Wydrukuj tę stronę
piątek, 27 listopad 2015 21:57

Zasady polityki migracyjnej

Napisał

Inwazja nielegalnych imigrantów na Włochy, Grecję, Serbię i Węgry, plan Komisji Europejskiej skierowania jej z Italii do innych państw Unii oraz sprzeciw części tych państw (Francji, Czech, Słowacji, o dziwo – nawet Polski) wobec żądań „przyjęcia imigrantów” odmroziły i z miejsca zaogniły dyskusję o zasadach polityki migracyjnej. Po latach afirmowania niekontrolowanej imigracji oraz zamiatania pod dywan powodowanych przez nią problemów i patologii Europa obudziła się z ręką w nocniku. Obecny kryzys ma przynajmniej jedną zaletę: umożliwił odblokowanie szczerej dyskusji na ten temat, również w krajach, gdzie była ona od dawna odgórnie tamowana przez terror poprawności politycznej. Skorzystajmy z okazji, by przypomnieć podstawy rozsądnej polityki migracyjnej.

Na początku potrzebne będzie uściślenie pojęciowe. Imigracja to nie przyjazd pojedynczych osób z innego kraju, lecz ich masowy napływ. Nie polega też ona na przyjeździe do państwa przyjmującego na czas określony, jak choćby w przypadku robotników sezonowych, lecz z intencją osiedlenia się w nim na trwałe. „Przyjęcie imigrantów” oznacza zgodę państwa na jedno i drugie, tj. na masowość i nieodwracalność napływu cudzoziemców.

Optymalną linią pozostaje niewpuszczanie do własnego kraju żadnej imigracji. Żadne państwo nie ma obowiązku tego czynić. Obcy przybysze z kolei nie mają żadnego „prawa” do dostępu do naszych miejsc pracy i zamieszkania, stypendiów czy świadczeń socjalnych. Państwo ma za zadanie umożliwić taki dostęp autochtonom, a nie cudzoziemcom. Liberalne elity, gdy przekonują, że rozwinięte gospodarczo państwo nie poradziłoby sobie bez przyjmowania imigrantów, rozbrajająco się demaskują: przyznają, że kapitalizm w ich wariancie nie może funkcjonować bez taniej (czyli źle opłacanej i biednej), dyspozycyjnej (czyli na pół niewolniczej) siły roboczej. Inaczej jednak wygląda stanowisko państw, które umiały zbudować narodowe, nieliberalne modele kapitalizmu: Japonia czy Tajwan nie wpuszczają żadnej imigracji.

Czym innym niż przyjmowanie imigrantów jest sprowadzanie do kraju repatriantów, bo nie grozi ono zaburzeniem w nim wewnętrznej równowagi. Środki wydatkowane przez Polskę na dotowanie cudzoziemców to pieniądze zmarnowane. Należałoby je w całości zamrozić, a następnie przeznaczyć na finansowanie akcji repatriacyjnej z Kazachstanu, Litwy czy zachodniej Ukrainy. Rzeczpospolita Polska jest polskim państwem narodowym, nie międzynarodową instytucją charytatywną.

Jeżeli już państwo decyduje się na przyjęcie imigracji, powinno przestrzegać zwłaszcza dwóch reguł. Po pierwsze – nie wpuszczać imigrantów z państw ościennych, ponieważ stopniowe powstawanie dużych ich skupisk w obszarach przygranicznych stwarza podłoże dla przyszłych postulatów rewizji granic i rozwijania się irredenty. Po drugie, nie przyjmować imigracji z krajów, z którymi samo miało wrogie zaszłości w nieodległej historii, ponieważ może się tam utrzymywać nacjonalistyczny resentyment, a wówczas będący jego nosicielami imigranci stanowią potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa i porządku publicznego.

(...)

Wyświetlony 615 razy
Adam Danek

Najnowsze od Adam Danek

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.