czwartek, 13 grudzień 2018 11:00

O niepodległości i Hezbollahu

Napisała

Spotykamy się w przededniu obchodów setnej rocznicy odzyskania przez Polskę Niepodległości. Czy jako przedstawiciel polskiego parlamentu może Pan z czystym sumieniem potwierdzić, że Polska jest dziś niepodległym państwem?

Niepodległość oznacza dla mnie suwerenność gospodarczą, polityczną, informacyjną, militarną. Jedynym sygnałem, że jesteśmy niepodległym państwem, jest własna waluta. Cała reszta świadczy o tym, że jesteśmy kolonią. Nasze ustawy bywają pisane w tajemnicy przed Polakami gdzieś w Izraelu (nowelizacja ustawy o IPN), rządy jeżdżą po instrukcje do Brukseli, Berlina lub Tel Avivu, prawie wszystkie banki są zagraniczne (czyli większość Polaków jest zadłużona u Niemców, Hiszpanów, Brytyjczyków), w sklepach królują produkty importowane, zdecydowana większość mediów to polskojęzyczne redakcje z zagranicznym właścicielem, a polskim rolnikom nie opłaca się organizować zbiorów owoców. To jest niepodległość, kiedy kolejne rządy stawiają za punkt honoru ściągnięcie do Polski jak największej liczby obcych – choć aktualnie sojuszniczych – żołnierzy i wydając coraz więcej pieniędzy na potrzeby wojska za granicą zamiast kupować polską technologię u polskich producentów?

Mandat poselski posiada Pan od trzech lat. Co w tym czasie zrobił Pan dla swoich wyborców?
Będąc posłem opozycji, nie zrealizowałem, co oczywiste, swoich zapowiedzi. Kukiz’15 szedł do Sejmu z postulatami zmian ustrojowych, a tego nie da się zrobić będąc w opozycji. Zapowiadałem też, że będę na serio pracował na rzecz wszystkich pokrzywdzonych starciem z aparatem państwa i to robię nie oglądając się na pomyje wylewane na mnie w głównych mediach.


Czy poseł opozycyjnego ugrupowania ma obecnie do dyspozycji jakieś realne narzędzia, za pomocą których może skutecznie zawalczyć o polską niepodległość?
Poseł opozycji jest w niesłychanie trudnej sytuacji, zwłaszcza poseł opozycji patriotycznej, że tak to nazwę. Choć widzę, że polski rząd bardzo często działa na szkodę interesu kraju, jedyne co mogę zgodnie ze swoim sumieniem zrobić, to naciskać na premiera, ministrów żeby zweryfikowali swoje podejście do konkretnego tematu. Choćbym się radykalnie z nim nie zgadzał, to jest polski, demokratycznie wybrany rząd i przynajmniej w polityce międzynarodowej muszę się podporządkować. Nie jest tak, że pozjadałem wszystkie rozumy, moi współpracownicy też nie. Umiemy cofnąć się o krok. Dziwi mnie – powiem może za bardzo szczerze – że rząd nie wykorzystuje moich, naszych kontaktów i aktywności. To czego nie może zrobić z różnych powodów rząd, z kim nie może rozmawiać lub mu nie wypada, to mogę jako niesterowalny poseł opozycji zrobić ja. Będąc premierem czy ministrem spraw zagranicznych byłbym szczęśliwy mając takich zapaleńców w Sejmie.

W marcu 2018 roku pojechał Pan do Libanu, gdzie spotkał się m.in. z Mohammadem Raad, przewodniczącym klubu parlamentarnego ugrupowania Hezbollah. Na swoim oficjalnym profilu napisał Pan: „Warto rozmawiać, osobiście skonfrontować mity z rzeczywistością. (...)”. O jakie mity chodzi? I co wynikło z tej konfrontacji?
Mówi się, że to terroryści, że Liban to miejsce gdzie jest bardzo niebezpiecznie. Proszę zrozumieć, Polacy czerpią wiedzę na temat Bliskiego Wschodu z mediów, a większość zatrzymała się na wojnie domowej sprzed wielu lat. Hezbollah myli się ludziom z Hamasem tak samo jak Liban z Libią. Nie mam o to pretensji do zwykłego „Kowalskiego”, ale jeśli tak robią dziennikarze i politycy, to świadczy wyłącznie o upadku tych dwóch zawodów…

Polacy czerpią wiedzę na temat Bliskiego Wschodu z mediów, a większość zatrzymała się na wojnie domowej sprzed wielu lat. Hezbollah myli się ludziom z Hamasem tak samo jak Liban z Libią.


Media w Polsce, delikatnie rzecz ujmując, nie były zadowolone z Pana spotkania z przedstawicielem Hezbollahu. Czytając nagłówki i artykuły opisujące Pana wyjazd do Libanu, można było odnieść wrażenie, że dziennikarze zrobili z posła Skuteckiego „przyjaciela terrorystów”. A wszystko dlatego, że Hezbollah to libańska partia polityczna islamskich szyitów, która jest uznawana przez część państw za organizację terrorystyczną - m.in. przez USA, Izrael, Wielką Brytanię oraz Kanadę. Nie podziela Pan opinii tych państw?
Poseł musi być odważny jeśli naprawdę dąży do prawdy i dobra. Dla wielu to są puste słowa, dla mnie sens tej życiowej misji jaką jest zaszczyt bycia przedstawicielem Obywateli w parlamencie. Nie można rozmawiać o polskiej obecności gospodarczej na Bliskim Wschodzie bez nawiązania kontaktów z legalnym przecież, zasiadającym w libańskim parlamencie Hezbollahem. Większość polskich mediów posługuje się karykaturalnymi kalkami pojęciowymi w zakresie tematów, o których nie mają pojęcia. Hasło „Hezbollah” natychmiast otwiera szufladę z etykietami, jakie mi po tym spotkaniu naklejono. Kompletnie się tym nie przejmuję. Fakt jest taki, że Hezbollah jest dzisiaj gwarantem stabilności tej części Bliskiego Wschodu, że tamtejsi chrześcijanie w pierwszej kolejności mogą liczyć na ochronę właśnie Hezbollahu. To są po prostu fakty.

Czy media, które tak Pana obsmarowywały, skontaktowały się z Panem, by dać możliwość wypowiedzenia się i obronienia swojego stanowiska?
Kiedy to się wszystko działo, byłem w Libanie. Miałem tam bardzo napięty program, widziałem się m.in. z prezydentem kraju, głową Kościoła maronickiego, jeden dzień spędziłem w slumsach zamieszkałych przez syryjskich uchodźców. Szczerze mówiąc, nie miałem świadomości jaką to wywołało burzę w polskich i izraelskich mediach. Po moim powrocie jakoś nikt nie kwapił się do poważnej rozmowy. Następny temat zdominował media. Baba z brodą czy polski poseł w Bejrucie żyją w mediach nie dłużej niż dzień-dwa.

(...)

Z posłem Pawłem Skuteckim, posłem Kukiz'15 rozmawia Agnieszka Piwar

Wyświetlony 337 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.