Wojciech Wierzewski

Wojciech Wierzewski

Mobilizacja całego środowiska polskiego i polonijnego w Stanach Zjednoczonych w okresie I wojny światowej uznawana jest przez tamtejszych historyków za szczytowy punkt wysiłków na rzecz kraju. Biorąc pod uwagę fakt, że Polacy stanowili wciąż niewielką, kilkuprocentową grupę etniczną w Ameryce, nie przekroczyli jeszcze dwóch milionów w stumilionowym melting pot emigrantów z tak wielu stron świata, wysiłki, jakie podjęli, aby przywrócić Polsce niepodległość, zasługują na określenie: "heroiczne". był to zarazem test skuteczności i operatywności powstałych tam organizacji polonijnych i ekip liderów, które nie znały ważniejszego celu aniżeli rekonstrukcja i utwierdzenie niepodległości narodu polskiego w Europie (z preambuły Konstytucji ZNP). W latach 1914-1918 Polonia zdołała zapisać pasjonujące strony swoich dziejów, wznieść się ponad dotychczasowe podziały i animozje, zdobyć na prawdziwie imponujący wysiłek materialny, polityczny i ludzki, wszystko to, aby dowieść, że uczucia żywione wobec pozostawionej za Oceanem ojczyny były dla nich żywą treścią, a nie tylko słowami i deklaracjami.

poniedziałek, 05 kwiecień 2010 21:24

Polskie tropy w Ameryce ( XVII): Oddalający się kraj

Powstanie niepodległej Polski po zakończeniu I wojny światowej zasadniczo zmieniło stosunek amerykańskiej Polonii do kraju, a zarazem wpłynęło na nowy sposób myślenia emigracji o sobie. Przez poprzednie dekady "sprawa polska" jednoczyła wszystkie, najbardziej nawet zantagonizowane srodowiska i organizacje w Ameryce, stanowiła niepodważalny aksjomat i święty cel ich aktywności. Brało się to w takim samym stopniu z typowego dla nowo przybyłych poczucia winy za opuszczenie bliskich, co z wpojonego im pod zaborami płomiennego patriotyzmu. Wybuch wojny, stanowiącej oczekiwany od pokoleń moment nadziei na zasadniczą zmianę układu sił w Europie, spowodował imponującą falę ofiarności wszystkich ugrupowań polonijnych w Stanach. Nie mówiąc o powszechnym zapale, z jakim wstępowano na ochotnika do Armii Błękitnej, która walczyć miała na francuskim froncie z Niemcami. Jednak powracający z Polski kombatanci tejże formacji przywieźli nader gorzkie doświadczenia i głęboki zawód w sercach. Pomimo ofiarnej służby dla polskiej sprawy na tak wielu frontach (brali udział w odpieraniu bolszewickiej nawały w 1920 r., a nawet wspierali czynnie powstania śląskie) nie tylko nie doczekali się wyrazów wdzięczności i uznania, ale doświadczyli wręcz upokorzenia, szczególnie po arbitralnej decyzji odesłania ich z powrotem do Stanów.

O siemdziesiąt lat temu, na łamach nowojorskiego periodyku "Nowy Świat" pojawił się artykuł stawiający pytanie o przyszłość Polonii amerykańskiej, podpisany przez mało jeszcze znanego środowisku dr. Stefana Mierzwę.

Wnikliwe prześledzenie wydarzeń, które miały miejsce wśród szerokich kręgów Polonii amerykańskiej w okresie września 1939 r., posiada kluczowe znaczenie dla zrozumienia postaw Polonii w następnych miesiącach i latach trwajacej II wojny światowej oraz okupacji Polski. Bezprzykładna w dziejach narodu klęska wrześniowa wywołała oczywiście ogromny i posiadajacy trwałe znaczenie szok wśród Polonii, ale jednocześnie wyzwoliła olbrzymi potencjał emocjonalny i patriotyzm, wynikający z głęboko zakorzenionego poczucia narodowej solidarności - głosi Wojciech Białasiewicz w zakończeniu swojej niezwykłej książki "Pomiędzy lojalnością a serc porywem", przedstawiającej reakcję tutejszej Polonii na wybuch II wojny światowej, a zarazem tragiczny finał niepodległej  II Rzeczypospolitej, dla odrodzenia której całe pokolenia emigrantów za Oceanem tak wiele zrobiły

To nie Krzysztof Kolumb jest ojcem chrzestnym Ameryki (gdyż nie postawił nawet swojej stopy na głównym lądzie), tytuł ten należy raczej do legendarnego kapitana Johna Smitha, który przyczynił się do powstania Jamestown, pierwszej osady w brytyjskiej Virginii. Rok temu, z początkiem maja rozpoczęły się tam wielkie uroczystości jubileuszowe, które uświetniła swoim przybyciem królowa brytyjskiej wspólnoty, Elżbieta II z małżonkiem, a podejmował ich jako gospodarz aktualny prezydent Stanów Zjednoczonych, George W. Bush. Nie było tylko słychać o Polakach w Jamestown, którzy znaleźli się w gronie pierwszych kolonistów z Europy, a swoją dumną postawą trwale zapisali się w dziejach XVII-wiecznej osady, o czym ktoś dzisiaj rad byłby zdecydowanie zapomnieć.

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.