Wojciech Wierzewski

Wojciech Wierzewski

wtorek, 29 czerwiec 2010 17:25

Polskie tropy w Ameryce (1)

Mam prawdziwą przyjemność przesłać na ręce Kongresu Polonii Amerykańskiej najlepsze życzenia z okazji jubileuszu 350-lecia przybycia pierwszych Polaków na nasz brzeg ? pisał jesienią 1956 r. prezydent Stanów Zjednoczonych, gen. Dwight D. Eisenhower w depeszy skierowanej do prezesa ZNP i KPA, Karola Rozmarka. Od najwcześniejszych czasów Amerykanie polskiego pochodzenia dali naszemu krajowi wiele ze swojego bogatego dorobku kulturalnego, dziejowego i duchowego dziedzictwa. Odgrywają oni nadal żywotną rolę w rozwoju i tworzeniu perspektyw naszego kraju. Najlepsze życzenia z racji tych wspaniałych obchodów.

Jeżeli Brytyjczycy sięgnęli po polskich rzemieślników, aby ratować przyszłość swojej osady za oceanem, w Jamestown, w Wirginii, to Holendrzy, którzy również wiązali z kolonizacją Nowego Świata określone nadzieje, postawili wręcz na elitę Polaków, którzy znaleźli się w XVII wieku w Niderlandach ze względów religijnych. Protestantyzm, kalwinizm i arianizm miał także na ziemiach polskich swoich zwolenników i wręcz entuzjastów, właśnie w kręgach mieszczaństwa i arystokracji, często kierujących się przy wyborze wiary określonymi, koniunkturalnymi korzyściami politycznymi. Kiedy jednak nasiliła się kontrreformacja i bycie "odszczepieńcem" wobec nauk Kościoła postawiło dysydenckie kręgi pod publicznym pręgierzem, wielu zasobnych mieszczan, profesjonalistów i oficerów armii zdecydowało się na emigrację z Rzeczypospolitej do zachodnich krajów, gdzie sytuacja była często zgoła odwrotna i znajdowali tam chętnie wspierających ich sojuszników w środowiskach współwyznawców protestanckich czy ariańskich tamtej epoki.

Podróżując przez wschodnie i środkowe stany – Virginię, Pensylvanię, ale także Ohio, Kentucky czy Tennessee, trudno nie natknąć się na powtarzającą się z dziwną regularnością, nazwę "Sandusky". Noszą ją powiaty w tych stanach, rzeki i osiedla. Trzeba jednak pewnej wyobraźni (albo wiedzy), aby skojarzyć ją z polskim nazwiskiem Sadowski, którego szeroko rozgałęziony klan kolonizował te ziemie już w XVIII stuleciu, zanim jeszcze powstały Stany Zjednoczone Ameryki Północnej. W czasach, kiedy wspomniane obszary Nowego Lądu znajdowały się wciąż pod kontrolą szczepów indiańskich i uchodziły za teren niebezpieczny, wręcz za zachodnią granicę cywilizacji kolonistów z Europy, której nie należy przekraczać. Wśród kolonistów wschodniego wybrzeża nie brakowało Holendrów, Niemców, nawet Szwedów, choć najwięcej pionierów wywodziło się z Anglii. Skąd wziął się tam Polak z okolic Ostrowca, koło Kielc, w dodatku legitymujący się szlacheckim herbem Nałęcz?

Oprócz Kościuszki i Pułaskiego, Polska dała armii Waszyngtona szereg innych żołnierzy, mniej wprawdzie znakomitych od tamtych, ale zasługujących także na naszą wdzięczną pamięć ze względu na to, że swoim trudem, swoją krwią i życiem przyczynili się do wywalczenia wolności Stanów Zjednoczonych. Tak pięknie i dobitnie podsumował to Mieczysław Haiman,wytrwały badacz kart przeszłości Polonii, który poświęcił wiele wysiłku, aby dotrzeć do drugiego i trzeciego planu wielkiej epopei rewolucji amerykańskiej i ukazać w pełnym wymiarze rzeczywisty wkład Polaków w powstanie Stanów Zjednoczonych. Są to wysiłki, o których niemal zapomniała tutejsza Polonia, a rodacy w kraju wiedzą na ten temat jeszcze mniej...

Poczynając od inwazji hitlerowskiej, przez długie dziesiątki lat narzuconej Polsce znienawidzonej dyktatury komunistycznej, Polonia amerykańska, jej polityczna reprezentacja z Kongresem Polonii Amerykańskiej na czele, poczuwając się do współodpowiedzialności za losy Narodu Polskiego, wzięła na siebie rolę jego rzecznika na wolnej ziemi amerykańskiej. Polonia swą liczebną i organizacyjnie silną pozycję w całej pełni wykorzystywała na wszystkich szczeblach władz państwowych, łącznie z Białym Domem, domagając się nieustannie dotrzymywania solennych, wojennych zobowiązań wobec wiernego alianta, Polski, które gwarantowałyby jej wolny i niepodległy byt.

Z końcem XVIII wieku Ameryka zaczęła stawać się celem coraz bardziej popularnych podróży rosnącej liczby Europejczyków, którzy nie przyjeżdżali tu już, aby walczyć ani wspierać nową republikę, ale po prostu ją zobaczyć i poznać. Dokumentem wiedzy o zamorskim kraju, byłej kolonii brytyjskiej, która odważyła się wybić na niepodległość i teraz miała szybko rosnąć w potęgę, stały się teraz, na przełomie stuleci, XVIII i XIX wieku, listy a także pamiętniki dwójki Polaków, którzy byli znanymi w Oświeceniu ludźmi pióra, a zarazem rzecznikami śmiałych politycznych przemian. Zarówno poeta Tomasz Kajetan Węgierski, jak i Julian Ursyn Niemcewicz, którzy przebywali wówczas na ziemi amerykańskiej, dość intensywnie po tym kraju podróżowali, spotykali czołowych polityków (od George'a Washingtona poczynając), nie marnowali też żadnej sposobności, aby mówić tu o losie Rzeczypospolitej. Starali się jednak przede wszystkim przeżyć, jak najpełniej, swoją "amerykańską przygodę" i dać jej pisemne świadectwo, które trwa, jako klasyka, po dziś dzien. Zawdzięczamy im godne lektury zapiski, dające nam dobre wyobrażenie o kolorycie życia za Oceanem, dalekie od idealizowania obyczajów i zwyczajów wczesnej Ameryki, nie tylko w salonach, ale i na co dzień.

Tadeusz Kościuszko miał działać na rzecz amerykańskiej dyplomacji? Okazuje się, jak mało wciąż wiemy o życiu i działalności bohaterów narodowych "dwóch kontynentów", skoro zaskakują nas fakty z ostatniego okresu życia Kościuszki, w którym istotnie odgrywał znaczącą rolę w świecie europejskiej polityki. Prawda jest tymczasem taka, że nasz generał wysłany został w 1799 r. przez wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych Thomasa Jeffersona do Francji, jako tajny rządowy negocjator, aby ożywić na nowo nadwerężone cokolwiek po rewolucji stosunki obu krajów i przygotować lepszy grunt dla przeprowadzenia tak ważnej teraz dla Ameryki operacji uzyskania praw do olbrzymich terytoriów środkowego Zachodu, pozostających wtedy formalnie w rękach Francuzów. Transakcji, która przeszła do historii pod nazwą "kupna terytorium Luizjany", stanowiła jedno z najfortunniejszych posunięć młodych Stanów Zjednoczonych. Za "jedyne" 15 milionów dolarów w złocie Amerykanie nabyli w 1803 r. prawa nie tylko do Nowego Orleanu i okolic, ale przede wszystkim do otwarcia dla dalszego osadnictwa terenów na zachód od rzeki Missisippi, po pasmo Gór Skalistych, podobnie jak przestrzeni od Zatoki Meksykańskiej po krainę Wielkich Jezior na północy. Potem rzeczywiście "wozy ruszyć mogły na Zachód"!

Do jakiego stopnia nastroje społeczne w tym kraju (usilnie sterowane przez środowiska, które pomogły demokratom odzyskać większość w Kongresie i szykują się teraz do objęcia Białego Domu) mogą zadecydować o sukcesie bądź klęsce premiery filmowej, mógł ostatnio przekonać się także Clint Eastwood, który nie miał powodu narzekać na wiejący mu od dawna w żagle wiatr.

Liczbę Polaków, którzy mieli przybić do amerykańskiego brzegu w pierwszych dekadach XIX stulecia, tutejsza statystyka szacuje raptem na 21, co wydaje się dalekie od prawdy i podejrzanie zaniżone. Po roku 1831 sytuacja gwałtownie się zmieni w wyniku dramatycznego napływu emigrantów politycznych, oficerów i żołnierzy przegranego powstania listopadowego, uciekających przed rosyjskimi represjami, a nie znajdujących wtedy oczekiwanej pomocy ze strony rządów zachodnich.

Upadek powstania listopadowego wyrzucił na gościnne brzegi Ameryki nieliczną wprawdzie, ale stale odtąd rosnącą garstkę Polaków - stwierdza Mieczyslaw Haiman w swoich nieocenionych szkicach historycznych Z przeszłości polskiej w Ameryce.
Dla masy ludu polskiego Ameryka była jeszcze ziemią nieznaną. Z natury więc rzeczy ten dawny napływ polski był imigracją inteligencji, byłych oficerów i żołnierzy armii powstańczej, patriotów skompromitowanych w oczach rządów zaborczych, którzy w wędrówce swej po krajach zachodniej Europy nie znaleźli nigdy oparcia ni przytułku, a w Ameryce spodziewali się spotkać żywsze serca i zdobyć łatwiej chleb codzienny.

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.