środa, 12 grudzień 2018 21:44

Ojców założycieli za kratki?

Napisane przez Janusz Sanocki

Stany Zjednoczone wydadzą Polsce Dariusza Tytusa Przywieczerskiego, byłego prezesa Universalu, skazanego w procesie „FOZZ” na 3,5 roku za przywłaszczenie jakichś głupich 1,5 mln dolarów.

 

Przy tej okazji nasze media podają, jakoby Polska straciła w „aferze FOZZ” ponad 300 mln złotych. To wszystko bajka. Według autorów książki Via bank i FOZZ – Jerzego Przystawy i Mirosława Dakowskiego – Polska w ramach przekrętu, którego częścią był FOZZ, straciła co najmniej 300 miliardów złotych, czyli mniej więcej roczny budżet państwa.

Obaj autorzy opisali mechanizm przekrętu po tym, jak skontaktował się z nimi Michał Falzmann, inspektor NIK, który aferę wykrył. Potem Falzmann zmarł w niejasnych okolicznościach na zawał serca, ale przed śmiercią przekazał to, co odkrył, dwóm profesorom fizyki, którzy musieli zagłębić się w tajemnice prawa bankowego i dojść do wniosku, że wśród oskarżonych powinien znaleźć się cudotwórca ekonomiczny – Leszek Balcerowicz.

Balcerowicz jako minister finansów w pierwszym niekomunistycznym rządzie po 1989 roku, wprowadzał plan, który miał uzdrowić gospodarkę („Plan Balcerowicza”). W tym celu nasz cudotwórca pojechał do Londynu, gdzie z Międzynarodowym Funduszem Walutowym w końcu 1989 roku umówił się, że kurs dolara w Polsce przez rok pozostanie stały jako „antyinflacyjna kotwica”. Było to wówczas ok. 10 tysięcy starych złotych za 1 dolara. Na dzisiejsze złotówki wychodziłoby 1 złoty za dolca.
Jednocześnie, żeby zdławić inflację, nasz cudotwórca Balcerowicz ustalił, że odsetki od lokat złotówkowych, (a wiec i kredytów) będą wynosiły kilkadziesiąt procent miesięcznie. Tak, tak – miesięcznie. Każdy kto pamięta rok 1990 – pierwszy rok „Planu Balcerowicza” – przypomni sobie, że w samym styczniu odsetki od lokat wynosiły 60 procent za miesiąc.

Po styczniu odsetki i oprocentowanie lokat malało – w lutym wynosiło jeszcze 40 procent za miesiąc, potem spadło do kilku procent miesięcznie. W skali roku oprocentowanie lokat przekraczało 100 procent. Czyli, jak wpłaciłeś 10 miliardów na lokatę, za rok odbierałeś 20 miliardów.
Co więc robił każdy mądry człowiek, który wiedział o tym, co w Londynie podpisał nasz Leszek B. i który miał np. bogatą ciotkę od której mógł pożyczyć milion dolarów? Ano pożyczał, szedł do kantoru wymieniał dolary na złotówki – brał te 10 miliardów złotych, przechodził przez ulicę do państwowego banku – powiedzmy PKO BP – tam wpłacał na lokatę roczną i pod koniec wspaniałego roku 1990 – odbierał z banku 20 miliardów. Następnie wracał do kantoru i kupował za 20 miliardów złotych 2 miliony dolarów. Jeden milion oddawał ciotce, a drugi – wiózł do jakiegoś bezpieczniejszego kraju – powiedzmy do Luksemburga, po drodze chwaląc ekonomistę Balcerowicza, bez którego cały ten „interes” oczywiście nie byłby możliwy.

A co ma do tego FOZZ? Ano FOZZ był właśnie tą „ciotką”, co to pożyczała swoim kolesiom pierwszy milion dolarów na początek całego geszeftu.

Ale mądrzy ludzie nie zadowalali się jednorazową lokatą. Kiedy tylko lokatę zaksięgował polski bank, mądrzy ludzie brali od banku gwarancję pod zastaw lokaty, jechali do jakiegoś Luksemburga, tam brali kredyt dolarowy oprocentowany 10 procent rocznie, wracali do kraju, zamieniali dolce w kantorze, szli do banku, zakładali lokatę, brali znów gwarancję i tak dalej i tak dalej. Ten mechanizm nazwany potem „oscylatorem” zastosowało m.in. dwóch młodych muzyków – Bagsik i Gąsiorowski, którzy po ośmiu miesiącach „oscylowania” między bankiem PKO BP, a bankami w Luksemburgu wywieźli z naszego umęczonego kraju, kwotę grubo ponad 400 milionów dolarów. A ilu takich Bagsików było wtedy w Polsce?

Ten przekręt tysiąclecia kojarzy się z FOZZ, bo FOZZ był tą „ciotką od dolarów” złapaną za rękę. O innych „ciotkach”, innych Przywieczerskich milczą elity III RP.

Afera była możliwa, ponieważ Balcerowicz usztywniając kurs dolara, przy gigantycznych stopach od lokat złotówkowych, naruszył podstawowe prawo bankowe – parytetu stóp procentowych, które mówi, że cena pieniądza na rynkach światowych musi być taka sama.

I nasz geniusz o tej zasadzie nie wiedział? Bo i po co miał wiedzieć?

 

Janusz Sanocki

Wyświetlony 324 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.