wtorek, 07 grudzień 2010 13:24

Liberalna koncepcja państwa (5) Krytyka państwa opiekuńczego

Napisał

Socjaliści traktują społeczeństwo jak małe dzieci, którymi trzeba się opiekować. Urzędnik w socjalistycznym państwie wie lepiej od jednostki, co jest dla niej dobre.

Tymczasem liberałowie mają na tę sprawę całkowicie odmienny pogląd: każdy dorosły człowiek umie sam o siebie zadbać i powinien być za siebie odpowiedzialny. Dlatego liberałowie sprzeciwiają się istnieniu państwa opiekuńczego. Uważają je za niesprawiedliwe, nieefektywne i ograniczające podstawowe prawa jednostek, takie jak wolność czy prawo do posiadania własności prywatnej. "Nadmiernie rozbudowane państwo zabiera człowiekowi owoce jego pracy, ogranicza jego wolność, odbiera mu inicjatywę, ogranicza możliwości samorealizacji i decydowania o samym sobie. Taka polityka jest hamulcem rozwoju i nie prowadzi ani do dobrobytu obywatela, ani narodu"1. Francuski XIX-wieczny ekonomista Frederic Bastiat uważa, że pomoc socjalna jest złodziejstwem: "prawo może być narzędziem wyrównywania dochodów tylko wówczas, gdy zabiera jednym osobom, a daje innym. Kiedy prawo to robi, jest ono narzędziem grabieży"2. Podobnego zdania jest amerykański socjolog i politolog Charles Murray: "alokacje [redystrybucja dóbr] w sposób nieunikniony są zdradliwe (...), ogólna zasada obowiązkowych alokacji od jednej biednej osoby do drugiej (...) przypomina rabunek"3. Murray doszedł do takiego wniosku po wielu latach badań i analiz wciąż zwiększających się w Stanach Zjednoczonych wydatków socjalnych (zob. wykres).


Niektóre federalne wydatki socjalne w USA w latach 1950-80
(w mld dolarów wg wartości dolara z 1980 roku)4

 

Albert Nock ponadto twierdzi, że "władza wykazuje rekordową niezdolność uczynienia czegokolwiek wydajnie, ekonomicznie, bezinteresownie czy uczciwie"5. Milton i Róża Friedmanowie wyjaśniają, dlaczego tak się dzieje: "najgorsze jest wydawanie cudzych pieniędzy na cudze potrzeby. Nie występuje wtedy troska ani o to, by rzeczywiście zaspokoić potrzeby obdarowanego, ani o to, by pieniądze na ten cel wykorzystać jak najoszczędniej"6. Ponadto polityka socjalna jest nieetyczna, ponieważ polega ona na tym, że państwo zabiera tym, którzy się starają, uczą, pracują, ryzykują, i daje tym, którzy nie lubią, nie chcą pracować. Przy okazji redystrybutor uszczknie coś dla siebie i w efekcie do adresata pomocy dociera 30-35% zabieranych w postaci podatków pieniędzy. "Innymi słowy, polityka podatkowa państwa [socjalnego] zniechęca obywateli do bycia aktywnymi, energicznymi, ambitnymi i pracowitymi, a zachęca do bycia leniwym, biernym, miernym, do bycia wiecznie potrzebującym"7. Profesor ekonomii w Birmingham-Southern College w Alabamie w USA Paul A. Cleveland jest zdania, że "rząd nigdy nie jest w stanie stworzyć raju na ziemi poprzez własne wysiłki bycia filantropem. Wynika to z tego, że rząd nie ma żadnych własnych źródeł, z których mógłby hojnie rozdawać, poza tymi, które wcześniej pod przymusem zabrał obywatelom w formie podatków. Po to, żeby jednym dać, musi najpierw innym zabrać. Gwałci to fundamentalny warunek wszelkiej hojności. Hojność bowiem to dobrowolny dar obdarowującego"8. Według Mirosława Dzielskiego "liberałowie nie są zwolennikami powierzania komukolwiek misji niwelowania różnic ekonomicznych, kulturalnych czy intelektualnych między ludźmi, a w szczególności nie są skłonni do obarczania taką rolą państwa"9. Według nich państwo opiekuńcze "nie ma żadnej racjonalnej podstawy, idei przewodniej czy rzeczywistego uzasadnienia. Nie jest ono zespołem zabezpieczeń społecznych ani instrumentem włączania klas niższych do społeczeństwa obywatelskiego, ani też skutecznym narzędziem służącym redystrybucji, lecz praktycznie przeciwieństwem każdej z tych możliwości. Państwo opiekuńcze nie zmniejsza ubóstwa, lecz je instytucjonalizuje. Nie emancypuje klas niższych, lecz uzależnia je i zamyka w gettach (takich jak zespoły mieszkań komunalnych). Nie dokonuje redystrybucji dochodu od bogatych do biednych"10.
John Gray reprezentuje pogląd, że "to właśnie instytucje obecnego państwa opiekuńczego stanowią główne przeszkody w usuwaniu problemów, którym miały zapobiegać"11. Klasyk liberalizmu Herbert Spencer stwierdza, że "rząd pobierający część dochodów z masy ludu (...) w celu budowania lepszych domów robotniczych lub w celu założenia bibliotek publicznych albo publicznych muzeów" gwałci prawa służące każdemu w stosunku do jego własności prywatnej12. Prawdą jest także to, co napisał Michał Zieliński w tygodniku "Wprost", że "państwo najpierw ubezwłasnowolnia nas, zabierając lwią część naszych dochodów, by potem łaskawie obdarować nas nędznymi ochłapami pod postacią ÂťbezpłatnejÂŤ ochrony zdrowia czy ÂťbezpłatnegoÂŤ szkolnictwa. (...) najpierw obdziera nas ze skóry, a potem przylepia plaster ÂťdarmowychÂŤ świadczeń społecznych"13. W niniejszym rozdziale przedstawię krytykę poszczególnych funkcji państwa opiekuńczego z pozycji liberalnych. Poza tym wskażę rozwiązania, które liberałowie proponują w zamian.

 
Opieka socjalna

Herbert Spencer twierdzi, że "państwo nie powinno pomagać ubogim, gdyż narusza to prawo doboru naturalnego. Dobroczynność państwową uważa on za niepotrzebną i niebezpiecznie rozszerzającą zasięg działalności państwa. Wypowiada się natomiast za działalnością charytatywną prywatnych obywateli"14. Podobnego zdania jest większość liberałów. Państwo nie powinno utrzymywać takich instytucji publicznych jak: żłobki, przedszkola, domy starców. Jest to obszar działania firm prywatnych. Jeśli natomiast chodzi o domy dziecka, noclegownie, domy opieki społecznej, wydawanie darmowych posiłków, zasiłki dla samotnych matek itp., to według liberałów instytucje te powinny być prowadzone przez pozarządowe organizacje charytatywne, fundacje, osoby prywatne oraz kościoły: "część zadań pomocy społecznej państwo powinno przekazać organizacjom pozarządowym. Dotyczy to zwłaszcza spraw na styku pomocy społecznej i problemów niepełnosprawnych"15. Ludzie o poglądach lewicowych nie zgadzają się na takie rozwiązanie, ponieważ twierdzą, że nikt dobrowolnie nie będzie dawał pieniędzy dla ubogich. Tymczasem nie jest to prawda: "w społeczeństwach, którymi rządzą zasady wolnego rynku, często wykształcają się zasady kooperacji, uczciwości i respektu dla pojedynczej jednostki"16. Jak zauważa Milton Friedman: "w okresie rozkwitu leseferyzmu17 – w połowie i pod koniec XIX wieku w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych – można było dostrzec niebywały rozwój prywatnych organizacji i instytucji dobroczynnych"18. To właśnie rozszerzenie opieki socjalnej państwa spowodowało spadek aktywności tych organizacji. W Polsce doskonałym zaprzeczeniem twierdzenia socjalistów jest coroczna Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. W roku 1993 zebrano 1,5 mln dolarów, a w 2001 roku już ponad 6 mln dolarów19. Ludzie i firmy bezinteresownie wpłacają pieniądze, ponieważ wiedzą, na jaki cel zostaną one przeznaczone ? w ten sposób Orkiestra częściowo zastępuje nieudolne państwo. Podobnie jest z różnymi balami charytatywnymi, gdzie również zbiera się pieniądze dla biednych. W 2000 roku na Charytatywnym Balu Dziennikarzy zebrano 540 tys. złotych20. W Polsce 3 mln ludzi działa społecznie w różnych organizacjach pozarządowych, takich jak na przykład Polska Akcja Humanitarna. Gdyby państwo w ogóle się nie zajmowało pomocą społeczną i podatki byłyby niższe, a zarobki ludzi wyższe, tego typu inicjatywy miałyby jeszcze większe poparcie wśród Polaków. Natomiast gdy państwo zajmuje się opieką społeczną, każdy człowiek może z czystym sumieniem powiedzieć żebrakowi albo bezdomnemu: "ja już ci dałem pieniądze w formie podatków ? idź do państwowej pomocy socjalnej".
Milton Friedman wskazuje wady amerykańskiej państwowej pomocy społecznej21. Po pierwsze, wysoki procent wydatków na opiekę społeczną pochłaniają koszty ich rozdzielania ? rozbudowana biurokracja. W Polsce "ponad połowę rocznego budżetu pomocy społecznej pochłaniają koszty"22 ? płace dla urzędników pomocy społecznej, których jest około 110 tys., oraz utrzymanie wykorzystywanej przez nich infrastruktury. Po drugie, część z tych pieniędzy otrzymują osoby, których nie można uznać za biednych (np. w USA studenci z bogatych rodzin otrzymujący talony na żywność). Po trzecie, część funduszy trafia do osób oszukujących pomoc społeczną, które żyją jej kosztem, a w rzeczywistości w ogóle nie są potrzebującymi. Jak twierdzi Stefan Oleszczuk23, były burmistrz Kamienia Pomorskiego "analiza efektywności wykorzystania środków przydzielanych przez wojewodów i rady gmin prowadzi do wniosku, że około 90 procent pieniędzy jest marnowane"24.
Istnienie opieki społecznej spowodowało, że wielu ludzi doszło do wniosku, że łatwiej jest żyć korzystając z pomocy państwa. Jak twierdzi Dariusz Hybel, samo istnienie ośrodków pomocy społecznej "paradoksalnie przyczynia się do utrwalania 'postawy biernej lub roszczeniowej' i zamiast pomagać ludziom, wzmacnia w nich mechanizm samodegradacji ('oni i tak muszą mi coś dać, po co mam się sam o cokolwiek starać')"25. To samo twierdzi Guy Sorman: "efekty funkcjonowania systemów opieki społecznej i ekonomicznej, których udoskonalanie, zainicjowanie w dobrej wierze, rodzi w końcu trwałe postawy uzależnieniowe, przyczyniając się wręcz do powstawania swoistych gett dziedzicznego ubóstwa"26. Podobnego zdania jest amerykański ekonomista, pisarz i polityk związany z Partią Republikańską George Gilder: "pomoc publiczna ponad poziom minimalny staje się wysoce problematyczna. Jest faktem, że wyjątkowo trudno przekazać ludziom środki w sposób, który im rzeczywiście pomoże. Nadmierna dobroczynność wyrządza krzywdę swym beneficjentom, demoralizując ich lub doprowadzając do uzależnienia, które może zrujnować ich życie"27. Ponadto dodaje, że "zasiłki pomocy społecznej w ogóle stwarzają bardzo poważne ryzyko moralne, takie jak drenaż rynku pracy, rozbicie rodzin i inne tego typu efekty dostosowywania się do warunków otrzymywania zasiłków"28. Gilder twierdzi również, że pomoc społeczna nie likwiduje negatywnych zjawisk, którym miała przeciwdziałać, a jest wręcz odwrotnie: "im więcej federalnej pomocy udziela się bezrobotnym, rozwiedzionym, zboczeńcom oraz marnotrawcom, tym bardziej powszechne staną się wady, tym bardziej alarmujący będzie wykres załamania społecznego"29. Do podobnego wniosku doszedł Charles Murray, który przez wiele lat zajmował się problemem ubóstwa w Stanach Zjednoczonych: "liczba ludzi żyjących [w USA] poniżej granicy ubóstwa przestała zmniejszać się w okresie, gdy środki budżetowe, którymi dysponowały programy pomocy socjalnej, i tempo wzrostu wysokości tych środków były najwyższe"30. Po czwarte, pomoc społeczna jest kosztowna i nieefektywna. Według Najwyższej Izby Kontroli, „70 proc. skontrolowanych jednostek na szczeblu powiatu w ogóle nie interesowało się efektywnością wydawanych środków. Powiatowe Centra Pomocy Rodzinie pomijały podstawową kwestię, tj. "ile osób i rodzin doprowadzono do życiowego usamodzielnienia oraz ich integracji ze środowiskiem (a taki jest ustawowy cel istnienia PCPR-ów)"31. Co gorsza, "wykazywanie się energiczną aktywnością w realizacji ustawowych celów w zakresie pomocy społecznej byłoby poniekąd podcinaniem gałęzi, na której się samemu siedzi. Bowiem zmniejszenie się ilości klientów korzystających z samorządowego socjalu, to mniej możliwości dla 'urzędniczej twórczości', by nie wspomnieć o możliwości zmniejszenia pracowniczych etatów"32. W związku z tym wydatki na opiekę społeczną z roku na rok są coraz wyższe, tym samym obciążając coraz bardziej przeciętnego podatnika. Profesor Friedman proponuje rozwiązanie w postaci powszechnego negatywnego podatku dochodowego. Pomysł polega na tym, że osoby, które mają niewielki dochód, otrzymują automatycznie od państwa wyrównanie do poziomu zapewniającego im zaspokojenie elementarnych potrzeb33, John Gray zauważa jednak, że ten system stwarza również pewne zagrożenia: "walka o głosy wyborcze zrodziłaby polityczną rywalizację o środki, w wyniku której poziom socjalnego minimum byłby nieustannie podnoszony"34.


Przypisy:
1 1 Fijor J. M., Podatek czy konfiskata, "Najwyższy CZAS!" 1998, nr 35, s. XXVII.
2 Bastiat F., Prawo, II obieg 1986, s. 27.
3 Murray Ch., Bez korzeni. Polityka społeczna USA 1950-1980, Poznań 2001, s. 292.
4 Tamże, s. 346-347.
5 Nock A., Państwo ? nasz wróg, Lublin 1995, s. 148.
6 Hybel D., Dziurawy socjal, "Najwyższy CZAS!" 2001, nr 49, s. XII.
7 Fijor J. M., Podatek czy konfiskata, "Najwyższy CZAS!" 1998, nr 35, s. XXVII.
8 Cleveland P. A., Głupota współuczestnictwa w rządowej opiece, w: www.kapitalizm.republika.pl
9 Dzielski M. dz. cyt, s. 44.
10 Gray J., O rządzie..., s. 77-78.
11 Tamże, s.102.
12 Spencer H., The man versus the State, Caldwell, Idaho 1960, s. 207.
13 Zieliński M., Politycy i żebracy, "Wprost" 2001, nr 26, s. 49.
14 Kasprzyk L., Spencer, Warszawa 1967, s. 72.
15 Kudzia P., Pawelczyk G., Pomoc aspołeczna, "Wprost" 2001, nr 30, s. 27.
16 Jarosz T., Rynkowy altruizm, "Najwyższy CZAS!" 2002, nr 12, s. XXXIX.
17 Laissez faire ? sformułowane przez fizjokratów zasada "pozwólcie działać" dotycząca wolności rynku; postuluje maksymalizację wolności jednostek, zwłaszcza w działalności gospodarczej i minimalizację władzy państwa. Dla leseferystów wzorem jest wiktoriańska Anglia, gdy doszło do zniesienia ograniczeń w handlu i podatku dochodowego, co doprowadziło do bezprzykładnego w dziejach wzbogacenia się Anglików i wzrostu potęgi Anglii (na podstawie: Moralność kapitalizmu, Lublin 1998, s. 36).
18 Friedman M., Kapitalizm i wolność, Warszawa 1993, s. 181.
19 Filas A., Klimkowski M., Róbta co trzeba, "Wprost" nr 3, s. 69.
20 Sijka A., Bale pomocy, "Wprost" 2001, nr 9, s. 74.
21 Friedman M. i R., Wolny wybór, Sosnowiec 1996, s. 103.
22 Kudzia P., Pawelczyk G., Pomoc aspołeczna, "Wprost" 2001, nr 30, s. 26.
23 Stefan Oleszczuk, w latach 1990-94 był burmistrzem Kamienia Pomorskiego, gdzie wprowadził w życie wolnorynkowe poglądy Unii Polityki Realnej. Doprowadziło to do niebywałego rozwoju gminy. W roku 1999 został starostą powiatu kamienieckiego.
24 Oleszczuk S., Człowiek z Kamienia, Szczecin 1994, s. 78.
25 Hybel D., Dziurawy socjal, "Najwyższy CZAS!" 2001, nr 49, s. XII.
26 Sorman G., Rozwiązanie liberalne, Wydawnictwo "Kurs" 1985, s. 44.
27 Gilder G., Bogactwo i ubóstwo, Warszawa 2001, s. 68.
28 Tamże, s. 191.
29 Tamże, s. 371.
30 Murray Ch., dz. cyt., s. 100.
31 Hybel D., Dziurawy socjal, dz. cyt.
32 Tamże.
33 Friedman M., Kapitalizm i wolność, Warszawa 1993, s. 182.
34 Gray. J., O rządzie..., s. 81.
Tomasz Cukiernik
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Wyświetlony 8760 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.