Wydrukuj tę stronę
wtorek, 01 czerwiec 2010 15:10

Polska pamięć wypędzenia

Napisał

Permanentnie podnoszonym hasłem niemieckich "wypędzonych" jest argument rzekomej wyjątkowości zaznanego przez nich cierpienia. Manifesty, oświadczenia, statuty pełne są zdań o zbrodni przeciw ludzkości, bezprzykładnej tragedii milionów, czy największej gehennie w dziejach. Fakty odpowiednio spreparowane i nagłośnione przynoszą oczekiwany skutek, w coraz szerszych kręgach utrwalając zafałszowany obraz wydarzeń sprzed sześćdziesięciu lat.

 

Wbrew temu, co głosi BdV, ani powojenne przesiedlenia, ani ich skala, nie stanowiły jakichkolwiek faktów bezprecedensowych. Już w VI w. przed Chr. Asyria dokonywała masowych, przymusowych przemieszczeń mieszkańców Palestyny, Syrii, Mitanii, Medii i Urartu. W podobny sposób Rzymianie potraktowali Koryntczyków i Kartagińczyków. W Średniowieczu wielokrotnie wysiedlano Żydów, Karol Wielki zmienił miejsce zamieszkania Sasów i Awarów, wielkich przesiedleń dokonywali władcy Rusi. Nieodwracalne zmiany w etnicznej topografii powodowała działalność Turków i Tatarów. Setki tysięcy musiały opuścić rodzinne strony w wyniku pokoju augsburskiego czy edyktu nantejskiego.

W Polsce pamięć o własnym doświadczeniu wypędzenia długo pozostawała w głębokim cieniu tragedii dużo bardziej bolesnych. Utratę nawet najmocniej ukochanych ziem ojczystych trudno przecież zestawiać z metodyczną i masową eksterminacją. Nawet brutalnych wypędzeń, jeśli nie skończyły się powszechną zagładą, nie sposób porównywać z rzezią Pragi, ludobójstwem na Wołyniu, wymordowaniem mieszkańców Mokotowa i Woli w pierwszych dniach Powstania Warszawskiego, działalnością stworzonych przez III Rzeszę fabryk śmierci w Auschwitz, Stutthof czy Gross Rosen. Wobec doświadczeń tak straszliwych nawet ciężko skrzywdzonym długo nie przychodziło do głowy domaganie się uznania za ofiary niemieckiego najazdu. Dopiero w latach dziewięćdziesiątych przyznano prawa kombatanckie Polakom, począwszy od 1939 r. wyrzucanym z Pomorza i Wielkopolski.
Znamienne jest to, że pamięć o własnej martyrologii zaczęła się odradzać nad Wisłą dopiero w efekcie, przybierającej formy skrajnie cyniczne i bezczelne, polityki historycznej uprawianej w Niemczech. Jeśli bowiem za Odrą padają kalumnie o ludobójstwie dokonanym przez Polaków, nagłaśnia się wyssane z palca brednie o Dekretach Bieruta, wystawia się rachunki narodowi, który według wcześniejszych planów przeznaczyło się do likwidacji ? trudno nie postawić pytania o własną pamięć i politykę historyczną. Niestety, w kwestii budowania wiedzy o przeszłości rok 1989 nie oznaczał w Polsce pozytywnego przełomu. Wprawdzie rząd Mazowieckiego po jakimś czasie odważył się na krok tak dla reprezentowanych przez siebie standardów nonkonformistyczny, jak uruchomienie procesu likwidacji Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk, ale zaraz potem radykalnie zmniejszono liczbę lekcji historii w szkołach, a temat przeszłości narodowej zaczął zanikać w twórczości filmowej i telewizyjnej. Czołowe media przystąpiły zaś do kreowania obrazu historii wedle szablonu podyktowanego interesem reprezentowanych przez nie środowisk.

 

(?)
Artur Adamski

Wyświetlony 3065 razy
Artur Adamski

Najnowsze od Artur Adamski

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.