wtorek, 25 czerwiec 2019 21:47

Okruchy globalizmu 2

Napisane przez Jan z Dobrej Woli

Orban, żydzi i wolność prasy

Węgierskie prawicowe czasopismo „Figyelo” przedstawiło na okładce szefa organizacji żydowskiej z fruwającymi wokół niego dolarami. Ale to jest Streng Verboten! Tak nie wolno przedstawiać Żydów, bo to się "źle kojarzy." Szef światowego lobby żydowskiego Ronald Lauder wezwał do natychmiastowego potępienia publikacji.

A tu Viktor Orban nie ustępuje, broni "wolności słowa" i "niezależności prasy". Nie zgadza się potępić okładki. I napisał list, a w nim, że na Węgrzech panuje system "zero tolerancji dla antysemityzmu", jednak "dziwi się, że [Lauder] żąda ograniczenia wolności słowa i niezależności prasy."

Orban wyraził też zdziwienie, dlaczego takie interwencje mają miejsce tylko przy lewicowych Żydach. Załączył dwa przykłady ataków na osoby żydowskiego pochodzenia, współpracujące z rządem i atakowane przez lewicowe media, które nie doczekały się obrony żydowskich organizacji.

 

Rumunia szarpie smycz

Rumunia próbuje, nie po raz pierwszy, zerwać się ze smyczy, jaką założył jej Zachód w latach dziewięćdziesiątych, gdy cały region był w rozsypce po upadku ZSRR, demontażu gospodarki i szokowej terapii, czyli zmianie zależności politycznej z sowieckiej na zachodnią. Próbując skończyć z "liberalną demokracją" Rumunia, podobnie jak sąsiednie Węgry, szarpie smycz, poddając pod głosowanie naturalne prawo, że małżeństwo to "związek mężczyzny i kobiety", chcąc je wpisać do konstytucji (co w Polsce szczęśliwie się udało). A przy okazji obniżając próg ważności referendum, który jest absurdalnie wysoki i uniemożliwia odwołanie się do narodu, gdy trzeba obalić liberalne prawa, narzucone w tamtych chwilach słabości.

Rumuni mieli głosować w październiku, jednak dramatem państw "nowej liberalnej demokracji" jest apatia społeczna. Odwołano więc referendum, gdy badania zapowiedziały bardzo niską frekwencję. Demokratyczny suweren ma w nosie ten ustrój, nie spieszy się decydować o istotnych sprawach. Szczególnie tam, gdzie nie ma klasy średniej, dominuje bieda, a stosunki społeczne to neo-feudalizm.

 

Rumunia próbuje, nie po raz pierwszy, zerwać się ze smyczy, jaką założył jej Zachód w latach dziewięćdziesiątych, gdy cały region był w rozsypce po upadku ZSRR, demontażu gospodarki i szokowej terapii, czyli zmianie zależności politycznej z sowieckiej na zachodnią.

Płace i emigracja

Mechanizm napędzający emigrację – różnice płacowe – dalej świetnie funkcjonuje i skazuje Polaków na emigrację za chlebem. Polacy zarabiają za granicą średnio 7,7 tys. zł brutto – pracując fizycznie w Anglii czy Niemczech zarabia się tyle, ile w kraju wyciąga dobry specjalista.

W Polsce "średnia" płace wynosi 4,8 tys. zł brutto. Przy czym jest to oczywiście propaganda, te dane mają zastosowanie dla zaledwie jednej trzeciej pracowników – to płaca w firmach zatrudniających ponad dziewięć osób, a to w sumie 6 milionów osób, gdy łącznie pracuje 16,5 milionów. Na dodatek nawet spośród tych uprzywilejowanych 6 milionów zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw średnią i więcej zarabia zaledwie jedna trzecia. Rząd może wymyślać co chce, 500 plus czy minus, jednak jeśli różnica płac się nie zmniejszy, 500 plus będzie zasiłkiem, a kraje oferujące lepszą pracę będą wysysały aktywnych Polaków.

Kara za zakup złej broni

Chiny kupiły rosyjskie samoloty SU-35 i systemy rakiet S-400. USA nałożyły na nie za to sankcje. Ameryka wykorzystuje bowiem swoją potęgę gospodarczą i finansową w bardzo szerokim zakresie. Używanie sankcji wobec sojuszników, takich jak Turcja, która ze względu na bardzo niekorzystne warunki (brak dostępu do technologii, nadzór USA nad wykorzystaniem broni), nie chce kupować amerykańskiej broni – pokazuje, że nie ma zmiłowania, gdy chodzi o interesy kompleksu przemysłowo-militarnego.

Ale Chiny nie kupują amerykańskiej broni, więc sankcje wobec nich za zakup rosyjskiej broni świadczą o tym, że potęga Hegemona jest wykorzystywana przy każdej sposobności do osłabiania innych, utrzymywania wasali w zależności, ale także niszczenia konkurentów. Pretekst zawsze można znaleźć. Co dobre dla Lockheed Martin, Boeing, General Dynamics, Northrop Grumman czy Raytheon – jest dobre dla Ameryki.

Turcja nie zmarnowała szansy

Turcja, podobnie jak Polska, ma atuty krajów biednych: dużo młodzieży i niskie płace, a więc naturalną przewagę nad bogatymi krajami w kosztach pracochłonnych usług. Turcja w oparciu o swoją młodą i tanią siłę roboczą (jak Polska), zbudowała wręcz imperium budowlanych koncernów narodowych (zupełnie nie jak Polska). Tureckie firmy zajmują drugą pozycję, po Chinach, a przed USA, w światowym rynku przedsiębiorstw kontraktorskich – budowlanka, energetyka, telekomunikacja i inne. Stworzyli narodowy sektor gospodarki, wielkie koncerny z mocną pozycją eksportową, konkurujące z największymi potęgami na globalnych rynkach.

A my? Sprzedaliśmy naszą młodą i tanią siłę roboczą na zachód, a w kraju dopuściliśmy do dominacji zachodnich firm kontraktorskich. W globalnym rankingu 250 największych światowych kontraktorów nie ma ani jednej polskiej firmy.

 

cd w numerze

przycisk

 

Wyświetlony 124 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.