wtorek, 25 czerwiec 2019 21:34

Tylko bez paniki!

Napisał

Krajowe i zagraniczne media szeroko informują o raporcie niemieckich naukowców na temat budzenia się niemieckiego wulkanu Laacher See w Górach Eifel.

Raport ten ukazał się 1 marca 2019 r. w niemieckim czasopiśmie „Geophisical Journal” - Deep low-frequency earthquakes reveal ongoing magmatic recharge beneath Laacher See Volcano (Eifel, Germany) - Trzęsienia ziemi o niskiej częstotliwości ujawniają ciągłe doładowywanie magmowe pod wulkanem Laacher See (Eifel, Niemcy).

Przewodnim hasłem w komentarzach na temat tego raportu, przynajmniej w polskich mediach, jest zawołanie „Tylko bez paniki!”. Nic nam nie grozi. Wulkan trochę „tylko mruczy”, a „ładowanie” się tego rodzaju wulkanów może trwać nawet 300 tysięcy lat. To tylko ciekawostka przyrodnicza, dlatego się o niej tak obszernie pisze.

Na tym tle trzeba zauważyć, że, po pierwsze, nie wszyscy przynajmniej w Europie są tego zdania. Po drugie, raport ten jest cytowany wybiórczo stosownie do założonej tezy „Tylko bez paniki”. Po trzecie, przychylając się do tego zawołania trzeba zdawać sobie sprawę ze wszystkich konsekwencji tego raportu i nie chować „głowy w piasek” tam, gdzie nie jest to zgodne ze z góry założoną tezą, że nic nam nie grozi. I po czwarte, warto przypomnieć angielskie przysłowie, że kto w porę przewidzi niebezpieczeństwo jest w połowie ubezpieczony. Dominujący w tej sprawie ton „Tylko bez paniki!” przypomina podobne wezwania związane zatopieniem „niezatapialnego” luksusowego okrętu pasażerskiego „Titanic”. Do jego ostatnich chwil istnienia, kapitan i jego oficerowie powtarzali to samo: „Tylko bez paniki”. Dla podtrzymania tego nastroju pokładowa orkiestra, stojąc już po kolana w wodzie, grała jeszcze skoczne kawałki. Z bardziej odległych wydarzeń wystarczy przypomnieć historię Noego i jego arki. W tej tonacji twierdzi się, że wszystko jest w ręku Pana Boga. Widomo jednak, że zamiary Pana Boga nie są zamiarami ludzi i Jego wyroki są niezbadane.                                            

Wygasły wulkan Laacher See położony jest około 25 km na zachód od Koblencji w Górach Eifel i około 50 km od granicy z Belgią. W górskiej scenerii pasma wzniesień Eifel znajduje się tu jezioro o powierzchni około 5 km kwadratowych wypełniające kalderę, czyli stożek dawno wygasłego wulkanu.

Niemiecki wulkan                                                                                                  

Wygasły wulkan Laacher See położony jest około 25 km na zachód od Koblencji w Górach Eifel i około 50 km od granicy z Belgią. W górskiej scenerii pasma wzniesień Eifel znajduje się tu jezioro o powierzchni około 5 km kwadratowych wypełniające kalderę, czyli stożek dawno wygasłego wulkanu. Czy dawno? Ocenia się, że jego ostatni wybuch miał miejsce około 12 tysięcy lat temu dewastując pół Europy. Znajduje się on w prostej linii ok. 700 km zachód od Wrocławia. Pierwsze informacje do publicznej wiadomości na temat jego budzenia się podał niemiecki tygodnik „Der Spiegel” (13.02.2007), którego autorem był Axel Bojanowski. Trzeba przyznać, że ich ton był alarmistyczny. Poprzedni wybuch tego wulkanu był katastrofalny. Ostatnia faza odpoczynku zakończyła się nagle: 12 900 lat temu nastąpił gigantyczny wybuch w Eifel. "W tym czasie panował prawdopodobnie podobny spokój jak dzisiaj" – powiedział wulkanolog Hans- rlich Schmincke z Instytutu Nauk o Morzu w Kolonii, który od lat bada wulkan w Górach Eifel. Sejsmolog Klaus-Günter Hinzen z Uniwersytetu w Kolonii, który monitoruje trzęsienia ziemi w Eifel, stwierdził, że wybuch wulkanu Eifel "Może nastąpić za tysiące lat, ale może nastąpić również za kilka miesięcy". Informacje te na nikim w Europie nie wywarły większego wrażenia, wszak już wtedy upowszechniać zaczęto program „Tylko bez paniki”.

Zagadkowe zamknięcie elektrowni jądrowych     

                      

Niemcy pod względem ilości elektrowni jądrowych, jeszcze pod koniec XX wieku należały do europejskich i światowych liderów. Od pierwszych lat kolejnego wieku Niemcy nagle przestają popierać tego rodzaju energetykę. Krytyka dotyczy ich stanu bezpieczeństwa. Początkowo argumentacja opierała się na wydarzeniach z Czarnobyla na Ukrainie (26.04.1986). Wydarzenia w dalekiej Japonii związane z silnym trzęsieniem ziemi i falą tsunami, która uszkodziła elektrownię jądrową w Fukushimie (11.03.2011), ostatecznie przesądziły o decyzji niemieckiego rządu o zamknięciu wszystkich 12 elektrowni jądrowych (30.03.2011).

Stanowisko niemieckiego rządu, który powoływał się na wydarzenia w Fukushimie, było co najmniej dziwne. Niemieckie elektrownie jądrowe są daleko od morza i tsunami im nie zagraża. Terytorium Niemiec jest postrzegane jako asejsmiczne. Decyzję niemieckiego rządu, podjętą w dwa i pół miesiąca po wydarzeniach w Fukushimie, należy uznać za ekspresową. Wszak jeszcze nie zakończono jeszcze wszystkich czynności związanych z wydarzeniem w samej Fukushimie. Na dodatek niemiecki rząd nie mógł w tym czasie posiadać już wiarygodnych, kompetentnych i rzetelnych analiz związanych z tym wydarzeniem.

Wszystko to wskazuje, że decyzja taka była już od dawana przygotowana. Wydarzenia w Fukusimie stały się tylko dobrym pretekstem, do tego aby ukryć prawdziwe jej przyczyny. Oficjalnie jednak nigdy dotąd jeszcze ich nie podano. Mapa rozmieszczenia siłowni energetycznych na terenie Niemiec nie pozostawia co do tego żadnych złudzeń. Mniej więcej w równych ilościach zostały one rozmieszczone zarówno na południu, jak i na północy kraju. Te na północy znajdują się w odległościach kilkunastu i kilkudziesięciu kilometrów od fatalnego potencjalnego wulkanu. Choć nikt się do tego nie przyznaje, to jest wielce prawdopodobne, że informacje o nasilających się ilościowo wstrząsach sejsmicznych w rejonie Laacher See Volcano (LSV), zadecydowały o podjęciu przez rząd niemiecki takiej decyzji. Ukrycie prawdziwych przyczyn zamknięcia do 2022 roku niemieckich elektrowni jądrowych trzeba wiązać z uprawianą już wtedy polityką „Tylko bez paniki”.                                                 

Ostatni raport

Wspomniany na wstępie raport o stanie LSV sporządziło sześciu wybitnych niemieckich geologów. Nie podano, czy było t to zlecenie rządowe, czy też ich własna inicjatywa. Od strony geologicznej autorzy zwracają uwagę na położenie LSV w centralnej części aktywnej nadal strefy uskokowej o długości około  20 km i zrzucie około 1 km przebiegającej prawie z północnego zachodu na południowy wschód. Największe odnotowane trzęsienie ziemi do tej pory wystąpiło w dniu 3 sierpnia 2007 r. w pobliżu wsi Plaidt, o sile 3.9 skali Richtera (Fukushima – 9). Drobne trzęsienia ziemi maja swoje epicentrum w przedziale od 10 do 40 km. Na tych głębokościach znajdują się powiększające się komory lawowe, które są przyczyna tych trzęsień ziemi.  Erupcja LSV z przed 12,9 tysięcy lat miała całkowitą objętość magmy wynoszącą około 6,7 km 3 i porównywalna jest do wybuchu w 1991 r. współczesnego wulkanu Pinalubo na Filipinach z wypływem magmy w ilości 7 km3. W pobliżu wulkanu powstały ᵒwarstwy popiołów i lawy o grubości około 60 m. Osady popiołu kilku milimetrowej grubości odnotowano w Szwecji i w północnych Włoszech w odległości ok. 1000 km od LSV. Komora wulkanu znajdowała się na głębokości 5-8 km. Pomijając specjalistyczne i obszerne omówienia wyników pomiarów rojów trzęsień ziemi związanych z wdzieraniem się magmy w płytsze strefy zwraca uwagę brak konkluzji dotyczących kolejnego wybuchu. Ostatecznie obecne zagrożenie wulkaniczne stwarzane przez LSV nie może być ocenione wyłącznie na podstawie wyników naszego badania. Aktywność jest kontynuowana i wskazuje na trwającą aktywność magmową w dolnej klatce i górnym płaszczu. Biorąc jednak pod uwagę, że LSV doświadczyło wybuchu erupcji 12,9 tys. Lat temu, zaleca się głębszą analizę aktywności magmowej i wulkanicznej w regionie i wynikającego z tego zagrożenia. Na koniec trzeba zauważyć, że raport ten nie bagatelizuje sytuacji LSV i daleki jest od tego, co na jego podstawie głoszą media „Tylko bez paniki”. Paniki tu nie trzeba, ale raczej poważnego zastanowienia się nad zaistniałą sytuacją.

 

cd w numerze

przycisk

 

 

 

Wyświetlony 184 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.