piątek, 11 październik 2019 13:27

Seksualizacja narzędziem rewolucji społecznej

Napisane przez Jakub Zgierski

Problematyka, którą przyszło mi omówić na potrzeby niniejszej publikacji, jest w moim odczuciu bardzo ważna, o ile nie najważniejsza, jeżeli chodzi o przyszłość młodego pokolenia. Otóż mam na myśli treści aplikowane dzieciom i młodzieży, ze szczególnym naciskiem na tzw. standardy edukacji seksualnej.

W Polsce oczywiście zajęcia w tym zakresie obowiązują powszechnie w szkołach podstawowych, gimnazjach i liceach, i bynajmniej nie jest to jakaś wiedza tajemna. Zasadniczo są realizowane już od 4 klasy szkoły podstawowej pod postacią przedmiotu „wychowanie do życia w rodzinie”, czyli skrótowo „WDŻ”. Podstawa prawna wydana przez Ministerstwo Edukacji Narodowej pochodzi z 1999 roku[1]. Wbrew medialnym doniesieniom, które kreują obiegową opinię wśród społeczeństwa, tego typu lekcje nie tylko przynoszą pozytywne rezultaty, ale również są dobrze oceniane przez samych uczniów.

Mały przegląd badań

Jak podaje w swojej książce, będącej w zasadzie obszernym opracowaniem tematycznym w tym zakresie, znany publicysta i działacz społeczny Zbigniew Kaliszuk[2]:

Obszerne badania wykazały, że w latach 1990–1998 konsekwentnie obniżał się wiek inicjacji seksualnej piętnastolatków, podczas gdy po prowadzeniu przedmiotu „wychowanie do życia w rodzinie” w 1999 roku doszło do opóźnienia inicjacji w tej grupie wiekowej.

Autor powołuje się w tym miejscu na badania prof. dr hab. med. Barbary Woynarowskiej[3], która wykazała skuteczność edukacji seksualnej typu A (bo mówimy właśnie o tej nastawionej na promowanie abstynencji seksualnej – stąd nazwa). Ponadto odsyła czytelników do kolejnych raportów i analiz, w tym m. in.:

– dr. Szymona Czarnika z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, który w oparciu o dużą grupę badawczą wykazał, że zajęcia są dobrze oceniane przez młodzież (między 4 a 5 w skali sześciopunktowej), a ponadto wpływają one na decyzje ws. rozpoczęcia inicjacji seksualnej[4];

– Instytutu Badań Edukacyjnych (na zlecenie MEN), według którego: 71% osiemnastolatków oceniło dobrze albo bardzo dobrze zajęcia WDŻ, 75% zgodziło się (lub zdecydowanie się zgodziło), że przekazywane treści są zgodne z ich systemem wartości, 83% stwierdziło, że w czasie lekcji mogli wyrażać swoje myśli i odczucia, w końcu 74% przyznało, że zajęcia były przydatne[5].

Jak więc widzimy, w Polsce jak najbardziej istnieje rzetelna edukacja seksualna oparta o sprawdzone wzorce wychowawcze i standardy naukowe. Skąd więc wśród szeroko rozumianej lewicy bierze się tak wielka presja, aby wymóc na rządzących i społeczeństwie przyjęcie tej rzekomo postępowej, nowoczesnej, zalecanej przez WHO i inne międzynarodowe instytucje?

W istnieje rzetelna edukacja seksualna oparta o sprawdzone wzorce wychowawcze i standardy naukowe. Skąd więc wśród szeroko rozumianej lewicy bierze się tak wielka presja, aby wymóc na rządzących i społeczeństwie przyjęcie tej rzekomo postępowej, nowoczesnej, zalecanej przez WHO i inne międzynarodowe instytucje?

 

Fałszywa świadomość optymisty

Sprawa, wbrew pozorom, jest bardzo prosta, i to może paradoksalnie z tego powodu tak mało osób jest w stanie zaakceptować przykrą rzeczywistość. Nie od dziś wiadomo, że rządzące elity chętnie korzystają z rozmaitych narzędzi kontroli, aby panować nad społeczeństwem i trzymać je w ryzach. W podręcznikach do historii każdy zapewne czytał o rzymskiej zasadzie „dziel i rządź” albo wojennych teoriach Carla von Clausewitza. Ludzie, że tak się brzydko wyrażę, w swojej masie są świadomi stopnia nieuczciwości, korupcji i zakłamania w polityce. Nikogo nie dziwią układy, afery i przekręty na grube miliardy. Zarazem utrwalany przez lata optymizm antropologiczny z całą swoją retoryką o prawach człowieka, tolerancji, naturalnej ludzkiej dobroci czy nieskończonym dryfie ku nowoczesności, skutecznie przyćmiewa czujność opinii publicznej.

Trudno zdać sobie sprawę z faktu, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu wojna nieomal pochłonęła całe narody, a komunizm doprowadził do zagłady 100 milionów ofiar, a nawet 150 milionów, jeżeli przytoczymy wyniki badacza ludobójstw Rudolpha Rummela[1]. Nie ma to już jednak żadnego znaczenia, bo weszliśmy na ścieżkę postępu i integracji, z której już nic nas nie ściągnie. Przepraszam, uściślając: nic oprócz odradzającej się fali faszyzmu, a co za tym idzie – antysemityzmu, rasizmu, szowinizmu, nacjonalizmu, ksenofobii, homofobii, transfobii, religijnego fanatyzmu oraz fundamentalizmu. Wydaje mi się, że żadnego z tych sympatycznych przymiotów nie pominąłem. Oczywiście dopełnieniem tej słodkiej narracji będzie absolutna wiara w „nadzwyczajny wymiar” holokaustu jako wydarzenia jedynego w swoim rodzaju. Czy muszę dodawać, że można wyobrazić sobie komunizm bez Gułagu, ale nazizmu bez komór gazowych już nie?

W tym miejscu pojawia się zasadnicze pytanie, nieuchronnie wzbudzające niepokój wśród szerokich mas pogrążonych w błogim stanie nieświadomości. Otóż… czy aby na pewno możemy zawierzyć, zdawałoby się, demoliberalnemu establishmentowi, który przecież pragnie jedynie dobra obywateli? To już kwestia dyskusyjna, ale z pewnością wymagająca stosownego rozwinięcia. Chciałbym zatem, póki cenzura jeszcze nie doskwiera, zająć się szerzej tym zagadnieniem.

Destrukcja kultury u Karola Marksa

Kwestie seksualne w marksizmie były obecne praktycznie od początku. Nieubłagana zmiana stosunków własnościowych miała pociągnąć za sobą destrukcję tzw. nadbudowy, czyli instytucji i wytworów społecznych podtrzymujących system kapitalistyczny. Mówimy tu przede wszystkim o religii, uznawanej za „opium dla ludu”, tradycyjnej moralności, ale również, a może przede wszystkim – rodzinie.

Kwestie seksualne w marksizmie były obecne praktycznie od początku. Nieubłagana zmiana stosunków własnościowych miała pociągnąć za sobą destrukcję tzw. nadbudowy, czyli instytucji i wytworów społecznych podtrzymujących system kapitalistyczny. Mówimy tu przede wszystkim o religii, uznawanej za „opium dla ludu”, tradycyjnej moralności, ale również, a może przede wszystkim – rodzinie. Karol Marks w Rękopisach ekonomiczno-filozoficznych z 1844 roku postulował drogę do komunizmu poprzez zniesienie wszelkiej alienacji, czyli odwrócenie procesu, gdy wytwory ludzkiej działalności uległy reifikacji, a więc stały się dla człowieka czymś zewnętrznym, ale i nadrzędnym, panującym. Dotyczy to własności prywatnej, ale również „religii, rodziny, państwa, moralności, nauki, sztuki”[2], czyli szczególnych rodzajów produkcji, które w pewnym sensie wydzierają z człowieka część jego „ja”, pozbawiając go pełni człowieczeństwa.

Urzeczowienie stosunków międzyludzkich, które odpowiada za sprawne funkcjonowanie kapitalistycznej machiny wyzysku, jest widoczne najpełniej w rodzinie funkcjonującej niczym małe przedsiębiorstwo. Metafora kobiety wyzyskiwanej przez mężczyznę niczym proletariusz przez kapitalistę jest szeroko znana i przybliża nam tok rozumowania klasyków tej ideologii. Opresyjne, konserwatywne wychowanie spełnia bardzo konkretną funkcję – tłumiąc w dziecku jego potrzeby i dążenia, od najmłodszych lat formuje nowego idealnego robotnika, w pełni podporządkowanego autorytetom i pogrążonego w tzw. fałszywej świadomości, czyli przekonaniu, że za rzeczywistość wokół odpowiada jakaś wyższa siła, a nie on sam. Takie podejście do sprawy oczywiście utwierdza nieszczęśnika w niedoli i nie daje mu szans na poprawę swojego losu. W końcu jak można sprzeciwić się woli Boga?

Odświeżona wersja tej koncepcji pojawia się w teorii krytycznej skonstruowanej przez szkołę frankfurcką, czyli grupę marksistów, którzy w swojej pracy badawczej podjęli próbę odpowiedzi na pytanie, dlaczego rewolucja komunistyczna na Zachodzie się nie powiodła. Co istotne, to właśnie ci ideolodzy odkryli wczesne pisma Marksa, w tym wspomniane Rękopisy ekonomiczno-filozoficzne, na ich podstawie w latach 30. XX wieku dokonując swoistej rewizji marksizmu. Krytyka społeczeństwa kapitalistycznego w ich wykonaniu, wzbogacona o nomenklaturę z zakresu psychoanalizy i psychologii społecznej to kalka tez Marksa. Jedno z głównych założeń, zgodnie z którym podmiotu należy szukać w przedmiocie, a faktów nie można rozpatrywać bezpośrednio, sprowadza się do znanej zasady, że rzeczywistość jest wytworem ludzkiej działalności i może być widziana jedynie przez pryzmat podmiotu. Tutaj wracamy płynnie do alienacji i reifikacji. Podobnie frankfurcki „rozum instrumentalny” możemy odczytywać jako narzędzie funkcjonowania człowieka w kapitalizmie, w którym z powodu zimnej kalkulacji i egoizmu doszło do zredukowania stosunków międzyludzkich do relacji między towarami. Fetyszyzm towarowy się kłania.

 

cd w numerze

przycisk

 

[1] Rummel J. R., Death by Government: Genocide and Mass Murder Since 1900, New Brunswick, N.J: Transaction Publishers, 1994.

[2] Marks K., Rękopisy ekonomiczno filozoficzne, 1844, dostęp: https://www.marxists.org/polski/marks-engels/1844/rekopisy/rekopisy.htm

 

[1] Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 12 sierpnia 1999 r. w sprawie sposobu nauczania szkolnego oraz zakresu treści dotyczących wiedzy o życiu seksualnym człowieka, o zasadach świadomego i odpowiedzialnego rodzicielstwa , o wartości rodziny, życia w fazie prenatalnej oraz metodach i środkach świadomej prokreacji zawartych w podstawie programowej kształcenia ogólnego.

[2] Kaliszuk Z., Zmanipulowany umysł, Kraków: Wydawnictwo M, 2016, s. 185–191.

[3] Woynarowska B. et al., Inicjacja seksualna i stosowanie prezerwatyw oraz innych metod zapobiegania ciąży przez młodzież 15-letnią w Polsce i w innych krajach, „Ginekologia Polska” 2004, nr 8., s. 622–663, [za:] Sz. Grzelak, Profilaktyka ryzykownych zachowań seksualnych młodzieży. Aktualny stan badań na świecie i w Polsce, Kraków: Rubikon, 2019.

[4] Czarnik Sz., Badanie opinii uczniów krakowskich gimnazjów nt. zajęć z Wychowania do życia w rodzinie (2012) – projekt badania, przygotowanie kwestionariusza, analiza danych, publikacja w czasopiśmie „Wychowawca” (2012, nr 9).

[5] Opinie i oczekiwania młodych dorosłych (18-latków) oraz rodziców dzieci w wieku 6-17 wobec edukacji dotyczącej rozwoju psychoseksualnego i seksualności, Instytut Badań Edukacyjnych, czerwiec 2015 r.

Wyświetlony 70 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.