Wydrukuj tę stronę
wtorek, 21 grudzień 2010 15:51

Ideolo

Napisał

Specjaliści od handlu każą ustawiać przed kasami półki z batonikami, gumą do żucia i wszelkimi towarami, których nikt specjalnie nie szuka na sklepowych półkach, ale które łatwo rodzą chwilową pokusę.

 
O pokusach
 
Specjaliści od handlu każą ustawiać przed kasami półki z batonikami, gumą do żucia i wszelkimi towarami, których nikt specjalnie nie szuka na sklepowych półkach, ale które łatwo rodzą chwilową pokusę. A klienci stojąc w kolejce ulegają pokusie i kupują batoniki czy listki gumy do żucia, bo tak łatwo po nie sięgnąć, tak mało trzeba zapłacić, tak przyjemnie poczuć przez chwilę na języku słodycz czekolady czy chłód mięty.
To samo robią polityczni macherzy, którzy przed ludźmi próbującymi pomyśleć o świecie rozstawiają w widocznych miejscach zestawy gotowych recept na rzeczywistość. Recepty takie rodzą pokusę wzięcia ich sobie, żeby trud myślenia o tym czy owym zastąpić gotowymi odpowiedziami na wszystkie pytania. Tanio bez wysiłku, przyjemnie.
Tym, czym dla żołądka jest guma do żucia albo batonik, dla umysłu są ideologie. Tanim, masowym towarem łatwo oszukującym głód i dostarczającym przyjemnych doznań, choć pozbawionym odżywczych treści, a często spreparowanym z substancji szkodliwych dla organizmu.
Człowiek próbujący odżywiać się snikersami drażetkami orbit bez cukru jeśli nie umrze to żyć będzie wycieńczony i cherlawy, choćby nawet zachował wonny oddech i poczucie sytości. Ale producenci batoników i gum mieć będą z niego aż do śmierci pożytek.
Człowiek próbujący karmić swój umysł ideologiami bezradny stać będzie wobec świata, trwoniąc czas i energię niewiele zyskując, zwykle tracąc, często wiele, nawet życie. Ale macherzy, którzy ideologie produkują i ci, co je sprzedają mieć będą z człowieka takiego pożytek, bo ten wielbi ich, klaszcze im na wiecach i głosuje na nich.
Dygresja immunologiczna
 
Kiedy Opcja zaczęła ukazywać się po raz pierwszy - a było to przed dziesięciu laty - przeżywaliśmy właśnie czas upadku pewnej ideologii. Wydawało się, że po latach panowania w Polsce systemu ideologicznego ludzie tak się na wszelkie ideologie uodpornili, że nie dadzą się żadną zainfekować. Okazało się jednak, że szczepionka jest nieskuteczna. Ideologie rozpanoszyły się w umysłowym życiu. Ludzie odporni na starą, skompromitowana ideologię komunistyczną okazali się mało odporni na inne ideologie, stare odnowione i całkiem nowe. Koniec dygresji immunologicznej
I dlatego, kiedy Redaktor Naczelny Opcji wezwał mnie i kazał dla miesięcznika, co wraca po dziesięciu latach napisać kolejny odcinek zarzuconego przed dziesięciu laty Krótkiego kursu liberalizmu (dla niezaawansowanych), postanowiłem zacząć od idei oraz ideologii.  
 
O ideach i ideologiach
 
Idea dotyczyć może wszystkiego, ogrodnictwa, polityki, łyżwiarstwa figurowego, kosmosu. Ideologia również. Nie w przedmiocie między nimi różnica, a w treści. Idea jest myślą o świecie albo i nie o świecie. Z natury - jak to myśl - tworem delikatnym i podatnym na wpływy. Trzeba ją pielęgnować, a każde zastosowanie wymaga wysiłku. Kiedy świat - albo i nie świat - nie zgadza się z ideą, trzeba ją przebudować albo i odrzucić, po czym żmudnie wyhodować sobie nową. 
Ideologia jest zestawem gotowych recept. Na żadne wpływy nie jest podatna, a zastosowanie jej jest proste. Trzeba świat - albo i nie świat - przyrównać do ideologii, a jeśli się nie zgadza, zanegować. Nie ideologię oczywiście, ale świat - albo i nie świat. Nowej ideologii hodować nie trzeba.
Właśnie dlatego, że wziąwszy sobie jakąś ideologię ma się ją raz na zawsze i tak łatwo można ją stosować - w odróżnieniu od idei, której nikt raz na zawsze nie ma, a stosować ją trudno, bo wymaga myślenia - tacyśmy na ideologie podatni. Bo myślenie to trudne i bardzo męczące zajęcie, a ideologia właśnie od myślenia zwalnia.
Przykład z obcych...
 
Znany aforyzm Winstona Churchilla, że demokracja jest fatalnym sposobem rządzenia, tyle że lepszego nikt dotąd nie wynalazł lapidarnie i celnie wyraża konserwatywna ideę demokracji. Wybitny polityk i polityczny myśliciel traktuje demokrację jako metodę i odpowiednio do tego ją ocenia. Uznaje, że jest to metoda obarczona licznymi wadami. Przyznaje jednak, że spośród innych metod czynienia tego samego, ta obdarzona wadami metoda jest najlepsza. Z czego wniosek, że trzeba pogodzić się z demokracją - razem z jej wadami - i stosować aż ktoś nie wpadnie na metodę lepszą.
Za aforyzmem stoi myśl świadcząca i o zrozumieniu demokracji we wszystkich jej zaletach i wadach, i o gotowości dalszego o niej myślenia, porównywania jej z innymi metodami, żeby znaleźć lepszą lub odrzucić gorszą. Tak właśnie mówi człowiek idei.
Ideolog nigdy tak nie powiedziałby. Ideolog-demokrata ogłosiłby, że demokracja jest idealnym sposobem rządzenia, a kwestionowanie jej wszechogarniających zalet jest atakiem na wartości fundamentalne dla życia politycznego. Ideolog-antydemokrata powiedziałby, że demokracja jest metodą rządzenia pozbawioną jakichkolwiek zalet, a wszelka próba jej obrony jest atakiem na wartości fundamentalne dla życia politycznego.
...i naszych stron
 
Janusz Korwin-Mikke od jakiegoś czasu zamiast demokracja pisze d***kracja i jeśli tylko dostrzeże absurdy naszego życia politycznego - a dostrzec je łatwo, bo roją się wszędzie - ogłasza z pogardą, że demokracja to metoda warta jedynie natychmiastowego odrzucenia. Wygwiazdkowanie trzech liter po „d” oraz całkowite i bezwarunkowe negowanie demokracji pokazuje, że za wypowiedziami znakomitego publicysty politycznego i jednego z najinteligentniejszych polskich polityków nie idea stoi, a antydemokratyczna ideologia. Nie ma tu gotowości dostrzeżenia jakichkolwiek zalet demokracji - czy może mieć zalety d***kracja? - nie ma gotowości do zaakceptowania demokracji, jeśliby gdzieś, kiedyś i komuś udało się ją udoskonalić. Won z nią i już.
Z przykładów ideologii demokratycznej można zrezygnować, bo pełno ich wszędzie. Ideologiczne deklaracje demokratyczne są obowiązkowe wśród polityków, a w politycznej publicystyce znakomicie zastępują idee, czyniąc życie publicystów milszym i łatwiejszym.
Dygresja osobista
 
Przykładu ideologicznego zainfekowania Janusza Korwin-Mikkego użyłem, choć w dużej mierze dzięki niemu udało mi się - dawno już temu - najpierw odkryć, że zamiast myśleniem posługuję się ideologicznymi receptami, a potem znaleźć idee pozwalające mi zrozumieć to, co zakrywała przede mną ideologia. Może to i niewdzięczność z mojej strony, ale uznałem, że negatywny przykład dotyczący nie politycznego przeciwnika, a człowieka wielkich zasług w pokazywaniu manowców myślenia ideologicznego, a przy tym świetnie wykształconego i ideowo mi bliskiego bardziej będzie przekonujący.
Koniec dygresji osobistej
Przykład z naszych stron pokazuje jak wykluwa się ideologia. Najpierw jest myśl. Ktoś myśli o demokracji, przygląda się jej i dostrzega wady. Tymczasem inni wokół wołają, że nie ma ona żadnych wad, a same zalety. Nie tylko wołają, ale praktykują demokrację. Jedni w imię demokracji robią głupstwa, inni wykorzystują ją, gwałcą, a jeszcze inni gapią się na to i tak ich ta demokracja zachwyca, że nic nie widzą, ani głupstw, ani gwałtów, ani świństw. Ci pierwsi to dostawcy ideologii demokratycznej, a ci drudzy jej konsumenci, co ulegli pokusie.
Więc człowiek myślący mówić zaczyna o tym, co złego dostrzegł w demokracji i co w związku z tym wymyślił. A ci nic, ignorują go, jedni robią swoje, inni nic nie widza, a wszyscy zachwyceni. W końcu człowiek myślący rozumieć zaczyna, że ich nie przekona, bo i dostawcom wygodnie, i konsumentom. Czuje bezsiłę bo ideologii przecież nie może zwalczyć, a z tej bezsiły uproszczenie myśli w nim się bierze, że demokracja i ideologia demokratyczna to jedno. Zamiast metody obarczonej wadami, ale mniejszymi niż inne metody widzieć zaczyna czysty zbiór wad okrzyknięty fałszywie ideałem. I właśnie wtedy idea poszukiwania najlepszej z możliwych metody rządzenia zmienia się w antydemokratyczną ideologię.
Z czego nauka, że skoro sam mistrz padł ofiarą ideologicznej infekcji, nikt nie powinien wstydzić się, jeśli spostrzeże ja u siebie.
- Nie wstydź się, lecz lecz się - mówili lekarze wstydliwych chorób w dziwnych dawnych czasach, w których pewne choroby uznawane były za wstydliwe.
- Nie wstydź się, lecz lecz się - powtarzam za nimi, bo mieli rację. Koniec dygresji osobistej
Jeśliś dopiero tu, Czytelniku Krótkiego kursu liberalizmu (dla niezaawansowanych), zaczął się zżymać, że kurs to może i krótki, ale wykład niniejszy długi, a o liberalizmie wciąż nic w nim nie ma, jesteś człowiekiem cierpliwym, ale mylisz się w tym, że nie ma. Bo rozróżnienie między ideami a ideologiami jest dla liberalizmu podstawowe.
Ideologię można zrobić z każdej idei. W historii mieliśmy tysiące przykładów najprzeróżniejszych ideologij, teraz też mamy ich całe mrowie. Socjaldemokracja, cła na zboża, feminizm, ochrona środowiska, demokracja, samorządność, każda z tych współcześnie powstałych i sędziwych ideologij zaczynała jako idea, aż zastygła i stała się łatwo przyswajalna. Odtąd polityczni macherzy zaczęli sprzedawać ją albo rozdawać za darmo, a ludzie brać, uradowani, że tanim kosztem zyskują przekonanie, że nie tylko rozumieją świat, ale i mogą oraz potrafią go zmieniać.
Nie jest ważne, że jedni sprzedawcy ideologij wyznają je, a drudzy, sami nie wierząc, wykorzystują to, że inni je wyznają. Ważne jest to, że miliony zdolnych do myślenia ludzi przestają myśleć o ważnych sprawach - choćby nieudolnie - bo własne myśli zastępują im gotowe recepty, gładkie, łatwo przyswajalne i bezwartościowe. A najważniejsze to, że liberalizm ideologią być nie może, bo przestanie być liberalizmem. 
Nie znaczy to, że Janusz Korwin-Mikke jako wyznawca ideologii antydemokratycznej przestał być liberałem. Jest nim, ale już nie w każdym calu, bo w calu demokratycznym jednak nie. Może to zresztą tylko pół cala.
Zasada realizmu
Żeby zostać socjalistą trzeba stać się wyznawcą ideologii - prawdziwym albo udawanym - inaczej się nie da Można przerobić na ideologię chrześcijaństwo - trochę mamy tego ostatnio przykładów - czy buddyzm albo islam, choć nie jest to konieczne, jak w socjalizmie. Ale z liberalizmu ideologii uczynić się nie da, bo jedną z jego podstaw - jedną z trzech - jest zasada realizmu.
- To jest złe - mówi wyznawca ideologii - ja wiem jakie to być powinno. Będę to zwalczać tak długo, aż to rozpadnie się w pył albo stanie takim, jakiego ja chcę.
- To jest dobre - mówi wyznawca innej ideologii - nikomu nie pozwolę złego słowa na to powiedzieć, każdy kto krytykuje, ten wróg, wrogiem jest również ten, co nie chwali.
- To - mówi człowiek idei, a z nim liberał - jest takie jakie jest. Muszę się z tym godzić, bo nic innego nie ma, spróbuję to zrozumieć i tak wykorzystać, żeby przyniosło jak najwięcej pożytku, a jak najmniej szkód.
- Toż to czysty oportunizm - mówi Czytelnik Krótkiego kursu liberalizmu (dla niezaawansowanych).
Mówi tak, bo jest człowiekiem bystrym. Gdyby nie był bystry nie brałby się za zgłębianie liberalizmu, choćby w wersji dla niezaawansowanych, tylko wziął sobie jakąś gotową ideologię. Jest wciąż jednak liberałem niezaawansowanym. A przez to nie wie jeszcze, że postulat myślenia lub też - co na jedno wychodzi - niezastępowania idei ideologiami to jeszcze nie cały liberalizm, ani nawet nie pół, tylko wstępny warunek. Ale to już temat następnej lekcji, w której będzie mowa o trzech zasadach i wszystko stanie się jasne.
Wojciech Jankowski
Wyświetlony 17098 razy
Wojciech Jankowski

Najnowsze od Wojciech Jankowski

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.