czwartek, 30 wrzesień 2010 10:07

Barbarzyństwo supermarketów

Napisane przez

Przynajmniej cztery osoby zatrudnione w drobnym handlu stają się bezrobotne, gdy tworzy się jedno nowe miejsce pracy w dużym sklepie, zwanym także wielkopowierzchniowym (popularne super- i hipermarkety). Zajmujący je szczęśliwiec (wszak bezrobocie sięga 20%) jest jednak narażony na przejawy wilczego kapitalizmu - jakby nie istniał kodeks pracy. I podczas gdy na całym świecie handel przynosi zyski, to działające w Polsce zachodnie sieci handlowe wykazują straty.

 

Gdy we Francji sieci handlowe (zresztą rodzime) opanowały 80% krajowego handlu (spośród prawie pół miliona sklepów pozostało zaledwie 100 tys.), a kasy lokalnych samorządów odczuły spadek dochodów z podatków od nieruchomości i dzierżawy pomieszczeń sklepowych, Jacques Chirac w swej kampanii prezydenckiej obiecał wprowadzenie zakazu budowy dużych sklepów. I dotrzymał słowa. Tymczasem w naszym kraju nie ma na to sposobu.
Swego czasu reklamowano duże sklepy jako synonim wszelkiego postępu. Rychło jednak okazało się, że dumpingują, stosują zasadę odraczanych płatności (dostawca towarów finansuje handlowca), różnymi sztuczkami utrzymują świeżość artykułów spożywczych. Wszystko to niewiele ma wspólnego z kupiecką rzetelnością. Klienci, zwabieni niskimi cenami, dopiero po jakimś czasie dochodzą do refleksji, że dobrodziejstwo warunkuje niska jakość produktu lub ograniczanie zatrudnienia u producenta, zmuszanego do sprzedaży wyrobów na granicy opłacalności ? albo i jedno, i drugie. Jako klienci godzą się na towary jednorazowego użytku, jako podatnicy ? na zwiększanie liczby zasiłków dla bezrobotnych.
Duże sklepy miały pełnić rolę nowoczesnych salonów dla mas klientów, ale życie towarzyskie nie zakwitło między pogonią za promocyjną ceną a kolejką do kasy. Miały integrować rodziny, gdy wałęsanie się w labiryncie półek z towarami, raczej konfliktuje dzieci z rodzicami. Nie spełniły się również nadzieje na rewolucję obyczajową (przeniesienie sacrum do hali sprzedażnych). Ludzie chcą mieć niedziele dla siebie, a nie dla handlu (zresztą jak w innych krajach).

Prawem, lewem, korupcją
W krajach brukselskich (Niemcy, Wlk. Brytania) budowa dużego sklepu wymaga zgody lokalnych organizacji kupieckich. W naszym kraju decyzja ta należy do samorządu terytorialnego, co jest rozwiązaniem o tyle wątpliwym, że nie zawsze reprezentuje on interesy lokalnych społeczności. Widać to drastycznie w sytuacji, gdy ? wbrew zdrowemu rozsądkowi ? duże sklepy lokalizuje się w centrach miast, bądź w rejonach o dużym bezrobociu. Zastanawiającą gościnność dla zachodnich sieci handlowych coraz częściej wyjaśnia wymiar sprawiedliwości. Toczy się proces przeciwko byłemu łódzkiemu prezydentowi i jego ekipie za sprzyjanie (oczywiście, nie bezinteresowne) niemieckiemu koncernowi Metro AG. W Lublinie aresztowano tamtejszego biznesmena Jacka B. pod zarzutem łapownictwa. Okazało się, że radni przeciwni lokalizacji dużych sklepów w mieście nagle zmienili zdanie i w konsekwencji plan zagospodarowania przestrzennego, co umożliwiało firmie Tesco podjęcie inwestycji.
Zagraniczne sieci handlowe z zadziwiającą łatwością omijają polskie przepisy, co ? jak widać ? wprawia urzędników w takie osłupienie, że stają się bezradni. W Opolu sklep sieci Castorama rozbudował się, wyodrębniwszy spółkę, która wystąpiła o zezwolenie na inwestycję. Pod pozorem budowy nowego obiektu, powiększono stary, wbrew ograniczeniom metrażowym. Spryt zagranicznych inwestorów dorównuje ociężałości umysłowej urzędników i nieprecyzyjności przepisów. W niewielkim Pruszkowie powstaje sklep o powierzchni 1997,5 m kw. (wielkość graniczna ? 2 tys. m kw.). ? Samorządy lokalne nie dbają o rodzimych przedsiębiorców ? mówi Andrzej Stepniewski, prezes Związku Pracodawców Warszawy i Mazowsza. ? Wpuściły supermarkety do centrów miast. Warszawska Galeria Mokotów spustoszyła całą dzielnicę. Sieć Obi parokrotnie zmniejszyła obroty kupców na Bartyckiej. Na Zachodzie nie stosuje się już takich praktyk, po tym jak lokalizacja supermarketów spowodowała wyludnienie tradycyjnych centrów miast, jak było w Amsterdamie czy Rotterdamie.

Bez zysku
Chociaż roczne obroty w dużych sklepach sięgają 500 mln zł, to 12 dużych sklepów, spośród 17 skontrolowanych przez urzędy skarbowe, wykazało straty. Zyski ze sprzedaży pochłaniały wysokie koszty uzyskania przychodu. Mogłoby się wydawać, że zachodnie sieci handlowe prowadzą działalność filantropijną (w trosce o polskiego konsumenta) albo zmierzają ku samozagładzie. Tymczasem nie ulega wątpliwości, że nie osiągając zysków, nie płacą podatków.
Wpuszczanie zysków w koszty nie jest oryginalnym pomysłem. Handlowcy wykazują wiele inwencji w minimalizowaniu zysków przez kreowanie niedoborów towarów (kradzież, zniszczenie, zepsucie). Dzięki różnym powiązaniom organizacyjnym zyski można również wyprowadzać za granicę. Służą temu wzajemne rozliczenia między spółkami (opłacanie usług marketingowych, konsultingowych, menedżerskich).
Fenomen bezzyskownej gospodarki dużych sklepów od dawna wzbudzał zainteresowanie, ale dopiero w ubiegłym roku parlamentarzyści uchwalili podjęcie kontroli skarbowej. Charakterystyczne, że objęła ona firmy działające na lokalnych rynkach, a nie ogólnokrajowe sieci handlowe. Co prawda, kontrolerzy zweryfikowali rzekome straty, doliczając podatki dochodowe i niezapłacony VAT, jednak kwota kilkunastu milionów złotych jest raczej symboliczna w porównaniu z obrotami dużych sklepów. Stwierdzono też powiązania z zagranicznymi spółkami, ale kontrolerzy nie byli w stanie określić, czy prowadzone między nimi transakcje regulowały rzetelne rachunki, i tym samym, czy mamy do czynienia z transferem zysków. Ich bezradność potwierdził minister gospodarki w informacji dla parlamentarzystów ? dokonanie oceny, czy świadczenia pomiędzy podmiotami odbiegają od ogólnie stosowanych norm, uniemożliwia rodzaj prowadzonej działalności.
(?)
Jerzy Pawlas
Wyświetlony 6091 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.