Wyświetlenie artykułów z etykietą: Cofnij do tyłu

niedziela, 01 sierpień 2010 11:26

Bez nich zginiemy

Minąłem tablicę z napisem Łęty ani przypuszczając,że przyjdzie mi spędzić w tej pipidówie całe popołudnie.

sobota, 31 lipiec 2010 17:38

Wybaczam!

Ilekroć zadawano mi pytanie, dlatego tak pryncypialnie zwalczam komunizm, tylekroć przywoływałem mój system wartości, cały zespół poglądów humanistycznych i wolnościowych stojących w radykalnej opozycji do najokrutniejszego w dziejach systemu niewolniczego.

Niby się wszystko zgadzało. Przynajmniej z astronomicznego punktu widzenia - od chwili przybycia na planetę, Mały Książę zobaczył już trzy zachody słońca, chowającego się za potężnym baobabem.
A jednak musiał się mylić. To nie mogła być jego planeta.

sobota, 31 lipiec 2010 11:15

Komar, niewielkie licho

W minionym miesiącu środowiska pacyfistów, ekologów i humanistów zorganizowały wspólne seminarium pod hasłem "Śmierć komara hańbą ludzkości".

sobota, 31 lipiec 2010 11:13

Upadek (czyli niewolnicy demokracji)

W pewnej republice, którą rządził okrutny tyran Demos, istniało prawo, na mocy którego każdego roku 1 maja, uśmiercano pewną liczbę najbiedniejszych obywateli kraju. Liczba ta miała być określana przy okazji prawyborów do parlamentu, które polegały na tym, że każdy dorosły obywatel w jawnym głosowaniu odpowiadał na pytanie: Ile najbiedniejszych osób każdego roku powinno się pozbawiać życia w nadchodzącej kadencji parlamentu? Obliczano średnią i ci obywatele, których odpowiedzi nie odbiegały od tej liczby więcej niz o 30%, uzyskiwali czynne i bierne prawo wyborcze. Pozostali byli traktowani (zgodnie z zasadą: prawda zawsze leży pośrodku) jako ekstremiści lub dziwacy.

środa, 02 czerwiec 2010 11:11

Bajka na poły demokratyczna

Czy słyszeliście kiedyś bajkę rozpoczynającą się od słów "Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma rzekami żył sobie demokratycznie wybrany prezydent"? Nie? No to posłuchajcie:

niedziela, 30 maj 2010 10:23

Starszy sierżant Marian Kulas

Szef kompanii w batalionie samochodowym, starszy sierżant Marian Kulas, nie był dobrym człowiekiem. I jest to najdelikatniejsze z określeń, jakiego można w jego przypadku użyć, ponieważ on był bardzo, bardzo złym człowiekiem. Gdyby ktoś odważył się pogrzebać mu na żywca w genach, to z pewnością wydobyłby na światło dzienne coś obrzydliwego. Jakiś zepsuty, może zgniły chromosom, czy coś takiego. Jeżeli ktoś inny chciałby sięgnąć do drugiego schematu wyjaśniania ludzkich zachowań, który opiera się na analizie środowiska, to natrafiłby na równie trudne zadanie. Otóż starszy sierżant był małomównym człowiekiem. To, że udawało mu się wyraźnie zaznaczać swoja obecność w świecie zawdzięczał jedynie przekleństwom, których znał dużo i w dodatku chętnie używał. Pomagały mu one, jak maczeta w dżungli, w brnięciu przez mniej i bardziej skomplikowane sprawy. A że głównie miał do czynienia z tymi pierwszymi, zakres jego słownika nie rozwijał się. Biorąc jednak pod uwagę, że zasoby leksykalne Mariana Kulasa kształtowały się w oparciu o interferencje językowe, głównie z rosyjskiego, siłą rzeczy pozostawał on postacią interesującą. By nie być gołosłownym podam przykład. O ile powszechnie używano formy: "K... twoja mać" dla wyrażenia statusu społecznego matki rozmówcy, to starszy sierżant używał rzadko spotykanej, mniej osobistej, a przeto grzeczniejszej formy: "J... mac". Jakkolwiek sam przekaz informacyjny był również skierowany do rozmówcy, wszelako jednak pozostawiał pewien margines swobody do interpretacji.

wtorek, 27 kwiecień 2010 19:32

Wspinacze, czyli rozświetlić noc

Na początku nocne niebo było czarne i smutne. Potem dostali się tam pierwsi Wspinacze i niebo pojaśniało.

 

Gdzie się Wisła wije
I przybiera w ścieki,
Lud pokraczny żyje,
Głupi i kaleki.
 
W kościołach się tłoczy,
Biedę klepie w domach,
Choć kac iście smoczy,
Pije aż nie skona.
 
Miast trzewików zgrabnych,
nosi gumofilce.
Języków powabnych,
Wyje jak te wilce.
 
Unika perfumy,
Tolerancją gardzi.
Bywa, żyje z jumy,
Ze smykałek bardziej.
 
Owóż, w takim kraju
Żyć przyszło elitom
I miast whisky w raju,
Pić maślankę zgnitą.
 
Jakże to? ? Spytacie
? Żyć między chamami?
Klepać z nimi pacierz,
Wikt dostawać tani?
 
Obok Europa,
Tak gęsta od pieszczot.
Granty leżą w żłobach,
Koryta aż trzeszczą.
 
O, paskudna dolo,
Przaśny i zły losie!
I ambicje bolą
I pustka tkwi w trzosie.
 
Tam, światłość światłości,
Tu ciemnota bura.
Chciwość żre wnętrzności,
Rosną, rosną pióra!
 
Gdyby grosik marny.
Gdyby trochę mienia!
Już inne narody,
Niech prężą sumienia.
 
Kraj? ? Oddać w depozyt.
Obiecali procent.
Zamiast śmiesznej pozy,
Choćby euro!!! Cent?
 
Co tam zresztą naród?
Co tam i rodzina?
Narodów wszak w bród jest
I każdy, tfu!!! Ślina.
 
No, może Francuzy,
Troszkę Niemcy lepsze.
Reszta to łobuzy
I ot, zwykłe wieprze.
 
Krytyk mych tu mało.
Mało, chwalę sobie.
Bo rzadko, choć zgrabnie
Gram na ksenofobie.
 
Gdy się jest treserem,
W cyrku bardzo znanym.
Naczelnym treserem,
Wziętym i kochanym.
 
Kiedy na skinienie,
Tysiąc harmat zagrzmi,
Na menddialnej scenie
Zostają ?poważni?.
        
W cyrku tym, uwierzysz?
Tresuję dosłownie.
Dasz słówko i leżysz.
Ćwiczę tu widownię.
 
Zatem, brawa, brawa!
Brawa dla tresera.
Od lewa, do prawa.
Puchną łapy nie raz.
 
Usłuchasz tresera,
Opłyniesz w dostatki.
Zero, mnoży zera,
Więc nie przegap gratki.
 
Sumienie cię toczy?
Bywa, prawda kole?
Pluń jej prosto w oczy!
Nie daj się, Sokole!
 
Groźnie nastrosz skrzydła.
Dziób swój przekrzyw drwiąco.
Odbij się od bydła
I fruń! Na siedząco.
 
I do przodu chłopie!
Bądź pierwszy w tych łowach.
Bo w iskier tych snopie ? O!!!
Pozycja Prawidłowa.
 
Buntuj się do woli.
Bunt to tylko słowo.
Sprowadź je do roli,
Buntu ? prawidłowo.
 
Pochwalę, bom siedział.
W sidłach u pająka.
Dziejów nowych przedział
Snułem z nim na mąkach.
 
Lecz kto teraz zbłądzi
W głupich pytań stację.
Tego sąd osądzi!
?? On siedział, ma rację?.
Rok 2025. Rozdanie Oscarów. Nominowani: Samuel Jackson za rolę Baracka Obamy, noblisty. Denzel Washington za rolę Baracka Obamy, trzykrotnego prezydenta USA (trzecia kadencja gratis za ?umacnianie dyplomacji? i patronowanie pokojowi światowemu), Jammie Fox za rolę Baracka Obamy, profesora Harvardu, senatora walczącego z zacofanymi obrońcami płodów, które są niewiadomo dlaczego nazywane ludźmi. Isaiah Washington za rolę Baracka Obamy, młodego działacza ruchów wolnościowych i antyrasistowskiech. And the oscar goes to...Barack Obama za to, że inspiruje aktorów i jest tak wspaniałym wzorem do naśladowania dla młodzieży. Ceremonię prowadzi sam Barack Obama, żadna bowiem gwiazda showbiznesu nie ma takiego poczucia humoru, obycia i elokwencji, by stawać na podium zamiast pierwszego czarnoskórego prezydenta USA.

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.