piątek, 27 listopad 2015 21:03

Współczesna wędrówka ludów

Napisane przez

Palący obecnie wielce dla UE problem imigrantów z północnej Afryki oraz Bliskiego Wschodu ma w swej istocie dość głębokie korzenie historyczne.

Ludy zawsze migrowały, ale obecnie zwiększyła się niepomiernie skala i charakter owych migracji. Rzecz w tym, że nasz obecny świat stał się, z uwagi na Internet, jakby „globalną wioską”. Medialny przepływ informacji powoduje, że ludzie współcześni w Europie znacznie bardziej niż onegdaj, ostro i ze zdwojoną siłą przyjmują tzw. szum informacyjny. Przykładowo w średniowieczu pleniły się także różnego rodzaju klęski elementarne (susze, powodzie, epidemie), ale poza regionalną wspólnotą „nikt tego nie wiedział”. Wszystkim wydawało się że problem dotyczy tylko jego wioski, miasta lub państwa itd.

Obecnie wszędobylskie media epatują nas i wielce absorbują rozmaitymi „problemami”, które w istocie autentycznymi i rzeczywistymi problemami nie są. Tak też jest z imigrantami. Niemcy podnoszą na cały świat ogromny lament i rwetes, że przyjęli 60 lub 70 tys. imigrantów, podczas kiedy – rzec można – „sami tego chcieli”. Pytanie tylko, czy z czysto ekonomicznego wyrachowania (potencjalna tania siła robocza), czy z pobudek bardziej „idealistycznych” (solidarność europejska).

Kiedy rozmawiam o tym z niemieckimi intelektualistami, uwydatniają oni rzekomy „brak polskiej solidarności” z resztą UE, a z nimi przede wszystkim. Pytam jednakże o racjonalność polityczną takiego postawienia sprawy, ponieważ – jak nader słusznie podkreślił Prezydent RP Andrzej Duda 23 VIII w Berlinie – Rzeczpospolita nie jest po prostu w stanie „wchłonąć” ekonomicznie i socjalnie takiej, jak chcą Niemcy, liczby imigrantów…

Trywializując, odwołam się do naszej codzienności. Podczas mojego ostatniego urlopu w RFN (Badenia-Wirtembergia) zauważyłem na ulicach nawet małych miasteczek zachodnioniemieckich dosłownie „przewalające się” po parkach, ulicach i sklepach Lidla rzesze imigrantów z Afryki i Azji. Niewiele robią, nudzą się, piją piwko i coca-colę, przeważnie otrzymują jakiś niewielki „socjal”. Stwarza to pozornie dość groźne wrażenie „zalewu” naszego zachodniego sąsiada przez „obcych” rasowo i kulturowo ludzi. Faktycznie jednak nic wielkiego się nie dzieje. Niemcy jakby udają, że mają problem, ponieważ po prostu ogólna liczba wszystkich imigrantów w całej UE jest zbyt wielka, aby ich „przetrawić”. Poza tym jednak obecność owych imigrantów to przysłowiowa „harmonia pieniędzy” dla samych Niemców, Francuzów itd. Wykupują oni przecież ze sklepów Lidl czy Aldi towary (przecież jakieś pieniądze ze sobą przywożą, biedacy to nie są). Dlatego przy niemieckim „socjalu” (relatywnie dla nich niewielkie pieniądze) uzyskują jednocześnie tanią siłę roboczą i rynek zbytu…

Pewnego rodzaju przewrotność argumentacji Angeli Merkel i pastora Gaucka polega na tym, że zarzucają oni nam zbyt małą solidarność, podczas gdy my tu, w Polsce także mamy „swoich” – i Ukraińców, i Rosjan. W związku z tym po prostu fizycznie i ekonomicznie nie jesteśmy w stanie sprostać zadaniu, postawionemu nam niejako przez Berlin… Rzecz w tym bowiem, że Polska miałaby przyjąć tę nadwyżkę, KTÓREJ NIE POTRZEBUJĄ Niemcy. Dlaczego kraje znacznie od Polski bogatsze, jak Francja czy Wielka Brytania lub Włochy, nie mają przyjąć też proporcjonalnie do swego bogactwa większej ilości imigrantów z Azji czy Afryki? Należy tu tedy zachować należyte proporcje. Zważmy, że dla Niemców, których dochód narodowy siedmiokrotnie przewyższa dochód narodowy Polski, nie jest to znowu, realistycznie rzecz ujmując, problem. „Nasi” Ukraińcy pracują np. jako budowlańcy, generując nasz dochód narodowy i PKB, ale jak się zdaje wypełnili już zapotrzebowanie naszego „rynku wewnętrznego”. Tej pracy, której nie wykonują nasi emigranci w Anglii i RFN, wykonują imigranci ze Wschodu.

(...)

Wyświetlony 1091 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.