypadkach „ślad” FBI dla amerykańskich sądów okazał się bardzo trudny do wykrycia i co więcej, informacja o tym, że za tymi zamachami stoi to samo „Biuro Federalne”, przeniknęła tylko do lokalnych gazet. (…) Omawiając te dziwne zdarzenia w USA sprzed kilkudziesięciu (1977 r.) już lat, Chomsky podkreśla: Informacja jest dostępna, ale tylko dla fanatyków, a jeśli chcesz się do niej dokopać, musisz poświęcić wiele ze swego życia na poszukiwania. W tym sensie informacja jest dostępna. Ale taka „dostępność” jest w praktyce pozbawiona znaczenia (...) Każdy jest przekonany, że wszystko co wie stanowi lokalny wyjątek. Natomiast ogólny zarys (pattern) pozostaje w ukryciu. (...) To, przed czym stoimy tutaj, jest bardzo skutecznym rodzajem kontroli ideologicznej, ponieważ można pozostawać pod wrażeniem, że cenzura nie istnieje i w wąskim tego słowa znaczeniu jest to prawda. (...) Ale rezultaty są bardzo podobne do tych, jakie mamy w sytuacji istnienia prawdziwej cenzury. (Bliższe badania, jakie przeprowadził emerytowany obecnie polityk SPD i minister ds. służb specjalnych Andreas von Bülow – autor m.in. książki o działalności Stasi oraz zachodnioniemieckich służb specjalnych – doprowadziły do odkrycia przezeń, że cenzura w USA istnieje: jak powiedział mu jeden z informatorów, w USA każda większa redakcja i każda agencja prasowa ma na etacie agenta CIA, który zdejmuje wszystkie krytyczne wobec władzy doniesienia – ten „niewidzialny” system kontroli mediów pojawił się także w Polsce po roku 1990. Dzięki studentce UW, która pisała pracę magisterską o „procesie taterników” z roku 1969, dowiedziałem się, że aż sześć „niezbyt proamerykańskich” artykułów, które opublikowałem w paryskiej „Kulturze” w latach 1970., „znikło” z posiadanego przez bibliotekę Uniwersytetu Warszawskiego wykazu autorów tejże emigracyjnej „Kultury” – MG.)
Powyższe rozważania na temat metod sterowania świadomością populacji, zwłaszcza w krajach najbardziej rozwiniętych, warto wzmocnić wypowiedziami kompetentnych osób, które usiłują „przebić mgłę kłamstw”. A oto krótkie zestawienie co bardziej celnych wypowiedzi na temat kontroli mózgów przez korporacyjne mass media. W czasie interdyscyplinarnej konferencji „Konieczność i przypadek”, zorganizowanej przez Uniwersytet Jagielloński pod koniec maja 2001, głos w dyskusji na temat obecnych przemian kulturowych zabrał jeden z pracowników Instytutu Prasoznawstwa UJ. Podkreślił on, że oni sami są zdumieni, jak łatwo daje się manipulować do woli tym, co myślą ludzie. Regułą jest, że im większy kraj, tym łatwiej „tumanić” jego populację.

 

/.../ Ciąg dalszy artykułu - w wydaniu papierowym

Wyświetlony 2606 razy

Najnowsze od Marek Głogoczowski

Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.