czwartek, 21 marzec 2019 10:48

PIGUŁKA TROJAŃSKA

Napisane przez

„Nieuczciwością jest milczenie o tym, jaką cenę za stosowania tabletek antykoncepcyjnych płaci kobiecy organizm” – mówi profesor Marian Gabryś, pracownik Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, ginekolog-położnik z czterdziestoletnim stażem, w rozmowie z Dorotą Niedźwiecką.

Zaradza nieregularnym cyklom. Pozwala przesunąć termin menstruacji na bardziej wygodny, na przykład, po wyjeździe urlopowym – przeglądając artykuły w prasie kobiecej można łatwo dojść do wniosku, że tabletka antykoncepcyjna niesie ze sobą sporo dobrodziejstw.

Rzeczywiście, takie odczytanie większości artykułów samo się narzuca. Z perspektywy lekarza jednak wygląda to zupełnie inaczej: hormonalne środki antykoncepcyjne z definicji – jak sama nazwa tłumaczy – mają służyć i służą antykoncepcji. Jakiekolwiek twierdzenia o ich pozaantykoncepcyjnych działaniach są z naukowego punktu widzenia nieprawdą. To naciąganie pewnych działań ubocznych tych preparatów w celu przedstawiania ich jako korzystnych. Nieuczciwością jest milczenie na temat tego, jaką cenę płaci za te efekty kobiecy organizm.

Co jest nieprawdziwego w stwierdzeniu, iż tabletka antykoncepcyjna reguluje cykl?

Twierdzenie, że środki te cokolwiek regulują jest najzwyklejszym w świecie – nie waham się użyć tego określenia – podłym kłamstwem. Zadaniem hormonalnych środków antykoncepcyjnych (tak wolałbym je nazywać, bo czy jest to pigułka, plaster, pierścień dopochwowy czy implant – wpływ na organizm ma podobny) jest zahamowanie jajeczkowania. Kobieta, która je stosuje, nie reguluje cyklu, ale się go pozbawia. Mogą u niej – jeśli tego chce – występować okresowo tak zwane krwawienia z odstawienia środka hormonalnego. Te krwawienia w swej biologicznej istocie nie spełniają kryteriów miesiączki. Polegają jedynie na złuszczaniu wyściółki macicy, a pozbawione są podstawowego dla prawidłowego fizjologicznego cyklu miesięcznego punktu szczytowego – jajeczkowania. Znika niezwykle ważna dla integralnego funkcjonowania organizmu, niezwykle skomplikowana gra mediatorów biochemicznych. Znika oczywiście również gra hormonalna.

Co oznacza dla organizmu kobiety zahamowanie jajeczkowania?

Żeby wszystkie układy kobiecego organizmu dobrze funkcjonowały, niezbędna jest jego cykliczna dynamika – „zataczanie koła” wraz ze zmieniającymi się stężeniami hormonów, które regulują cały organizm. Jeśli go braknie, dochodzi do szeregu różnorodnych zmian w jego funkcjonowaniu: fizycznych i psychicznych.

Ma Pan na myśli zmiany w funkcjonowaniu mózgu i emocjach?

Tak. Te preparaty wyłączają prawidłowe funkcjonowanie przysadki mózgowej i ośrodków podkorowych mózgu nadzorujących ją, aby zatrzymać potężną a zarazem niezwykle delikatną machinę, jaką jest funkcjonowanie cyklu miesięcznego kobiecego organizmu.

Producenci hormonalnych środków antykoncepcyjnych nie wspominają o tym wprost. Jakiego rodzaju mogą to być skutki, można wywnioskować pośrednio, na przykład, czytając ulotki dołączone do środków hormonalnych przeznaczonych dla innej grupy docelowej: kobiet w okresie przekwitania. Tu producenci podkreślają, że wpływają one korzystnie na nasze mózgowie poprawiając pamięć, możliwości poznawcze i tym podobne. Skoro więc estrogeny mają tak korzystny wpływ na nasz mózg i naszą psychikę, to jak uzasadnić pozbawianie tego korzystnego wpływu kobiety w jej najbardziej aktywnym okresie życia to jest w okresie jej płodności?

Propagatorzy hormonalnych środków antykoncepcyjnych zakrzykną: jak to, przecież w tych środkach są estrogeny, a zatem kobiety nie są niczego pozbawione! A jednak to zupełnie nie jest tożsame. Czym innym są syntetyczne hormony o działaniu estrogennym, a czym innym naturalne estrogeny syntetyzowane i wydzielane w odpowiednich, zmiennych proporcjach przez naturalne gruczoły hormonalne – w tym wypadku jajniki. Czy rzeczywiście tym samym jest prawidłowe funkcjonowanie trzustki w regulacji gospodarki cukrowej organizmu u osoby zdrowej w porównaniu do sytuacji osoby chorej na cukrzycę i zmuszonej do stosowania insuliny we wstrzyknięciach.

Jak w Pana ocenie hormonalne środki antykoncepcyjne wpływają na kobiece emocje?

Od części kobiet stosujących te środki słyszy się, że odczuły wyraźny spadek libido. Po co ja się truję tymi tabletkami, skoro nie mam ochoty na nic? – mówią. Szacuję, że może to dotyczyć co najmniej jednej czwartej kobiet przyjmujących te preparaty. Ingerencja antykoncepcyjnych środków hormonalnych w delikatną sferę ludzkich emocji, przeżyć, oczekiwań i marzeń może skutkować także reakcjami zupełnie nieadekwatnymi do sfery płciowej i uczuć z nią związanych.

Na przykład?

Do reakcji agresji. Znanym zjawiskiem w psychologii jest zmiana reakcji lękowej w agresję. Z moich kilkudziesięcioletnich obserwacji wynika, że młode kobiety są coraz częściej pełne agresji, przy równoczesnym ogromnym egoizmie. Agresywne reakcje widzę na filmikach z akcji przeprowadzanych przez policjantki. Kłóci mi się to z obrazem kobiety, która ma cykl. Oczywiście, każdy może się zdenerwować i zareagować agresją. Przez wieki jednak normą była agresja kobiet w obronie dzieci. I w niczym innym. Kobiety nie biły dla samego bicia. Dzieje się, więc coś niedobrego. I tak sobie myślę, czy to nie jest kwestia wyłączenia ich mózgu lub mózgu ich matek spod działania prawidłowego cyklu hormonalnego. Może zbyt wcześnie lub niepotrzebnie dostały one takie preparaty. Tak naprawdę to nie wiemy przecież, jak dalekosiężnymi efektami w psychice może skutkować wyłączenie pewnych funkcji mózgu przez hormonalne środki antykoncepcyjne. To są kwestie wymagające dogłębnych badań neurobiologicznych.

 

 

cd w numerze papierowym

przycisk

Wyświetlony 164 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.