Wydrukuj tę stronę
piątek, 27 listopad 2015 20:18

Zanim Europa całkiem straci głowę

Napisał

Uroczyście otwarty osiemdziesiąt lat temu w Warnie pomnik-mauzoleum upamiętniający bitwę z 1444 roku leży wprawdzie na peryferiach miasta, jednak bardzo łatwo można do niego dotrzeć. W szczycie letniego sezonu odwiedzających to miejsce da się policzyć na palcach – przed dość rozległym kompleksem, urządzonym na dwóch starożytnych trackich kurhanach, parkują najwyżej dwa-trzy samochody jednocześnie.

Żadnego porównania z warneńskim delfinarium, bo tam tłumy są takie, że nie można szpilki wetknąć. W grocie, gdzie znajduje się cenotaf króla Władysława, panuje półmrok; z rozpadlin pieczary wieje chłodem, pustką i klęską. Główny obiekt pomnika utrzymywany jest w stanie należytym, ale wokół widać pewne zaniedbanie. Napisy w pawilonie wystawowym przypominają nie tylko o dzielności rycerzy węgierskich i polskich, ale wymieniają również z nazwy wiele innych większych narodów wschodnioeuropejskich walczących wówczas z naporem islamu, w tym nację ukraińską (nie ruską, jak należałoby oczekiwać).

Głębia dziejów

To gdzieś w tej okolicy król Polski, Węgier, Dalmacji, Chorwacji, Raszki, Bułgarii, Slawonii, pan Pomorza i Rusi, najwyższy książę Litwy etc. zaledwie dziesięć dni po swoich dwudziestych urodzinach zginął z ręki janczara. Rozpowszechnione przekonanie, że Władysław był wiarołomcą, bo zerwał rzekomo rozejm z sułtanem, chętnie powielane przez przeciwników papiestwa i wolnomyślicieli, opiera się na manipulacji.

Po zwycięskiej wyprawie na Bałkany w 1443 roku z koalicji antytureckiej wyłamał się despota Serbii. Choć odzyskanie władzy zawdzięczał on królowi, z powodów osobistych pozostał lojalnym lennikiem sułtana. Postawa Jerzego I Brankowicza ostatecznie wpłynęła na przebieg wojny w 1444 roku, podczas której nie popisał się także Jan Hunyady, doświadczony wódz węgierski, wsławiony dwanaście lat później mężną i mądrą obroną Belgradu. Namowy legata papieskiego Juliana Cesariniego, weterana nieudolnej krucjaty przeciwko husytom, jeśli w ogóle istniały, nie wpłynęły na decyzję władcy, który po prostu konsekwentnie realizował cel, dla którego włożył koronę węgierską. Do rozprawy z Turkami zobowiązywała go również uchwała sejmu w Budzie. Być może pragnął też okazać się godnym imienia swojego wielkiego ojca i okryć sławą większą niż on, ale czy wolno mieć to za złe ambitnemu młodzianowi?

(...)

Wyświetlony 1084 razy
Wojciech Grzelak

Najnowsze od Wojciech Grzelak

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.