Wydrukuj tę stronę
czwartek, 11 listopad 2010 16:42

Nie o to chodzi

Napisane przez

Pisząc swego czasu zgrzebną publicystykę na temat katastrofalnej sytuacji krajowego rolnictwa "Pałą w świńską górkę" ani się spodziewałem, że będzie ona publikowana ("OnP" 5 /2003) obok eseju "Nie ta recepta", będącego ekstraktem podręcznikowych teorii liberalnych o państwie i gospodarce, pióra Mateusza Machaja.


Polemika to ? jak wiadomo ? spór na temat jakiegoś zagadnienia. Ponieważ mój tekst odnosi się do rzeczywistości krajowej, a wspomniany ? raczej do bibliotecznej, więc mowa o zupełnie innych zagadnieniach. W tej sytuacji polemizować nie sposób. Polemika oznacza również zwalczanie odmiennego zdania. Trudno to jednak czynić, gdy owo zdanie jest z innej rzeczywistości. Nie byłoby więc o czym dyskutować, bo to, co widzi publicysta i liberalny doktryner ? to dwa różne światy, i pozostawić sprawę w spokoju, gdyby nie pewne okoliczności.
Otóż mój sąsiad z gościnnych łamów "OnP" mniema, że piszę "jak nie prawicowiec", i co więcej ? jakbym "nie rozumiał dokładnie zasady funkcjonowania państwa". To zadecydowało, że w końcu postanowiłem wyjaśnić nieporozumienie.
Pomijając fakt, że przylepianie komuś etykietek jest przedsięwzięciem tyleż nieeleganckim, co ułatwiającym "polemizowanie" (ustawienie przeciwnika w rogu), a wreszcie i chybionym, bo pojęcie lewica-prawica w okresie tzw. transformacji zostały zatarte ? to państwo Polska Rzeczpospolita Grubokreskowa zgoła nie przystaje do wizji państwa liberalnych doktrynerów, co zresztą widać gołym okiem. Państwo, którym rządzą nieodpowiedzialne elity (nie przeprowadzono dekomunizacji i lustracji), które nie szanuje własności (nie przeprowadzono reprywatyzacji i powszechnego uwłaszczenia), nie zapewnia praworządności i bezpieczeństwa ? otóż takie państwo realizuje się właściwie jako okupant społeczeństwa. W dziedzinie gospodarki nie gwarantuje zaś ani wolności gospodarczej, ani zasad wolnego rynku (koncesje, układy, uprzywilejowanie zagranicznych inwestorów).
W tym kontekście postulat, by państwo zapewniło opłacalność produkcji rolnej, nie jest absurdem, lecz koniecznością. Dysparytet dochodów ludności wiejskiej i miejskiej godzi w prawa człowieka. Niekontrolowany import dotowanej żywności zachodniej zagraża bytowi rolników. I ? proszę zauważyć ? oni nie chcą ani dotacji (nawet brukselskich), ani przywilejów na rynku. Chcą mieć takie same prawa, jak inne podmioty gospodarcze. Więc proszę się nie obawiać ? tu nie chodzi o żaden interwencjonizm państwa czy protekcjonizm. Chodzi o przestrzeganie równoprawnych reguł gry gospodarki wolnorynkowej (jak na razie, mamy do czynienia z wolną amerykanką w wykonaniu nomenklaturowych biznesmenów i postkomunistycznych neoliberałów). Dywagowanie w takiej sytuacji, czy o opłacalności decyduje "rynek" czy państwo ? jest doktrynerskim zaślepieniem lub absurdem.

(?)
Jerzy Pawlas
Wyświetlony 5920 razy
Jerzy Pawlas

Najnowsze od Jerzy Pawlas

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.