poniedziałek, 03 maj 2010 09:22

Judeochrześcijaństwo

Napisał

Wzbogacenie rzeczownika przymiotnikiem albo przedrostkiem jest zabiegiem mającym na celu zmianę pierwotnego sensu takiego słowa. Na przykład sprawiedliwość, zgodnie z definicją Ulpiana Domicjana, jest rozumiana jako niezłomna i stała wola oddawania drugiemu tego, co mu się należy. Jeżeli jednak do rzeczownika "sprawiedliwość" dodamy przymiotnik "społeczna", to już nie wiemy tak dokładnie, co to sformułowanie wyraża. Na pewno czymś różni się od sprawiedliwości, a jeśli czymś różni się od sprawiedliwości, to nie jest sprawiedliwością, to chyba jasne. A skoro nie jest sprawiedliwością - to czym jest? Coś, co nie jest sprawiedliwością, można nazwać niesprawiedliwością. I rzeczywiście -bliższa analiza "sprawiedliwości społecznej" prowadzi do wniosku, że pod tym pojęciem kryje się praktyka dostarczania pozorów legalności rabunkowi współobywateli za pośrednictwem instytucji władzy publicznej. Ze sprawiedliwością nie ma to, oczywiście, nic wspólnego, dlatego też sprawiedliwością nazywane być nie może, zatem nazywane jest sprawiedliwością społeczną, bo przecież jakoś nazwać to trzeba.

Podobnie z chrześcijaństwem. Od czasów świętego Pawła religia, według której Bóg jest Jednością, ale w Trzech Osobach, nazywana jest chrześcijaństwem. Jak czytamy w ?Dziejach Apostolskich? (11.28.), w Antiochii po raz pierwszy nazwano uczniów chrześcijanami. Chrześcijanami (christianos), czyli ?chrystusowcami?. W takim znaczeniu podczas igrzysk w Rzymie wykrzykiwano: christianos ad leones!, czyli ?chrystusowcy ? dla lwów!? Termin ?chrystusowcy? przełożono na język polski ? i na inne języki słowiańskie ? jako ?chrześcijanie?, co wydaje się po prostu zniekształceniem greckiego słowa christianos, podobnie jak ?jałmużna? jest zniekształceniem greckiego słowa eelemosyne. Religia wyznawana przez ?chrystusowców? od czasów antiocheńskich nazywana była ?chrześcijaństwem? ? aż do drugiej połowy wieku XX. W drugiej połowie XX wieku pojawiło się w dyskursie publicznym określenie ?judeochrześcijaństwo?.
Pierwotnie judeochrześcijaństwo oznaczało religię wyznawaną przez Żydów, którzy wprawdzie uznali Jezusa Chrystusa (nie jest dostatecznie jasne, czy za Syna Bożego, czy tylko za ?proroka?), ale zachowywali jednocześnie przepisy prawa mojżeszowego. Po zburzeniu świątyni jerozolimskiej przez cesarza Hadriana w roku 135, zdziesiątkowaniu i rozpędzeniu Żydów w następstwie powstania Bar Kochby, judeochrześcijaństwo traci na znaczeniu, chociaż nadal sporadycznie występuje. Dopiero II sobór nicejski w roku 787 położył kres judeochrześcijaństwu, zakazując chrześcijanom obserwowania żydowskiej tradycji. Co zatem oznaczało określenie ?judeochrześcijaństwo? w epoce Soboru Watykańskiego II?
Trudno znaleźć na to pytanie jednoznaczną odpowiedź. Pewną podstawę do odpowiedzi znaleźliśmy dopiero niedawno, po ogłoszeniu przez Jego Świątobliwość Benedykta XVI decyzji o przywróceniu od 14 września br. możliwości odprawiania na prośbę wiernych Mszy św. w rycie trydenckim bez konieczności każdorazowego uzyskiwania zezwolenia od biskupa. Nie bez zdziwienia dowiedzieliśmy się, że na tę decyzję bardzo żywo zareagowało Centrum Szymona Wiesenthala. Wyraziło mianowicie zaniepokojenie modlitwą o nawrócenie żydów, jaka zgodnie z rytuałem trydenckim odmawiana jest w Wielki Piątek, kiedy, jak wiadomo, Mszy św. w Kościele katolickim się nie odprawia. Nie tylko wyraziło zaniepokojenie, ale kategorycznie zażądało od Benedykta XVI, by niezwłocznie zadeklarował, że modlitwa ta, podobnie jak niektóre inne, jest sprzeczna z obecnym nauczaniem Kościoła. Benedykt XVI pojechał na wakacje i o ile mi wiadomo, żadnej ?niezwłocznej deklaracji? nie złożył. Jednak dzięki żądaniu Centrum Szymona Wiesenthala możemy już chyba odpowiedzieć na pytanie, co termin ?judeochrześcijaństwo? oznacza współcześnie. Wydaje się, z termin ten oznacza takie modyfikacje religii chrześcijańskiej, jakie aktualnie są wygodne dla Żydów, a ściślej ? dla tych instytucji diaspory żydowskiej, które uzurpują sobie prawo decydowania o treści innych religii, odmawianych modlitw i innych praktyk. W tej sytuacji dodatek ?judeo? oznacza interwencję, jakiej wspomniane środowiska żydowskie usiłują przeprowadzać na terenie chrześcijaństwa, a ?judeochrześcijaństwo? oznacza skutek takich interwencji. Nie ma potrzeby dodawać, że judeochrześcijaństwo różni się ? bo musi się różnić ? od chrześcijaństwa zwyczajnego, a ?judeochrześcijanie ? od zwyczajnych chrześcijan. Pamiętając o właściwym znaczeniu określenia ?chrześcijanin? ? że to po prostu ?chrystusowiec?, możemy dopiero ocenić dziwoląg, jakim jest ?judeochrystusowiec?. Widać, ze jest on zaprzeczeniem chrystusowca, który miał bardziej bać się Boga, niż ludzi. Judeochrystusowiec bardziej boi się ludzi niż Boga, bo jest chrystusowcem tylko na tyle, na ile pozwolą mu Żydzi.
Stanisław Michalkiewicz
Wyświetlony 6359 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.