czwartek, 13 grudzień 2018 11:22

Polska a Bliski Wschód

Napisała

Z Przemysławem Skrzypkiem, prezesem Polsko-Arabskiego Klubu Społeczno-Gospodarczego (PAKSG), wywiad rozmawia Agnieszka Piwar



W PRL robiliśmy świetne interesy na Bliskim Wschodzie. W III RP region ten jest niemal całkowicie pomijany przez stronę polską. Czy zakładając Polsko-Arabski Klub Społeczno-Gospodarczy chciał Pan poniekąd wypełnić tę lukę?

Zacznę od tego, że “luka” to niezwykle delikatne określenie obecnego stanu rzeczy w relacjach polsko-arabskich. Moim sztandarowym przykładem na określenie poziomu tych relacji i miejsca Polski na arenie handlu międzynarodowego jest ten o polskim sianie dla koni sprzedawanym na rynek arabski przez niemieckich pośredników. Wracając do pytania: tak, jedną z kilku głównych motywacji powstania PAKSG było zwiększenie obrotów handlowych pomiędzy Polską, a państwami obszaru MENA (Bliski Wschód i Afryka Północna – przyp. red.).

Czy mnie się tylko wydaje, czy Polacy są obecnie mocno uprzedzeni jeśli chodzi o kontakty z Arabami?
W mojej opinii Polacy są mocno uprzedzani do Arabów i – szerzej – islamu i muzułmanów, co jest o tyle interesujące, że przeciętny Arab nie ma pojęcia, gdzie leży Polska, tak jak przeciętny Polak i – niestety – urzędnik państwowy nie widzą różnicy pomiędzy Libanem i Libią albo Iranem, a Irakiem. Jeśli natomiast zapytamy o opinię któregoś z setek tysięcy Polaków, którzy kiedyś pracowali w Iraku, Libii itd. albo służyli jako żołnierze misji pokojowych, to okaże się, że reakcje są jednoznacznie pozytywne.


Moje obserwacje dotyczące uprzedzeń wyciągam na podstawie nastrojów społecznych, komentarzy w sieci i niezbyt przychylnej prasy. Pan obraca się w środowisku biznesowym. Przypuszczam, że przeciętny polski przedsiębiorca, jako człowiek stąpający twardo po ziemi, zdecydowanie różni się od tzw. „prawicowego patrioty”, który wychodzi na ulicę polskich miast z transparentami i okrzykami typu: „Jedząc kebaba zasiedlasz Araba”, „A na drzewach zamiast liści, będą wisieć islamiści” czy „Jeb*ć islam”. Zgadłam?

Głupota nie ma odcienia prawicowego, ani lewicowego. Jest po prostu głupotą. Boli, że nie potrafimy wyciągać wniosków z historii, że ludzie którzy walczą o “polską tożsamość” nie wiedzą jaka ona jest, że dajemy się wciągać w podłe projekty inżynierii społecznej. Problem z muzułmanami w Europie nie jest problemem polskim. Mamy absolutnie czystą kartę w relacjach polsko-arabskich, a stajemy jak pożyteczni idioci na pierwszej linii frontu walki z islamem - co to ma wspólnego z patriotyzmem? Gdy takim zatwardziałym antykebabowcom zadaję pytanie o polskich tatarów, to nastaje niezręczna cisza. Jeśli chodzi o przedsiębiorców, nie ma absolutnie żadnych problemów poza tymi, że znaczna część z nich trafiła w swojej działalności na nieuczciwych pośredników i zraziła się do poszczególnych państw lub całego kręgu kulturowego. Po to powstał PAKSG - by skracać łańcuch dziwnych ludzi żerujących na tym, że Polska dyplomacja w tym obszarze geograficznym jest nieudolna, zamkniętą w obrębie starych układów, nie nadąża za tempem zmian. Polscy przedsiębiorcy, w odróżnieniu od niemieckich, włoskich, czeskich, francuskich, amerykańskich, czy japońskich nie mają absolutnie żadnego wsparcia państwa. Mówiąc krótko: są ślepi i głusi, chodzą po omacku po biznesowych rewirach, a natknąwszy się na dziwnych typów zrażają się na amen, co jest absolutnie zrozumiałe. Najtwardsi z nich wytrzymują dwa-trzy ciosy zanim spakują manatki i wyniosą się na dobre.

Jakie kraje Bliskiego Wschodu odwiedził Pan w ostatnich miesiącach?
Irak i Liban.

W konfrontacji z polskojęzycznymi mediami (i komentarzami w internecie), jak wygląda rzeczywistość, którą Pan tam zastał?
Przede wszystkim to nie jest obszar jednorodny. Każdy kraj jest tematem na osobną, jesienną opowieść przy czymś mocniejszym. Tam jest inaczej. Bejrut to światowa metropolia, Irak to kolebka cywilizacji. Ludzie tu i tam są niesamowicie gościnni, przyjaźni i chcą “żyć, po prostu żyć”, niezależnie od wyznania, płci, poglądów. Większość ma dosyć wojny i przelewania krwi za surowce, ideologie, interesy obcych państw. Chcą być prawdziwie niepodlegli, ale niestety cały czas tkwią - podobnie jak Polska - w postkolonialnej pułapce wpływów i okrutnej zasady “dziel i rządź” stosowanej przez najbardziej wykoślawione moralnie państwa o ambicjach imperialnych. W tym miejscu pragnę zaznaczyć, że mimo, iż jestem urodzonym antysystemowcem i kontestatorem kisielowego “urządzania się w dupie”, to w czasie aktywności w ramach PAKSG stałem się bardziej umiarkowany w ocenianiu naszego kraju jako tego, na który w 1989 r. jednocześnie spadły wszystkie plagi egipskie i otwarto puszkę Pandory. Dzięki gigantycznemu, wieloletniemu wysiłkowi naszych obywateli jesteśmy światowym średniakiem, który bez trudu mógłby przekształcić się w regionalnego lidera prezentującego całej Europie chociażby własny, wywodzący się z I RP model tolerancji, co w mojej opinii powinno być naszym “towarem eksportowym” nr 1. Problem w tym, że tego nie da się zadekretować, tylko trzeba to wypracować.


W czerwcu 2018 sprowadził Pan do Polski kilkudziesięciu Irakijczyków z Ministrem Ropy Iraku na czele. Czy miał Pan z tego powodu jakieś nieprzyjemności?
Nic szczególnego. “Normalne” wkładanie kija w szprychy. Na razie nie biją. Służby powołane do ochrony interesów i bezpieczeństwa państwa są wykorzystywane do walki politycznej i gospodarczej z… własnymi obywatelami, chcącymi dobrze przysłużyć się ojczyźnie. Problemem jest to, że przesuwa się granica akceptacji przez obywateli i polityków ingerencji instytucji państwa w funkcjonowanie poszczególnych osób i organizacji. Jeszcze 25 lat temu inwigilacja opozycji była niesłychanym skandalem, a dzisiaj nikogo nawet nie zainteresowała informacja, że poseł Skutecki i jego współpracownicy - w tym ja - są inwigilowani za spotkanie z demokratycznie wybranym posłem obcego, suwerennego, akceptowanego na arenie międzynarodowej państwa. W takich warunkach pracujemy praktycznie każdego dnia. Co do samej konferencji, to było to bodaj największe bilateralne wydarzenie gospodarcze pomiędzy naszymi krajami od kilkudziesięciu lat. Dodam, że mówimy o współpracy z całym Irakiem, a nie tylko z Kurdystanem. Wydarzenie zakończyło się ogromnym sukcesem, zaistniało mnóstwo bezpośrednich kontaktów. Poza oficjelami gościliśmy około 50 przedsiębiorców, którzy w większości znaleźli po stronie polskiej partnerów biznesowych.

(...)

Z Przemysławem Skrzypkiem, prezesem Polsko-Arabskiego Klubu Społeczno-Gospodarczego (PAKSG), wywiad rozmawia Agnieszka Piwar

 

 

przycisk

Wyświetlony 575 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.