środa, 24 styczeń 2018 21:53

Mityczne bogactwo Żydów w Polsce międzywojennej

Napisane przez

W całej antypolskiej machinie, jaka została uruchomiona przez „biznesmenów Holocaustu”, zaskakuje, z jaką skutecznością wmówiono światu, a przede wszystkim Polakom mit o wszechobecnym bogactwie wszystkich Żydów polskich. Dostrzegł to E. Ringelblum, który krytykował to, że elity żydowskie nie widziały biednych Żydów, którzy pracą i codziennym trudem walczyli o przetrwanie.

Pisał:

Brakuje nam wiedzy o setkach i tysiącach tych, którzy utrzymywali się nie ze swojego bogactwa, lecz z trudu i znoju. (…) Znamy Żyda szabasowego, świątecznego, teraz czas poznać Żyda dnia powszedniego[1].

O biednych Żydach nie pamiętali żydowscy historycy piszący o diasporze w latach międzywojennych, co z goryczą zarzucał im E. Ringelblum. Ale pamiętają teraz o tych najliczniejszych ofiarach Zagłady różnego rodzaju cwaniacy skupieni wokół „holocaustowego biznesu”. Nie zrażają ich słowa Ringelbluma wskazujące na niski status społeczny i majątkowy większości Żydów w Polsce, ale przypisują im majątki, których nigdy nie mieli, ale za które teraz różnej maści oszuści żądają rekompensaty.

Rzekomy majątek żydowski stanowi niebezpieczną dla Polski legendę. Niebezpieczną, bo teraz, kilkadziesiąt lat po zakończeniu wojny, zniszczeniu dokumentów, dowodów oraz nieżyjących już właścicieli, usiłuje się, na podstawie legendy o niebotycznym stanie posiadania Żydów polskich, stworzyć realne podstawy do roszczeń. Coraz częściej słyszymy ultymatywne żądania zwrotu, zadośćuczynienia bądź rekompensaty za mienie pozostawione w Polsce. Co interesujące, żądania te dotyczą mienia pozostawionego także w przedwojennych granicach II Rzeczypospolitej. Dla środowisk żydowskich nie jest istotne, że Polska w wyniku wojny utraciła 1/3 swojego terytorium na Kresach wschodnich.

Nie przemawia do mnie żydowska logika, w której podkreśla się, że w zamian Polska otrzymała ziemie na zachodzie, do Odry. Jakoś Żydzi nie chcą pamiętać, że na Kresach wschodnich żyło ponad 2 mln Żydów, a w całych Niemczech przed wojną żyło ok. 600 tys. Żydów. Na terenach, które Polska uzyskała po wojnie, mniejszość żydowska była niewielka. Niemieccy Żydzi mieszkali głównie w wielkich miastach, a na tych terenach znaczące były tylko Wrocław, Olsztyn, Opole i Szczecin. Ale przez ostatnie lata Żydzi konsekwentnie budowali obraz polskiego Żyda jako osoby o dużym stopniu zamożności. Czy to jest prawda?

Zobaczmy, jak wyglądało to mityczne bogactwo Żydów w świetle płaconych przez nich podatków. Ponadto, jest ta informacja także bardzo istotna, ponieważ w wielu publikacjach na Zachodzie pisze się, że podatki płacone przez Żydów w Polsce międzywojennej stanowiły…40% dochodów budżetowych państwa polskiego, a ono nie zrobiło w zamian nic dla Żydów. Pozwolę sobie przytoczyć obszerny cytat z pracy p. Romana Kafla, mieszkającego w USA, który wyjaśni fenomen „utrzymywania” przez przedwojennych Żydów państwa polskiego. Może to także rzucić obraz na piramidalne żądania finansowe, jakie środowiska żydowskie kierują pod adresem Polski. Pan Roman Kafel pisze:

Istnieje obecnie – konsekwentnie budowane przez 50 lat i podtrzymywane autorytetem liczących się i uchodzących za bardzo miarodajnych historyków żydowskich – powszechne przekonanie, zarówno w Izraelu, diasporze, jak i w Polsce, o znacznej zamożności Żydów w przedwojennej Polsce, czego niepodważalnym dowodem ma być ich ogromny udział w opłacaniu podatku i utrzymywaniu Państwa Polskiego. Pozwala to na oskarżanie Polaków, że mimo tak ogromnego udziału (rzekomo 40% wszystkich podatków płaciło zaledwie 10% Żydów – podkr. wł.) rząd nie finansował wielu przedsięwzięć żydowskich. Owo stwierdzenie przewija się stale w różnych opracowaniach i funkcjonuje już prawie na zasadzie „niepodważalnej, oczywistej i historycznej prawdy”.

(…) pan Roman Gerlach, potomek Klimka Bachledy, i emerytowany bibliotekarz w Berkeley prześledził dokładnie historię tej „niepodważalnej prawdy”.

Wielu jako na źródło powołuje się na prof. Yehuda Bauera, byłego dyrektora Instytutu Nowoczesnego Żydostwa Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie, a obecnie redaktora naczelnego „Holocaust and Genocide Studies”, wydawanego przez Oxford UP, na rzecz powyższego Instytutu, Holocaust Memorial Council i Yad Vashem, a więc historyka uważanego przez cały świat za bardzo poważnego uczonego. Otóż w swej pracy „My Brother Keeper: A History of the American Joint Distribution Committee, 1929-1939”, wydanej przez Jewish Publication Society of America, Philadelphia 1974 na str. 29 pisze: „Żydzi w Polsce stanowiący 10% populacji płacili 40% wszystkich podatków” (podkr. aut.). Nie podaje on źródła, na którym opiera swe informacje. Jednakże możemy znaleźć je w identycznej formie u Antony Polansky’ego w jego również autorytatywnej pracy „Politics In Independient Poland, 1921-1939” (Oxford UP, London 1972) na str. 469. Jako źródło podaje… Simona Segala, „The New Poland and the Jews”, Lee Furman, New York 1938, str. 141. Tu okazuje się, że Simon Segal sam już innego źródła nie podaje, pisząc po prostu: „(…) według jak najbardziej konserwatywnych ocen, Żydzi chociaż stanowią zaledwie mniej niż 10% populacji, płacą 35-40% wszystkich podatków (…)” (podkr. wł.).

Interesujące, zwłaszcza po zapoznaniu się z informacją podaną na stronie 470 pracy Polansky’ego: „1 milion z 3 milionów Żydów Polskich prawie w całości uzależniony był od pomocy dobroczynnych organizacji. W 1938 roku 50% Żydów w Polsce nie było w stanie zapłacić 5 zł komunalnego podatku, 50% pozostałych nie stać było na zapłacenie 10 zł” (podkr. aut.) i jako źródło owej informacji podaje Oskara Janowski’ego „People at Bay: The Jewish problem In East Central Europe”, Oxford UP, London 1938, gdzie na str. 92 czytamy: „50% Żydów w Polsce nie było w stanie zapłacić na żydowskie środowisko minimalnego podatku 5 zł na rok (…) 50-55% całkowicie nie ma zamiaru płacić w ogóle. Połowa podatników nie może zapłacić 10 zł na rok. Około 75% Żydów można sklasyfikować jako biedotę (…)”.

Janowski był profesorem w The College of the City of New York, Polansky jest profesorem w London School of Economics and Political Science – obydwu poważnych uczelni. Dziwić się należy, że Polansky nie widzi niezgodności w tych dwóch stwierdzeniach i nie bada, które z nich jest prawdą.

Tak samo Bauer na str. 32 podaje: „W 1931 roku 48,86% Żydów posiadało dochód nieprzekraczający 50 zł na tydzień. 29,06% posiadało dochód pomiędzy 50 a 100 zł na tydzień. W 1929 roku 25-30% Żydów żyło poniżej progu nędzy” (podkr. aut.).

Wynika zatem, że w takim przypadku 17,27% ludności żydowskiej, czyli ok. 517 500 osób płaciło 40% całego podatku na utrzymanie miliardowego budżetu Państwa Polskiego.(…)

Roczniki statystyczne nie podawały dochodów państwa w rozbiciu na mniejszości narodowe, ale znając charakter zawodowy mniejszości żydowskiej, możemy pokusić się i chociaż w przybliżeniu zbadać wiarygodność „autorytetów”.

W roku 1937/38 budżet Polski wynosił: 2 049 000 000,00 zł

W tym podatki: 723 000 000,00 zł

Z podatków bezpośrednich:

Podatek gruntowy: 58 000 000,00 zł

Podatek od nieruchomości: 86 000 000,00 zł

Podatek przemysłowy: 262 000 000,00 zł

Podatek od wynagrodzeń: 280 000 000,00 zł

Podatek od kapitałów: 5 000 000,00 zł

Procenty, zaległości, kary etc. 17 000 000,00 zł

Licencje na sprzedaż: 2 000 000,00 zł

Podatek od własności: (nie objęty rubryką „Podatki bezpośrednie”) 13 000 000,00 zł[1].

Jakkolwiek będziemy interpretować powyższą tabelkę, absurdalne jest twierdzenie, że 17% spośród społeczności żydowskiej płaciło przed wojną ponad 800 000 000 zł podatków. Jest to piramidalna bzdura. Tego typu twierdzenia, popierane także przez niektórych polskich historyków, wpisują się w pożądaną przez środowiska Holocaust Industry „tresurę polskiego społeczeństwa”, aby tym łatwiej ograbić Polaków. W ten nurt wpisują się także autorzy różnego rodzaju pamiętników, wspomnień i opracowań, rzekomo „ujawniających prawdę”. Podtrzymywanie i utwierdzanie tego mitu ma w konsekwencji przekonać Polaków o ponadprzeciętnym bogactwie wszystkich Żydów, co jest nieprawdą. Utrzymanie tak głoszonego mitu ma przede wszystkim wymusić na Polsce rekompensaty finansowe. Ale komu? Wielu byłych właścicieli nieruchomości nie żyje. Także nie żyją ich spadkobiercy. W takiej sytuacji we wszystkich krajach świata własność i majątek przechodzą na rzecz skarbu danego państwa. Ale nie u Żydów ze środowisk Holocaust Industry. Środowiska żydowskie, jak widać, jako pierwsze w historii cywilizacji, usiłują wprowadzić rasowe prawo dziedziczenia.

 

Ireneusz Lisiak

 


[1] R. Kafel; Spotwarzona przeszłość, mps. 1996 zob. też: https://marucha.files.wordpress.com/2012/05/roman-kafel-spotwarzona-przeszlosc.pdf (dostęp: 21.04.2017), wszystkich tłumaczeń ww. cytatów z języka angielskiego na język polski dokonał p. Roman Kafel.

 


[1] Cyt. za: S.D. Kassow; Kto napisze naszą historię? Warszawa 2010, s. 49.

Wyświetlony 3093 razy
Więcej w tej kategorii: Ofiary do dziś niepoliczone »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.