poniedziałek, 21 czerwiec 2010 16:25

Remedium na michnikowszczyznę

Napisał

Wiadomo, że nerwy są złym doradcą, ale cóż zrobić, kiedy bywają sytuację nerwowe? Taka nerwowa sytuacja musiała zapanować w kręgach związanych z razwiedką nie tylko polską, ale i niemiecką. W każdym przypadku przyczyna mogła być inna; kręgi związane z razwiedką polską z rosnącym niepokojem oczekiwały skutków ujawnienia Raportu Komisji Weryfikacyjnej, która pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza przebadała prawie 3000 oświadczeń byłych funkcjonariuszy WSI. Warto przypomnieć, że dotyczyły one tajnej współpracy WSI z przedsiębiorcami, nadawcami radiowymi i telewizyjnymi, wydawcami prasowymi, redaktorami naczelnymi i dziennikarzami, a więc powiązań razwiedki z biznesem i mediami. Już ze skąpych przecież przecieków okazało się, że kariera takich tuzów, jak Krzysztof Teodor Toeplitz i Daniel Passent ufundowana jest na konfidencjalnej współpracy z razwiedką, podobnie jak właściciela Polsatu, Zygmunta Solorza. Skoro czubek góry lodowej zapowiada się tak interesująco, to cóż dopiero cała reszta? Razwiedka niemiecka natomiast najwyraźniej zmobilizowała agenturę w celu uporządkowania sceny politycznej w sposób sprzyjający niemieckim planom przeforsowania podczas niemieckiej prezydencji w UE ratyfikacji unijnej konstytucji, a przynajmniej eliminacji lub marginalizacji wszystkich jej przeciwników, a nawet niedowiarków.

 

Na skutek zbiegu obydwu tych operacji w czasie, mieliśmy w Polsce zaledwie w odstępie tygodniowym aferę "nazistowską" i rozporkową. Pierwsza została rozpętana przez należący do niemieckiego koncernu Axel Springer "Dziennik", a druga ? przez "Gazetę Wyborczą" i telewizję TVN, nie bez kozery podejrzewaną o związki z razwiedką i nawet nazywaną "telewizją WSI-24". Obydwie afery okazały się dęte; w pierwszym przypadku niefortunny kandydat PiS do samorządu terytorialnego, podobno w międzyczasie ubiegający się również o niemieckie obywatelstwo, dostarczył "Dziennikowi" nakręcony przed dwoma laty filmik z imprezy w jego ogródku. Na tej podstawie ogłoszono, że w Polsce "odradza się" straszliwy "nazizm" i żeby zapobiec najgorszemu, trzeba zdelegalizować Młodzież Wszechpolską i zdymisjonować wicepremiera Giertycha. W drugim przypadku pani o wątpliwej reputacji, która ? jak się okazało ? nie bardzo się orientuje, z kim ma dzieci, przy pomocy „Gazety Wyborczej” i TVN oskarżyła posłów Łyżwińskiego i Leppera; pierwszego o "molestowanie" i ojcostwo swej córki, drugiego ? o molestowanie. I tu wniosek był podobny: Lepper do dymisji, bo "wszyscy Polacy" już nie mogą na to patrzeć. Środowiska zaniepokojone możliwością ujawnienia konfidentów razwiedki musiały być zaniepokojone do tego stopnia, że ich polityczny reprezentant, Donald Tusk jeszcze przed zbadaniem DNA posła Łyżwińskiego, złożył premierowi Kaczyńskiemu ofertę, nazwaną "uczciwą propozycją", by ten przez zerwanie koalicji popełnił polityczne samobójstwo, a wtedy Platforma pójdzie mu na rękę. Gdyby Donald Tusk nie wykonywał zadania zleconego, można by pytać, od kiedy ma te objawy, ale po cóż pytać, kiedy gołym okiem widać, że uwija się, jak w ukropie?

Jak się okazuje, obce dwory interesują się nie tylko tym, kto w Polsce będzie w koalicji rządowej, a kto w opozycji, bo tymi sprawami interesowały się jeszcze w czasach saskich i stanisławowskich, ale nawet ? czy konfidenci będą ujawnieni, czy nie. W tej ostatniej sprawie bardzo energicznie wystąpił wysłannik Unii Europejskiej, co pokazuje, że ta cała zachwalana nowoczesność może być tylko szminką, którą smarują się stare kokoty. Po staremu kolaborują one z tubylczymi politycznymi żigolakami, którzy ? podobnie jak za Stanisława Augusta ? nie tylko demonstrują butną pewność siebie, ale nawet używają podobnej retoryki. Adam Łodzia Poniński zarzucał Rejtanowi, że ma "rozum pomieszany" tylko dlatego, że nie znał słowa "oszołom", wynalezionego przez publicystów "Gazety Wyborczej" na określenie osób, które ośmielają się sprzeciwiać Michnikowi. Wykorzystanie "faktów prasowych" do stworzenia atmosfery obliczonej na upadek rządu i destabilizację polityczną w Polsce wskazuje na konieczność powściągnięcia swawoli zarówno żydowskiej, jak i niemieckiej gazety dla Polaków. Jest to tym bardziej pożądane, że prokuratura może nie ośmielić się dociekać, czy w stworzeniu tych "faktów prasowych" nie byli przypadkiem czynni jacyś szatani-etranżerowie. Nasze organy władzy publicznej sprawne są jedynie w dojeniu publicznych pieniędzy, w związku z czym, jeśli chcemy zrobić coś pożytecznego dla państwa, musimy liczyć raczej na siebie.
W czym tkwi siła spółki "Agora" czy telewizji TVN? Wydaje się, że w zasobach finansowych. Te zasoby biorą się przede wszystkim z opłat za reklamy. Dzięki temu wiemy jednak, które firmy wspierają zarówno żydowską, jak i niemiecką gazetę dla Polaków oraz wspomnianą telewizję i co te firmy na polskim rynku sprzedają. Gdyby więc podjąć próbę bojkotu towarów pochodzących od firm reklamujących się w "Gazecie Wyborczej", "Dzienniku" i TVN, to w przypadku powodzenia osiągamy co najmniej dwa cele: uderzamy w finansowe podstawy tych mediów i wypieramy z polskiego rynku firmy lekceważące polskie interesy państwowe. Z uwagi na to, że rynek polski jest terenem walki konkurencyjnej, akcja taka może liczyć na poparcie ośrodków zainteresowanych zarówno jednym, jak i drugim celem. Wprawdzie przeciwnik jest trudny, ale dzięki internetowi oraz mediom rozumiejącym potrzebę przytarcia rogów panoszącej się agenturze, akcja patriotycznie motywowanego bojkotu może się udać. Trzeba tylko przekonać ludzi, żeby spróbowali poznać siłę swoich pieniędzy, bo przecież te paraliżujące wolę oporu zasoby kapitału biorą się z tych skromnych kwot, jakie z naszych kieszeni przechodzą codziennie do sklepowych kas. Jeśli tylko zrobimy z nich świadomy i właściwy użytek, może okazać się, że wobec michnikowszczyzny nie jesteśmy bezbronni.
Stanisław Michalkiewicz

Wyświetlony 4669 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.