wtorek, 21 grudzień 2010 09:15

Kolonie Rzeczypospolitej

Napisane przez

Lato - dla wielu czas wypoczynku nad morzem. Przypominają się młodzieńcze lektury o wyprawach zamorskich, awanturniczym podbijaniu egzotycznych lądów. Uważa się, że Polska nigdy nie miała kolonii. A jednak był taki okres w naszej historii, że lenno Rzeczypospolitej - Księstwo Kurlandii - miało kolonie w Afryce i Ameryce. Czy wobec tego Polska, chociażby pośrednio posiadała kolonie?

Na terenie dzisiejszej Łotwy i Estonii istniał od 1202 Zakon Kawalerów Mieczowych. Po wojnie 13-letniej (1454-1466) z Zakonem Krzyżackim, zakończonej pokojem toruńskim, Polska odzyskała zachodnią część terytorium zakonnego: Prusy Królewskie. Wielki Mistrz przeniósł się z Malborka do Królewca, zobowiązując do składania hołdu królom polskim z pozostałych przy Krzyżakach tzw. Prus Zakonnych. Wkrótce uległy one sekularyzacji i powstały tam Prusy Książęce - księstwo będące lennem Rzeczypospolitej. Przestało też grozić niebezpieczeństwo ze strony Zakonu Kawalerów Mieczowych (zwanego też Zakonem Inflanckim), natomiast jego ziemie stały się terenem rywalizacji między Polską, pragnącą zabezpieczyć swoje północne granice, Szwecją marzącą o dominacji na Bałtyku i Moskwą zamierzającą przebić się do morza.

 \"\"

Fragment mapy Mercatora
w zbiorach Biblioteki w Rappersvillu.
Kurlandia to ten zielony obszar na północnym wschodzie.

Po serii wojen między nimi nadszedł  kres państwa Kawalerów Mieczowych. Na mocy układu z 1561 r. przedstawiciele rycerstwa i mieszczaństwa Zakonu Inflanckiego oraz arcybiskup Rygi poddali się Zygmuntowi Augustowi. Sejm z 1569 r. (ten od Unii Lubelskiej) zatwierdził przyłączenie Inflant do Rzeczypospolitej, ostatni zaś mistrz zakonu, Gothard Kettler, otrzymał, jako władca świecki, w lenno Kurlandię (wykrojoną z Inflant), jako dziedziczne księstwo ze stolicą w Mitawie (obecnie Jelgava). Kurlandia stała się wspólnym lennem Polski i Litwy.

W latach 1642-1681 panował w Kurlandii książę Jakub Kettler, wnuk Gotharda. Był władcą ambitnym. Nim objął tron, w młodości sporo podróżował po Francji, Anglii i Holandii. Ta ostatnia stała się dla niego wzorem. Niewielkie państwo, wciśnięte między Anglię, Francję i posiadłości Habsburgów, lawirujące między nimi, zbudowało w XVII w. potężne imperium kolonialne. Doszedł do wniosku, że nie rozległe i ludne terytoria decydują o sile, ale miasta, rzemiosło i handel! A przecież Kurlandia, też wciśnięta między Rzeczpospolitą i Szwecję, też niewielka i nie mogąca prowadzić wielkiej polityki światowej, dysponowała portami morskimi w Lipawie i Windawie! A władztwo Rzeczypospolitej nie było uciążliwe, nie wtrącała się ona w wewnętrzne sprawy Kurlandii, cieszącej się autonomią, ba! - swobodą. Ale małemu księstwu lennemu przydałoby się jakieś wsparcie.
Książę Jakub lojalnie zwrócił się o nie do zwierzchników. W latach 1647-1648 zaproponował założenie kompanii dla prowadzenia handlu z Indiami Wschodnimi i Zachodnimi oraz Afryką. W spółce, oprócz księcia, mieli uczestniczyć Władysław IV oraz kupcy kurlandzcy. gdańscy i królewscy. Ale król ani kupcy z Polski nie podjęli inicjatywy.
 
Na podbój Afryki
 
Wobec tego rzutki książę w 1650 r. zlecił swojemu agentowi w Amsterdamie, Henrykowi Momberowi, zorganizowanie Kompanii Gwinejskiej i wysłanie dwóch statków do Afryki na poszukiwanie miejsca dogodnego dla założenia faktorii. W 1651 r. z portu w Windawie ruszył w rejs statek dowodzony przez Joachima Denigera i obsadzony setką żołnierzy. 25 października dotarł do okolic dzisiejszego Banjul (d. Bathurst) - stolicy Gambii. Tam Deniger od niejakiego Cumbo, wodza miejscowego plemienia Barra mieszkającego na północnym brzegu rzeki Gambii, nabył na rzecz Kurlandii bezludną wysepkę położoną około 10 mil w górę rzeki. Nazwano ją Wyspą Św. Andrzeja. Oprócz tego zakupił skrawek lądu w kraju Barra, naprzeciw Wyspy Św. Andrzeja i dokonał dalszych transakcji - nabył wyspę Banjul (gdzie obecnie leży stolica Gambii) przy południowym brzegu ujścia rzeki Gambia do morza, oraz pas lądu w pobliżu Gassan, ok. 60 mil w górę rzeki.
 
\"\"

 

Na Wyspie Św. Andrzeja wzniesiono Fort Św. Andrzeja z kamienia sprowadzanego z Europy; komendant fortu był zarazem gubernatorem kolonii. Książę Jakub wydał zarządzenie, że kto uda się do kolonii, ten będzie zwolniony z poddaństwa. Z Kurlandii ruszyli tam osadnicy; część zaciągała się do wojska, jako żołnierze obsadzający tę kolonię.
 
Wyspy na Karaibach
 
W Ameryce Środkowej i Południowej trwały walki między państwami europejskimi o panowanie nad tymi obszarami. Mniejsze państwa europejskie też chciały pozyskać tam choćby jakieś skrawki. Książę Jakub skierował więc swój wzrok i w tamtą stronę.
Tu źródła historyczne są sprzeczne. Jedne mówią, że w 1652 r. kupił od Danii wyspę Tobago na Morzu Karaibskim (dziś wraz z Trynidadem niepodległe państwo). ÂŹródła archiwalne w Kopenhadze podają, że w latach 1632-1662 wyspa należała do Danii. Wobec tego Duńczycy sprzedali księciu Jakubowi tylko część wyspy?
 
\"\"
 

Według źródeł brytyjskich wyspą wcześniej zainteresowali się Anglicy i w 1608 r. król Jakub I Stuart (ojciec chrzestny księcia) ogłosił swoje zwierzchnictwo nad Tobago, po czym przyznał prawo do jej kolonizacji księciu Jakubowi w 1642 r. (jako prezent dla chrześniaka). Ruszyła wyprawa z Kurlandii, a jej komendant Cornelius Caroon założył nad dzisiejszą Zatoką Kurlandzką (płd-zach. Tobago) osadę, lecz ataki Indian zmusiły kolonistów do ucieczki, a na dobre Kurlandczycy zainstalowali się tam po drugiej wyprawie w 1654 r.

Inne źródła powiadają, że król Jakub I Stuart scedował wyspę na rzecz hrabiego Warwick, który popadł w tarapaty finansowe, więc transakcję sfinalizowano w 1652 r. Jednak wcześniej obalona została w Anglii monarchia, a władzę sprawował lord-protektor Oliver Cromwell. On to miał potwierdzić prawa Kurlandii do Tobago.

\"\"

 

Inni badacze utrzymują, że w czasach Cromwella Anglia zajęta była wewnętrznymi sprawami i nie interesowała się tym, co za morzami, więc po upadku Cromwella król Karol II Stuart w 1664 r. ponownie przyznał księciu Jakubowi prawo do kolonizacji Tobago.
Hipotez jest więcej, dosyć, że Kurlandczycy od 1654 r. umocnili się na wyspie. Powstał fort i liczne osady, z których główna nosiła nazwę Nowa Mitawa, a liczba kolonistów z Kurlandii wynosiła ogółem ponad 12 tys. osób.
Dodajmy, że książę Jakub Kettler proponował udział w karaibskim interesie naszemu Janowi Kazimierzowi, ten jednak, podobnie jak jego poprzednik i brat na tronie, nie wykazał zainteresowania.
 
Wielkie plany księcia
 
Nim nasz monarcha wykazał désinteressment wobec spraw zamorskich, książę Jakub Kettler snuł przed swym zwierzchnikiem wielkie plany.
Zamierzał przy poparciu Jana Kazimierza i papieża Innocentego X zorganizować wielką flotę złożoną z czterdziestu okrętów, dla pozyskania znaczniejszych terenów do kolonizacji w Afryce i Ameryce (sama Kurlandia była zbyt mała i słaba na takie zamierzenia, stąd szukanie "sponsorów"). Faktorie w Gambii i wyspa Tobago, miały być tylko punktem wyjścia do wielkich planów kolonizacyjnych. Polsce w Ameryce Południowej miały przypaść bezpośrednio obszary na północ od równika - obecnej Gujany i północnej Brazylii. Na początek książę Jakub chciał zwerbować dla przedsięwzięcia 24 tys. żołnierzy i marynarzy.
Ale Jan Kazimierz zajęty był wojnami kozackimi, wkrótce zmarł papież Innocenty X (1574-1655), a niebawem najazd szwedzki na Polskę przekreślił te inicjatywy.
 
Koniec przygody
 
Szwedzki potop ogarnął Kurlandię w 1658 r. Książę Jakub Kettler, jako dobry lennik (obawiał się szwedzkiego despotyzmu, wolał swobody w Rzeczypospolitej) stanął wiernie po stronie polskiego monarchy. Pojmany do niewoli, przebywał w niej dwa lata. Kolonialne imperium Kurlandii zaczęło się sypać.
W 1660 r. francuski korsarz w służbie szwedzkiej zdobył w Gambii Fort Św. Andrzeja i sprzedał go holenderskiej Kompanii Zachodnioindyjskiej. Zrazu Holendrzy nie przyjęli nabytku, uznając władztwo księcia Jakuba nad tym obszarem. Później zmienili zdanie i wysłali tam swoją załogę dla obsadzenia fortu. Jednakże władcy plemion Barra i Kombo, uważający Kurlandczyków za swoich lenników (bo ci płacili kacykom trybut z tytułu posiadania włości) uniemożliwili Holendrom zaopatrzenie w wodę, drewno i żywność, więc ci opuścili Gambię. Ale w 1661 r. przybyli tam Anglicy i od załogi Fortu Św. Andrzeja (liczyła 7 osób!) zażądali opuszczenia placówki. 19 marca 1661 r. skończyło się panowanie Kurlandii nad tym obszarem. Książę Jakub próbował jeszcze dyplomatycznie coś wytargować - wytargował tyle, że w 1664 r. Anglicy w zamian za formalne zrzeczenie się Gambii uznali władzę Kurlandii na Tobago.
Ale część Tobago należała do Holendrów. Na wieść o aresztowaniu w 1658 r. księcia Jakuba, zajęli kurlandzkie obszary wyspy. Utrzymali się tam do 1665 r., wyparci przez Anglików. Kolonię angielską zniszczyli z kolei Francuzi (podczas tzw. II wojny angielsko-holenderskiej Holendrów wspierali Francuzi). Ostatecznie w 1677 roku Holendrzy opuścili na zawsze Tobago, chociaż pokój w Nijmegen w 1678 r. przyznawał im wyspę.
Książę Jakub w latach 1668, 1670, 1675, 1677 i 1681 próbował jeszcze coś zdziałać, lawirując między Anglią, Francją i Holandią, które toczyły wojnę. Organizował kolejne wyprawy do Gambii i na Tobago. Ba, zamierzał od Hiszpanii odkupić wyspę Trynidad i obmyślił dla niej nawet nazwę: Nowa Kurlandia. Ostatecznie jednak po niepowodzeniach, odsprzedał w 1681 r. kompanii kupców londyńskich prawo do kolonizacji Tobago.
*
Były wcześniejsze i późniejsze polskie próby zamorskich wypraw kolonizacyjnych, były, legendarne (Beniowski na Madagaskarze) i rzeczywiste, gdy, zwłaszcza w czasie rozbiorów, niektórzy przedsiębiorczy patrioci szukali możliwości założenia gdzieś "Nowej Polski". Aż po lata 30. XX wieku, gdy niepodległa Rzeczpospolita Polska zainteresowała się Liberią. Lecz to odrębne sprawy. Natomiast okres od połowy XVII w. aż po jego koniec, to czas, gdy można zastanawiać się, czy Polska miała kolonie. Przecież - powtórzmy - Kurlandia, która próbowała i to czasowo z niezłym skutkiem, posiąść terytoria zamorskie, była lennem Rzeczypospolitej, zatem... No właśnie - miała Polska kolonie, czy nie?
Zamierzam poświęcić książkę polskim (pośrednim i bezpośrednim) zamierzeniom kolonialnym od XV do XX w. Na razie warto dodać tyle, że aż do 1795 r. Kurlandia pozostawała w składzie Rzeczypospolitej - do momentu, gdy w wyniku dopiero III rozbioru dostała się Rosji.
 
Marek Arpad Kowalski
Wyświetlony 6446 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.