wtorek, 21 grudzień 2010 14:33

Wyspa Korrumpo, czyli odyseja wolnego rynku

Napisane przez

Przeczytałam ostatnio książkę prof. Kena Schoollanda "Przygody Jonatana Poczciwego", firmowaną przez Instytut Liberalno-Konserwatywny. Jest to pozycja na tyle ciekawa, że warto przedstawić ją szerszemu gronu czytelników "Opcji na Prawo".

Książkę napisano przystępnym językiem, mimo że autor jest profesorem ekonomii. Początkowo prezentowano ją w formie wykładów radiowych na Hawajach, później wydano drukiem. Styl narracji przypomina trochę opowieści o Kubusiu Puchatku albo o Guliwerze, jednak mimo prostoty wypowiedzi porusza ważne ekonomiczne zagadnienia w sposób zrozumiały dla wszystkich.
Każdy rozdział to osobny "problem" społeczno-gospodarczy. Na wstępie tytułowy Jonatan poznaje szczegóły absurdalnych przepisów panujących na wyspie Korrumpo, po czym w dyskusji z szeregowymi obywatelami obnaża głupotę rządzących i wysuwa proste propozycje, jak powinno być. Po przeczytaniu kilku rozdziałów zastanowiłam się: jak to możliwe, że amerykański profesor ekonomii ma tak szczegółową wiedzę na temat funkcjonowania polskiej gospodarki? Najwidoczniej absurdy ekonomiczne są takie same niezależnie od szerokości geograficznej.
Niektóre rozdziały powinny być lekturą obowiązkową dla rządu i parlamentu. Pozwolę sobie streścić jeden z nich, opowiadający o "ochronie" miejsc pracy.
Podczas wędrówki Jonatan spotyka kobietę reprezentującą interesy producentów świeczek i płaszczy. Kobieta prosi go o podpisanie petycji dotyczącej ochrony miejsc pracy i przemysłu, któraby doprowadziła do ustanowienia zakazu obrotu towarami zagranicznymi. Punkt pierwszy mówi o zakazie korzystania ze słońca, ponieważ jest ono darmowym źródłem ciepła i światła. Działa więc na niekorzyść krajowych producentów świeczek i płaszczy, którzy muszą z tego powodu ograniczać produkcję i zwalniać pracowników. Według związków zawodowych, słońce ogranicza o połowę produkcję i płace, więc dodatkowo należy wprowadzić wysoki podatek od posiadania okien. Jonatan, oczywiście, odmawia podpisania petycji, wysuwając prosty i logiczny wniosek: skoro ludzie zaczną więcej płacić producentom płaszczy i świeczek, to zabraknie im pieniędzy na inne towary. Obniżenie podatków (a w ślad za tym i cen) byłoby korzystne dla producentów i konsumentów.
Jednak to stwierdzenie wcale nie jest dla rządzących oczywiste. Wolą oni podwyższać podatki - w ten sposób mają więcej pieniędzy do rozdzielenia. Chcą decydować za ludzi o ich życiu, a do tego niezbędne są fundusze na "uszczęśliwianie": programy osłonowo-pomocowe, fundacje, agencje, zasiłki, zapomogi, bezzwrotne kredyty itd., itp. Przy okazji w wyżej wymienionych strukturach można zatrudniać rodzinę, znajomych. Nie trzeba wtedy brać łapówek - stanowiska pozwalają "ustawić się" na całe życie.
Niestety, demokracja polega na wybieraniu większością głosów, więc żeby mieć poparcie, trzeba mieć coś do zaoferowania wyborcom i silę przebicia. Oprócz zaplecza politycznego należy posiadać kasę, którą można zdobyć na dwa sposoby: Pierwszy - to podnoszenie podatków. Oczywiście, nie wolno ruszać podatku od osób fizycznych, bo na polityka z takim pomysłem nikt nie zagłosuje. W tym celu wymyśla się na przykład podatek VAT, którego działania większość społeczeństwa po prostu nie rozumie. A przecież VAT płaci zawsze końcowy nabywca, czyli konsument. Można również wprowadzić cło na niektóre produkty, a także uchwalić obowiązkowe opłaty za licencje, koncesje, zezwolenia, limity produkcyjne, certyfikaty i tysiące innych rzeczy.
Drugi sposób to popieranie "grup nacisku". Lobby producentów danego towaru są gotowe zapłacić duże pieniądze za korzystną dla nich ustawę. Wbrew pozorom, nie chodzi tu o prymitywną łapówkę, którą bierze stosunkowo niska liczba polityków. Są przecież bardziej eleganckie i zgodne z prawem sposoby. Od czego mamy darowizny na partie polityczne? (notabene odpisywane od podatku). Znakomitą okazją są też datki na kampanię wyborczą, że nie wspomnę o darmowym "testowaniu" luksusowych samochodów lub telefonów komórkowych, a także promocyjnych wyjazdach za granicę. Taki wyjazd to nie wycieczka, tylko konferencja, wygłaszanie odczytów lub szkolenie.
Reasumując - im więcej pieniędzy do podziału, tym większa władza i możliwość załatwienia czegoś swoim wyborcom, którzy z wdzięczności zagłosują po raz kolejny na obrotnego polityka. A że przy okazji rosną podatki... Jakoś to będzie!
Patrząc na obecną polską rzeczywistość, trzeba jednak być pesymistą. W tak biednym kraju co roku zaciąga się kredyty i uchwala deficyt budżetowy, który później należy spłacić z odsetkami. Drukowanie pustych pieniędzy nazywa się "finansowaniem deficytu", a władzę mają ci, którzy są silni, zwarci i gotowi do konfrontacji (vide bojówki górnicze). Nie na darmo Janusz Korwin-Mikke nazywa nasz ustrój d***kracją.
Do tego smutnego obrazu należy dodać naszą sytuację geopolityczną. Wchodzimy do Unii Europejskiej, która robi się coraz bardziej socjalistyczna i biurokratyczna. Zawsze byłam zwolenniczką Unii, jednak mój euroentuzjazm coraz bardziej słabnie. Otóż dowiaduję się, że według unijnych urzędasów marchewka jest euroowocem, banan pierwogo sorta powinien być prosty, a truskawka dzieli się na trzy klasy jakości pod względem wielkości i koloru. Norma długości i grubości obejmuje nawet prezerwatywy! (nie przewidziano nietypowych rozmiarów). Dołóżmy jeszcze bezustanne kłótnie krajów członkowskich o wszystko, co możliwe i polskie dyskusje o terminie ustalenia negocjacji na temat terminu przystąpienia do negocjacji dotyczących wejścia...
Cóż, nie przedstawia się to zbyt różowo. Jako społeczeństwo nie dojrzeliśmy jeszcze do liberalizacji gospodarki. Na razie jesteśmy zbyt biedni, żeby oszczędzać. Jedyną radą na taki stan rzeczy jest edukacja ekonomiczna obywateli. Dlatego polecam wszystkim "Przygody Jonatana Poczciwego" Kena Schoollanda. Od czegoś przecież trzeba zacząć, nieprawdaż?
Katarzyna Makowska
Wyświetlony 4301 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.