sobota, 01 maj 2010 11:24

Nike, czyli jak dostać 100 tysięcy od Michnika

Napisane przez

Zarobienie 100 tysięcy złotych wcale nie jest takie trudne, jak mogłoby się wydawać. O ile się nie mylę, laureatom nagrody Nike wręczany jest czek na właśnie taką sumę. Trzeba tylko wygrać ten konkurs i zgarnąć szmal. Łatwo powiedzieć, chętnych do wzbogacenia się wielu, a nagroda tylko jedna.

 

Trzeba zatem podnieść własne szanse. Nagrodę tę przyznaje ?Gazeta Wyborcza?, Agora i chyba ktoś tam jeszcze, a w każdym razie Adam Michnik. A to już duże ułatwienie. Każdy zna poglądy tego osobnika. Trudno przypuszczać, aby obdarował on sumą 100 000 złotych osobę, którą będzie uważał za ?chorą z nienawiści?, ?oszołoma?, kogoś, kto jest ?zagrożeniem dla demokracji? itd. Raczej nagrodzi kogoś ?odpowiedzialnego?, kogoś, kto ?służy demokracji?, jakiegoś ?autoryteta? albo ?Europejczyka?. To kolejne ułatwienie.
Zanim rozpoczniemy pisanie, musimy zdecydować, jaki powinien być styl powieści. Nie może to być sprawa przypadku. Styl musi być byle jaki, bez ładu i składu, jakiś taki niby-nowatorski, z wulgaryzmami, jednym słowem gówniany, a to po to, żeby jakiś dyżurny znawca literatury mógł wystawić swą gębę do kamery i powiedzieć, że właśnie tacy są Polacy.
Wreszcie należy wziąć się za wymyślanie treści książki. Najlepiej, gdy będzie to opowieść o perypetiach intelektualistów warszawskich represjonowanych przez SB, po napisaniu przez nich do swoich kolegów z PZPR jakiegoś listu krytykującego to i owo. W swoim czasie była moda na takie listy, a zachodnie rozgłośnie radiowe nazywały takich delikwentów intelektualistami, nie wiadomo dlaczego.
Intelektualiści pojawiający się na kartach powieści byliby postaciami jednoznacznie pozytywnymi: jako młodzieńcy zaczynali swoje kariery jeszcze w Komunistycznej Partii Polski w okresie istnienia II RP. Ich największym dramatem życiowym było rozwiązanie partii na rozkaz Stalina. Ale za to po wojnie w Polsce, dzięki Josifowi Wissarionowiczowi, rozwinęli skrzydła: zostali profesorami, powskakiwali na katedry wyższych uczelni, bo przecież potrafili czytać, co z tego, że tylko ?Trybunę Ludu?. Inni zostali pisarzami i poetami. Pisali wiersze wychwalające Stalina, powieści o dobrym funkcjonariuszu UB walczącym z ?reakcyjnym podziemiem?, szpiegami amerykańskimi, w ostateczności z kułakiem i spekulantem, bo po co coś innego.
Później, w latach siedemdziesiątych, z dobrobytu, braku zajęcia, w dupach im się poprzewracało i ubzdurali sobie modę na opozycyjność. Dawno zauważono, że podziały wewnątrz PZPR były odzwierciedleniem panujących podziałów w KPZS, inaczej mówiąc, każda frakcja w PZPR miała swojego patrona w Moskwie. Można przypuszczać, że przynajmniej część tych protestacyjnych listów to nic innego, jak uzewnętrzniane spory wewnątrzpartyjne, a nie autentyczna działalność opozycyjna, ale kogo to obchodzi! O tym nie może być ani słowa na kartach powieści, bo prawdy nie należy mówić ciemnemu ludkowi. Aha, koniecznie: przynajmniej paru z tych niby-intelektualistów musi mieć pochodzenie żydowskie. I kilka razy muszą się zetknąć z ?tradycyjnym polskim antysemityzmem?.
(?)
Michał Pluta
Wyświetlony 3141 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.