wtorek, 31 sierpień 2010 21:55

Roman Dmowski

Napisane przez

7 stycznia 1939 r. Warszawa i cała Polska pożegnały na cmentarzu Bródnowskim (jednym z największych w Europie środkowej) twórcę i ideologa Narodowej Demokracji, Romana Dmowskiego. Uprzednio Prymas kard. August Hlond odmówił mu pochówku w krypcie Katedry poznańskiej. Był on – obok Piłsudskiego, Paderewskiego, Witosa, Sikorskiego i Becka - czołowym politykiem polskim I połowy ubiegłego wieku. Początkowo ideolog nowoczesnego polskiego nacjonalizmu (Myśli nowoczesnego Polaka, 1903), potem orędownik "rozumnej ugody" z caratem (1904-1915), wreszcie główny nasz negocjator na paryskiej Konferencji Pokojowej 1919 roku. W ciągu swego ponad 74-letniego życia przeszedł dość urozmaiconą ewolucję polityczną. Wielkie miał szczęście, że nie dożył klęski wrześniowej i upadku Drugiej Rzeczypospolitej, której przecież był współkonstruktorem.

Podobnie jak Piłsudski wyrósł w cieniu klęski powstania styczniowego (1863-64), jednak wyciągając z niej diametralnie odmienne wnioski. Biolog z wykształcenia (doktorat Przyczynek do morfologii wymoczków włoskowatych ? cilia, obroniony w 1893 r. w warszawskiej Szkole Głównej), "pozytywista" zaś z przekonania, był zwolennikiem pracy organicznej i powstania kategorycznie potępiał. Kiedy prześladowany przez carat musiał opuścić granice Imperium, osiedlił się w Galicji, gdzie w latach 1895-1905 wydawał we Lwowie czasopismo "Przegląd Wszechpolski". Współpracował wtedy z Janem L. Popławskim oraz Zygmuntem Balickim.
Razem stanowili "tercet" kierujący Ligą Narodową, czyli popularnie mówiąc Endecją. Partia owa głosiła solidaryzm klasowy oraz "egoizm narodowy", zwalczając socjalistów i Żydów. We wspomnianym wyżej okresie potępiała także lojalizm względem zaborców, w tym też Rosji. Sytuacja zmieniła się po "odwilży" w Rosji, w wyniku przegranej wojny z Japonią, co spowodowało liberalizację rządów Mikołaja II. W Sankt Petersburgu powołano Dumę, w skład której weszło również "koło polskie" pod patronatem politycznym Dmowskiego. On sam był tam szeregowym członkiem, wysuwając na prezesów działaczy mniejszego kalibru. Dmowski zresztą zawsze unikał bezpośredniej odpowiedzialności politycznej.
Już na kilka lat przed Wielką Wojną, ok. roku 1910, Dmowski stał się jednym z najpoważniejszych polityków polskich. Za najwybitniejszego spośród nich uznawał go przykładowo sam Ignacy Jan Paderewski. Zgon Popławskiego (dotychczasowego czołowego ideologa Endecji) w 1908 r. umocnił w tym zakresie pozycję jego samego. Nawiązał wiele kontaktów międzynarodowych, nie tylko w Rosji, lecz we Francji i Anglii. Odbył sporo podróży zagranicznych, także pozaeuropejskich. Wydał relatywnie głośną książkę Niemcy, Rosja i kwestia polska (1908). Wysunął tam tezę, że dla Polaków wrogiem nr 1 są kajzerowskie Niemcy (Prusy), dzierżące tereny najżywotniejsze dla przyszłego rozwoju Rzeczypospolitej: Poznańskie, Pomorze, Śląsk i Prusy Wsch.
Sojusznika upatrywał tedy w Rosji, a także w Londynie i Paryżu (Trójporozumienie, czyli Ententa). Pierwsze miesiące Wielkiej Wojny spędził w Rosji, ale potem ? wobec klęsk militarnych caratu ? wyjechał do Londynu. Na gruncie zachodnim kontakty ułatwił mu walnie Paderewski, sam bowiem nie "przebiłby się" prawdopodobnie tak giętko na salony Downing Street czy Quai d` Orsay; znał wprawdzie dobrze języki angielski i francuski, lecz miał opinię antymasona i antysemity. To ostatnie utrudniało mu zwłaszcza kontakty w USA. Rola Stanów Zjednoczonych w wydarzeniach Wielkiej Wojny sukcesywnie rosła, ale kraj ów przystąpił do walk dopiero w kwietniu 1917 r.
Zgodnym wysiłkom Mistrza i Pana Romana zawdzięczamy, że w orędziu prezydenta USA Thomasa Wilsona do Senatu (styczeń 1917 r.) znalazł się ? po raz pierwszy od rozbiorów ? passus o united, independent and autonomous Poland. Dmowski nawiązał wówczas dość dobre kontakty z Amerykanami, tak z samym Wilsonem, jak z jego prawą ręką, płk. Housem oraz ekspertem od spraw Europy Wschodniej dr. Lordem. Procentowało to niepomiernie podczas paryskiej konferencji powojennej, kształtującej m.in. zachodnie granice Polski. Kiedy bowiem Francja bezwzględnie nas popierała, a brytyjski premier David Lloyd-George energicznie kontrował (preferując interesy Niemiec), szalę "in plus" przeważnie ? choć nie zawsze ? przechylali Amerykanie.
Kiedy po akcesji USA do wojny (na froncie zachodnim) stało się jasne, że Niemcy i Austria prędzej czy później przegrają, Dmowski skoncentrował swe wysiłki na gruncie francuskim. Powołano w Paryżu tzw. Komitet Narodowy Polski, z Maurycym hr. Zamoyskim, Konstantym Skirmuntem, prof. St. Grabskim i samym Dmowskim na czele. "Zbrojnym ramieniem" KNP miała stać się "błękitna" armia gen. Józefa Hallera de Hallenburg, onegdaj oficera c.k. armii austro-węgierskiej, który przeszedł na stronę Ententy. Pozycja Komitetu Dmowskiego oraz Hallera (choć o nim samym prywatnie pan Roman nie miał zbyt wysokiej opinii) sukcesywnie rosły w ciągu roku 1918, a w końcu zwycięska Ententa uznała KNP za namiastkę przyszłego rządu Rzeczypospolitej.
Istotnie, Dmowski w Paryżu zachowywał się tak, jakby był już premierem RP de facto, pertraktował np. w sprawie przyszłych granic z Czechami ? Tomaszem Masarykiem i Edwardem Beneszem. Sytuację ułatwiał mu fakt, że Ententa nie uznała początkowo ? w listopadzie 1918 r. ? ani Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego, ani powołanych przezeń w Warszawie lewicowych gabinetów Ignacego Daszyńskiego i Jędrzeja Moraczewskiego. Mimo to okazał się wielkim mężem stanu, idąc z Komendantem na kompromis. Po słynnym pojednawczym liście Piłsudskiego (szanowny Panie Romanie) oraz misji prof. Grabskiego do kraju, udało się w styczniu 1919 r. powołać w Polsce centrowy rząd Paderewskiego.
Przy przygotowywaniu "polskiej części" Traktatu Wersalskiego, Dmowski obok premiera Paderewskiego poniósł największe zasługi. Jak lew walczył o nasz dostęp do Bałtyku, Wielkopolskę i Górny Śląsk, użerając się przede wszystkim z Lloydem-Georgem. Nie wszystko udało się osiągnąć, bo początkowo Dmowski postulował włączenie w obręb RP całych Prus Wschodnich (bez Królewca), Gdańska, całej Opolszczyzny wraz z częścią powiatów milickiego i namysłowskiego oraz na wschodzie Mińska i Kamieńca Podolskiego. W rezultacie jednakże rozmaitych gierek między mocarstwami nie dostaliśmy ani Gdańska ("Wolne Miasto"), ani Prus (plebiscyty na Warmii i Mazurach), ani Opola. O granice wschodnie przyszło natomiast walczyć Piłsudskiemu.

(?)
Tomasz Serwatka
Wyświetlony 4376 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.