środa, 12 grudzień 2018 22:25

Wojna w Kolumbii: niekończąca się opowieść

Napisane przez Norman Tabor

15 lipca 2018 roku siły zbrojne Kolumbii i Peru rozpoczęły wspólną misję pod kryptonimem Operacja Armageddon, celem wojskowych jest zneutralizowanie bastionów tzw. dysydenckiej FARC. Peruwiańskie władze ogłosiły jednocześnie 60-dniowy stan wyjątkowy w prowincji Putumayo, regionie graniczącym zarówno z Kolumbią, jak i Ekwadorem. Tylko w pierwszym dniu operacji aresztowano ponad 50 bojowników i zlikwidowano cztery mobilne laboratoria narkotykowe.

Mijają dwa lata od formalnego zakończenia wojny domowej w Kolumbii. Wbrew pobożnym życzeniom i oczekiwaniom optymistycznie nastawionych obserwatorów sceny politycznej, konflikt wcale się nie zakończył. Przeszedł on najzwyczajniej w kolejną fazę. Część zgrupowań Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii (FARC) nie uznała porozumień pokojowych z rządem, dalej działają ponadto wojownicze armie marksistowskie, wśród których wyróżnia się osławiona Armia Wyzwolenia Narodowego (ELN) i mniejszościowa, maoistowska Ludowa Armia Wyzwolenia (EPL). W ostatnim miesiącu mamy do czynienia z ożywieniem konfliktu i wzmożoną aktywnością rebeliantów. Sytuacja jest rozwojowa, nic nie wskazuje przy tym na rychłe zakończenie walk.

Do lasu zbiegło nawet około dwa i pół tysiąca tzw. dysydentów FARC, czyli rozłamowców, chcących kontynuować trwającą od 1964 roku wojnę domową. Wojownicza frakcja Rewolucyjnych Sił Zbrojnych może również liczyć na wsparcie nieoszacowanej liczby cywilnych bojówek kreowanych przez skrajną lewicę. Motywacje Kolumbijczyków, którzy zdecydowali się wrócić w kamasze, są różnorakie: część z nich uważa, że rząd nie wywiązuje się z realizacji postanowień traktatu pokojowego z 2016 roku, pozostali boją się zemsty ze strony prawicowych grup paramilitarnych, jeszcze inni nie chcieli rezygnować z intratnego procederu, za jaki uchodzi produkcja i handel narkotykami.

Weterani padli ofiarą patowej sytuacji, w jakiej od drugiej połowy lat 40. znajduje się południowoamerykańska republika. Stan permanentnej wojny odbił piętno na kombatantach, którzy nierzadko uczestniczyli w działaniach guerilli już jako dzieci lub nastolatki. Wielu ekspartyzantów nie jest w stanie powrócić do normalnego życia, często przez nich zapomnianego lub całkowicie nieznanego. Weterani muszą liczyć się z nieprzychylnymi spojrzeniami sporej części społeczności. Wielu rodaków piętnuje ich jako pospolitych kryminalistów i zbrodniarzy.

Czarny pijar Rewolucyjne Siły Zbrojne wypracowały sobie zresztą same: lewicowa armia od lat 80. zbijała kokosy na handlu białą śmiercią i nierzadko sięgała po terrorystyczne i skrytobójcze metody, jakich nie powstydziliby się fundamentaliści spod czarnej flagi dżihadu. Nie jest również tajemnicą, że FARC wielokrotnie wchodziła w alianse ze znienawidzonymi przez naród kartelami narkotykowymi i mafią. Nie inaczej jest teraz – dysydenci FARC są nadzwyczaj chwiejnymi uczestnikami wojny narkotykowej. Nie bez przyczyny najbardziej poszukiwanym w Kolumbii przestępcą jest marksistowski buntownik Miguel Botache Santillana, lepiej znany jako Gentil Duarte.

Do 2016 roku pozostawał on ważnym dowódcą FARC-EP, niespełna rok po zawarciu traktatu pokojowego uciekł z obozu dla zdemobilizowanych partyzantów i na nowo zaczął wdrażać w życie teorie „wojny ludowej”. Kierowana przez Gentila Duarte grupa dysydentów kontroluje szlak przemytu narkotyków w południowo-wschodniej części kraju i pozostaje w zmowie z międzynarodowymi organizacjami przestępczymi, co umożliwia komunistom szmuglowanie koki do państw ościennych. Wolta Duarte wzbudziła w Kolumbii sensacje, człowiek ten bowiem już w 2012 roku był głównym rzecznikiem zakończenia trwającej kilkadziesiąt lat wojny, a na 10 konferencji partyzanckiej w 2016 roku publicznie poparł zawarcie traktatu pokojowego. Kulisy rozwodu Duarte z FARC nie są znane, wiadomo, że przed ucieczką wyrolował on dawnych towarzyszy broni na sumę ponad miliona dolarów.

Wróg kolumbijskiego państwa nr 1 przebywa najprawdopodobniej w dżungli departamentu Guaviare, a jego wpływy sięgają aż do departamentów Vichada, Guainía i Caquet. Jego podwładni byli również widywani na granicy z Brazylią i sprzyjającą im Wenezuelą. W szmuglowaniu narkotyków Duarte może liczyć na pomoc innych renegatów FARC takich jak Géner „Jhon 40” Medina, czy Néstor Vera alias Iván Mordisco, a także gangsterów zza granicy – mówi się o powiązaniach dysydentów z brazylijskim gangiem Comando Vermelho (Czerwone Komando - [1] Gang co ciekawe również wywodzi się z ideowych kręgów skrajnej lewicy, jego twórcami byli opozycjoniści walczący w latach 60 z prawicową, wojskową juntą) i meksykańskim kartelem z Sinaola.

 

(...)

Norman Tabor

Wyświetlony 695 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.