czwartek, 29 kwiecień 2010 19:14

Historia w dokumentach

Napisał

Poznawanie przeszłości poprzez czytanie archiwaliów może się wydawać nudne, a jeśli jeszcze są one dokumentacją pracy PRL-owskich organów ścigania, negatywny do nich stosunek zdawać się musi tym bardziej uzasadniony.

 

 Wydany przez IPN tom Solidarność Walcząca w dokumentach. W oczach SB okazuje się jednak lekturą bardzo wciągającą, a przy tym poszerzającą naszą wiedzę nie tylko w zakresie mało znanych historycznych faktów, lecz także metod pracy bezpieki oraz mentalności jej funkcjonariuszy.

Za rządów Tadeusza Mazowieckiego zniszczono ogromną część kartotek bezpieki, lecz coraz częściej potwierdzenie zyskuje zdanie Bułhakowa, według którego archiwa nie płoną. Dowody uczestnictwa w komunistycznych zbrodniach, przypadkowo lub w wyniku czyjegoś zamierzonego działania, coraz częściej się odnajdują. Wygląda więc na to, że zacieraczom ubeckich świadectw nie udało się skuteczne zakłamanie przeszłości. Prawda na jaw wychodzi, choć niestety z opóźnieniem i etapami ? fragment po fragmencie. IPN jest już dziś w stanie nawet wydać spory wolumin, pozwalający zapoznać się z wycinkiem zmagań bezpieki z największą antykomunistyczną organizacją. Dokumenty te zaskakują, i to na wiele sposobów. Przede wszystkim uderza prymitywizm działania SB. Nie odnajdziemy w nich niczego, co mogłoby przypominać wojnę wywiadów. Dojdziemy do wniosku, że bezpieka w nieskończoność powtarzała tę samą sztancę, polegającą na pozyskiwaniu agentury, prowadzeniu obserwacji, nękaniu, zmuszaniu do zeznań.
Wiadomo, że na początku 1984 r. w rękach wrocławskiej bezpieki znalazło się ponad sto osób związanych z SW, z których 36 postawiono w stan oskarżenia. Efektem okazało się jednak tylko zahartowanie, uodpornienie organizacji. Czy, skoro akcje nękające wykazały swą bezskuteczność, ubecy doszli do wniosku, że całą energię skoncentrować należy na zasadniczym celu, jakim było rozbicie przywódczego centrum organizacji? Z dokumentów wynika jednak, jak było to dla SB trudne. Wymowna jest historia agenta, któremu po wielu zabiegach udało się dotrzeć do ukrywającego się Kornela Morawieckiego. Swoim mocodawcom był on jednak w stanie zameldować tylko fakt rozmowy z najintensywniej poszukiwanym człowiekiem w Polsce. Konspiratorzy z SW przeprowadzili nieszczęsnego szpicla przez taką ilość ?śluz?, że nawet w wielkim przybliżeniu nie był on w stanie wskazać okolic pobytu przywódcy tajnego związku. W dokumentach bezpieki znajdziemy też historie niemal komediowe. Któregoś dnia SB w Jeleniej Górze otoczyła blok mieszkalny, w którym znajdował się poszukiwany działacz SW. Wejście służb do budynku zostało znacznie opóźnione, gdyż nikt z mieszkańców nie zechciał ubekom otworzyć drzwi. Kiedy w końcu zapadła decyzja ?co robić? ? pomimo dokładnego przeszukania wszystkich mieszkań ? ściganego konspiratora w żadnym nie odnaleziono. Autorzy stosownego protokołu wyrażali swe bezbrzeżne zdumienie, posługując się formułami stricte urzędowymi.
Bez wątpienia ubeckie archiwa nie są materiałem, na którym bez zastrzeżeń można polegać. Stanowią jednak niezbywalne źródło wiedzy o realiach PRL-u. Dobrze się więc dzieje, że zaczęły być publikowane.

 

Solidarność Walcząca w dokumentach, Wybór, wstęp i opracowanie Łukasz Kamiński, Wojciech Sawicki, Grzegorz Waligóra; tom I: W oczach SB, Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa 2007.

Wyświetlony 3055 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.