sobota, 01 maj 2010 11:59

Piętno Niepodległości

Napisane przez

Jedenasty listopada to data równie ważna jak chrzest Mieszka Pierwszego i grunwaldzkie zwycięstwo. Jak trzeci maja i siedemnasty września. Jak trzynasty grudnia. W życiu każdej społeczności są podobne, równie charakterystyczne punkty zwrotne, określające przełomowe zakręty historii. Kończące stare i rozpoczynające nowe rundy w dziejach państw i narodów.

 

Niestety, w dzisiejszej Polsce słowa takie jak Bóg, Honor i Ojczyzna, jak Trójmiejskie Krzyże, jak Kopalnia Wujek, jak Częstochowa czy Wiedeń, wreszcie słowa w rodzaju Patriotyzm czy Niepodległość, to zwykle słowa puste jak wiatr. Słowa, których znaczenie pojmuje na co dzień coraz mniejsza liczba moich rodaków. Słowa, które asystują nam wyłącznie w dniach okolicznościowych uroczystości. Można powiedzieć: Patriotyzm to tylko brzmi dumnie, choć powinno tłumnie. Powinno ? z tym że dzisiaj nie każdy nawet wie, jak się to pisze. Zygmunt Krasiński: Ani Sybir, ani knuty, ni cielesnych tortur król, lecz Narodu duch zatruty, to dopiero bólów ból.

...Dużą literą się pisze. A Dzień Niepodległość dla mnie osobiście do bólu i krwi przesiąknięty jest pamiętaniem. Ma smak pamięci ? i jeszcze tego wiersza Tadeusza Porayskiego:

 

Przechodniu! Odkryj głowę! Wstrzymaj krok na chwilę!
Tu każda grudka ziemi krwią męczeńską broczy.
To jest Służewiec, to są polskie Termopile,
Tu leżą ci, co chcieli bój do końca toczyć.

Nie odprowadził nas tutaj kondukt pogrzebowy,
Nikt nie miał honorowej salwy ani wieńca.
W mokotowskim więzieniu krótki strzał w tył głowy,
A potem mały kucyk wiózł nas do Służewca.

 

Jestem Polakiem i kocham swój kraj. Jakże mógłby nie kochać go prawnuk Zesłańca, wnuk Legionisty i syn Sybiraka? Tę miłość jestem winien moim dzieciom i prochom moich Przodków. A w świecie opętanym globalizacją i złotym cielcem ?wielokulturowości?, wszędzie tam, gdzie patriotyzm utożsamia się z ksenofobią i nacjonalizmem, umiłowanie ojczyzny to w moim odczuciu nie anachronizm zagrażający ?samorealizacji? w ?Europie bez granic?, lecz wyzwanie.
...Nie rozumiecie? Nie piszę po to, byście zrozumieli. Mego dziada piłą rżnęli, myśmy wszystko zapomnieli ? konstatował ustami Gospodarza w ?Weselu? wciąż aktualny Wyspiański. Nie wszystko i nie wszyscy. Ale, generalnie, Polsce niezbędna jest pamięć ? tym bardziej w czasach, w jakich Polacy nie mają czasu ani ochoty na pamiętanie. Aby należycie pojąć teraźniejszość, trzeba zanurzyć się w przeszłości. W przeszłości urodziliśmy się, ona nas ukształtowała i chociaż nie możemy jej dotknąć, ona dotyka nas nieustannie.
To oczywiste: jeżeli nie wiesz, skąd przyszedłeś, nie wiesz również kim jesteś, dokąd dotarłeś i gdzie zaprowadzi cię droga, którą podążać będziesz nazajutrz. Warto też powtarzać: naród pozbawiony świadomości własnej przeszłości traci pamięć. Naród, który traci pamięć, traci sumienie i tożsamość. A naród bez sumienia i tożsamości nie zasługuje na przyszłość.
Dlatego w parze z mą pamięcią idzie przekonanie, szmerem górskiego strumienia zwiastujące huk wodospadu. Kropla drąży skałę nie siłą, lecz kapaniem ? powtarzam za Owidiuszem, ufając, że gdzieś po zakamarkach oziębłych serc i skarlałych umysłów tli się jeszcze żar i resztki zdrowego rozsądku. Że Polacy nie solidaryzują się z poglądem wspartym na koślawej przesłance, iż pamięć o krzywdach to syndrom mściwości, a nie tęsknota za sprawiedliwością. Że rozumieją, iż nie sposób wznieść solidnego gmachu niepodległego państwa na bagnie ? przed jego osuszeniem. Że wiarę w jaskrawą nieprawość, zwaną ?paneuropejską integracją? (narzucana nam przez gang prątkujących michnikowszczyzną ?euroentuzjastów? spod znaku brukselskiego sierpa i młota), Polacy mylą z tym, w co chcieliby uwierzyć.
***
Zakończę te refleksje cytatem z Norwida: Naród to pamięć i groby. Właśnie tak. Te groby ktoś słusznie przyrównał do latarni morskiej: one donikąd nie płyną, ale to wyłącznie dzięki nim możemy zorientować się, gdzie właściwie jesteśmy. Bo chociaż można żyć z amnezją w duszy i bez ?piętna? niepodległości w sercu, jednak Polakiem być bez tego nie sposób. I nieważne, gdzie niczym liście rozrzucił nas wiatr historii ? dopóki pamiętamy, że wszyscyśmy z drzewa, któremu na imię Polska.
Krzysztof Ligęza

Wyświetlony 5656 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.