sobota, 28 maj 2016 12:16

Tak, jestem pro-life, bez wyjątków

Napisane przez

Wczoraj, gdy tysiące działaczy pro-life demonstrowało w Waszyngtonie podczas największej tego typu manifestacji na świecie, ich rzekomi reprezentanci z Partii Republikańskiej znów ich zdradzili. Pod przywództwem tchórzy, takich jak reprezentantki Renee Ellmers z Północnej Karoliny i Jackie Walorski z Indiany, republikańskie błazny, które nie są nawet w stanie przegłosować niezwykle popularnej legislacji konserwatywnej w Kongresie kontrolowanym przez republikanów, porzucili inicjatywę zakazania aborcji po 20. tygodniu ciąży.

Właściwie nie dziwi to nawet przeciętnego obserwatora polityki. Partia Republikańska (GOP) jest zaludniona przez mięczaków i tumanów, i nie jest to obelga, lecz rodzaj obserwacji naukowej. Mięczaków – ponieważ nawet w najbardziej podstawowy sposób boją się stanąć w obronie nienarodzonych dzieci; i tumanów – ponieważ uważają, że bycie za bardzo za życiem odstraszy kobiety, choć większość z nich opowiada się za życiem. Dodatkowo, ruch pro-life, o czym świadczą uczestnicy Marszu dla Życia, jest zasadniczo ruchem młodzieżowym.

Pozwalają się przekonać liberalnym mediom do większego umiaru w kwestiach obyczajowych, podczas gdy demokraci pędzą coraz bardziej na lewo, dwukrotnie wybierając prezydenta, który uczestniczy w zbiórkach pieniędzy na rzecz Planned Parenthood, popiera dzieciobójstwo i narzuca obowiązkowe finansowanie środków antykoncepcyjnych. Ci republikanie bez charakteru myślą, że aborcja jest sprawą przegraną, ponieważ demokraci mówią im, że tak jest. Tymczasem ci sami demokraci korzystają z każdej okazji, aby włączyć aborcję i „prawa reprodukcyjne” do każdej debaty, wiedząc z góry, że wygrają, druga strona jest bowiem zbyt wystraszona, aby podjąć polemikę.

Było to szczególnie widoczne wczoraj, gdy republikanie sikali ze strachu przed możliwością bycia nawet trochę przeciwko mordowaniu niemowląt, a prezydent Barack Obama wydał radykalnie proaborcyjne oświadczenie, deklarując, że dzieciobójstwo jest podstawowym prawem konstytucyjnym. I znowu, gdy GOP gramoli się w poszukiwaniu złotego środka w debacie aborcyjnej, lewica daje wyraźnie do zrozumienia, że nie pójdzie na żadne ustępstwa. Chce, żeby wszystkie aborcje były legalne, bezpłatne i otrzymały nasze uznanie. Lewica będzie na to nalegać, jednocześnie wmawiając tym głupio uśmiechniętym i łatwowiernym republikanom, że muszą być w tej kwestii umiarkowani.

Dość tego! Poważnie, dość!

Liberałowie rozumieją, że aborcja jest kwestią o charakterze absolutnym. Albo jesteś za, albo przeciw. Albo akceptujesz argumentację jednej, albo drugiej strony. I po którejkolwiek stronie się opowiesz, jest zupełnie niemożliwe, aby opowiedzieć się za nią częściowo. Najwyższy czas, aby konserwatyści i ich rzekomi reprezentanci w Waszyngtonie poszli na całość. Jeśli jesteś pro-life, musisz być pro-life bezwyjątkowo. Kropka.

Wróćmy w tym miejscu do podstaw i pamiętajmy, że nie można wykorzenić drzewa i jednocześnie go uratować. W moim przypadku oznacza to, iż choć jestem zły, że zakaz aborcji po 20. tygodniu nie przeszedł, jestem jedynie zły z powodów, dla których nie przeszedł. Ostatecznie przecież ustawa pozwala na aborcje przed 20. tygodniem, w przypadkach gwałtu i kazirodztwa, i kiedy życie matki jest zagrożone. Może ktoś powie, cóż, lepsze to niż nic, ale proszę pamiętać, że ustawa i tak nie wejdzie w życie, bo Obama zapewne ją zawetuje. Więc ma tylko znaczenie symboliczne i jako symbol przyczynia się do większej dezorientacji, jeśli nie afirmuje wartości każdego nienarodzonego życia.

Stanowisko pro-life musi być takie, że nie dopuszcza żadnych wyjątków, bo inaczej nie będzie miało sensu. Legislacja chroniąca życie musi je chronić bezwarunkowo. W przeciwnym razie stanowi rodzaj autodestrukcyjnego argumentu.

Nie jest to trudne do zrozumienia. Jestem pro-life we wszystkich przypadkach, nawet gwałtu, nawet kazirodztwa i nawet w najbardziej trudnych scenariuszach, i mogę to uzasadnić. Ale żeby uzasadnić, musimy wrócić do podstaw, do korzeni.

(...)

Wyświetlony 3075 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.