piątek, 24 wrzesień 2010 12:34

Karol Marks en face

Napisał

Kiedy w 1988 roku w Wielkiej Brytanii Paul Johnson opublikował książkę Intelektualiści, w mediach zawrzało. Oskarżano Johnsona o to, że stosowana przez niego metoda jest nie tyle absurdalna, co niedopuszczalna, gdyż sfera twórczości powinna być gruntownie oddzielona od biografii twórcy. Johnson, wbrew lewicowym autorytetom, podjął w Intelektualistach próbę zbadania i oceny zawodowych i moralnych roszczeń najbardziej znanych intelektualistów, ich kompetencji do udzielania rad ludzkości, jak ma żyć, jakimi wartościami się kierować. Obnażając życie prywatne "elit" intelektualnych, Johnson pokazuje ich zakłamanie, hipokryzję, a przede wszystkim brak jakiegokolwiek prawa do pouczania innych. Głównym zarzutem jest to, że przedstawieni intelektualiści całą swą twórczość umieszczali w ramach moralnych, do których sami nie mieli najmniejszej ochoty się dopasować.

W tym niechlubnym panteonie niesławy poczesne miejsce, wedle Johnsona, zajmuje Karol Marks. Chyba żaden z nowożytnych intelektualistów nie odcisnął tak mocno pieczęci na świadomości milionów ludzi na całym świecie. Jego "filozofia" została także wprowadzona w życie w dwu największych państwach świata: Związku Radzieckim i Chinach, odcisnęła też ogromne piętno na wielu innych satelickich krajach, które bawiły się (i bawią nadal) w socjalizm kosztem milionów mieszkańców. Największymi szafarzami i spadkobiercami dziedzictwa Marksa byli Lenin, Stalin i Mao Tse Tung ? pozostawiając po sobie miliony ofiar zbrodniczego systemu, opartego na radach Marksa. Wpływ marksizmu w wieku XX był wielopoziomowy ? od prób organizacji państwa wedle wskazówek Marksa, po próby godzenia chrześcijaństwa z marksizmem, w postaci teologii wyzwolenia w Ameryce Łacińskiej. W tym numerze "Opcji" wielu autorów podjęło próbę reinterpretacji myśli Marksa, obnażając jej miałkość, grozę, śmieszność. Nikt jednak nie podjął się tego by napisać o Marksie nie w kontekście idei, ale w kontekście jego biografii. Biografia Marksa wyjątkowo celnie uzupełnia bowiem to, co głosił, dlatego warto się z nią zapoznać. Potężne dzieło intelektu w przypadku Marksa jest głęboko zakorzenione w jego osobowości.
Karol Marks pochodził z niemieckiej rodziny Żydów. Jego ojcem był syn rabina i badacza Talmudu Hirschel ha-Levi, brat jego Jehuda Minz kierował szkołą talmudyczną w Padwie. Marks dorastał w Trewirze, w rodzinie, która niewątpliwie należała wtedy do pruskiej klasy średniej. Ważnym wydarzeniem w rodzinie Marksów było przejście całej rodziny na protestantyzm, gdyż pruska ustawa z 1816 roku zakazywała żydom dostępu do wyższych stanowisk państwowych oraz kariery w medycynie. Hirschel ha-Levi 16 sierpnia 1824 roku ochrzcił sześcioro swoich dzieci, sam zmieniając imię na Hieronim. Młody Karol w wieku lat 15 przyjął nawet sakrament bierzmowania. Każdy biograf Marksa wylicza kilka cech charakteru, które obecne były w każdej części jego kariery i biografii: upodobanie do przemocy, chorobliwa żądza władzy, lekceważący stosunek do pieniądza, krańcowy egoizm. Sam niejednokrotnie pisał, podobnie jak Nietzsche, że on sam, jako jednostka wybitna, nie musi podporządkowywać się prawu. Skłonność do przemocy widać u Marksa nie tylko w spuściźnie literackiej, ale także w życiu prywatnym. Marks całe życie spędził w atmosferze przemocy słownej; biografowie Marksa, lektura jego listów wskazują, że kłótnie w rodzinie Marksów były na porządku dziennym, taki model życia rodzinnego wyniósł z domu. Gdy Marks studiował w Bonn, został relegowany z uczelni za ostentacyjne paradowanie z rewolwerem za pasem oraz nagminne awantury, raz nawet pojedynkował się, dostając cięcie szablą w okolice oka. Gdy pracował w redakcji gazety w Paryżu przy rue des Moulins, posiedzenia zespołu redakcyjnego odbywać się musiały przy zamkniętych oknach ? krzyki i obelgi Marksa słychać było bowiem na ruchliwej ulicy. Podobnie wspominają Marksa świadkowie wystąpienia na zebraniu Międzynarodówki w Hadze, gdzie wrzeszczał na współtowarzyszy, nie dając im dojść do głosu. Trafnie opisał Marksa brat Bruno Bauera w jednym z poematów:
Czarny typ z Trewiru w furii szaleje
Pięścią zaciśniętą wywija
I wrzeszczy bez końca
Dziesięć tysięcy diabłów trzyma go za włosy.

Zamiłowanie Marksa do przemocy tworzyło dziwny alians z jego egoizmem. Gdy znieważył w rozmowie Augusta von Wilhelma, hrabia wyzwał go na pojedynek ? przestraszony Marks wykręcił się, mówiąc, że nie będzie zajmował się wybrykami pruskich oficerów. Wtedy w sukurs Marksowi stanął Schramm niedoświadczony młodzik, traktujący Marksa jak autorytet ? chcąc ratować honor wodza, sam stanął na pojedynek w zastępstwie Marksa, wiedząc dobrze, że nie ma szans z doświadczonym oficerem. Wiedział to też sam Marks. Nie zrobił jednak nic, by powstrzymać kompana. Nie zainteresował się także przebiegiem pojedynku (Schramm został postrzelony). Marks niejednokrotnie w swych pismach dawał dowód zamiłowania do bezpośredniego terroru. W Liście do rządu pruskiego z 1849 roku groził: Gdy przyjdzie kolej na nas, nie będziemy upiększali terroru. Na szczęście, Marks nigdy realnej władzy nie zdobył, przekazał jednak w swych licznych pracach wskazówki swym godnym następcom: Leninowi, Stalinowi, Mao Tse- tungowi, Pol Potowi.
Fizjonomia Marksa była niejednokrotnie opisywana przez współczesnych, była bowiem nietuzinkowa. Każdy z nas zna twarz Marksa otoczoną owalem kędzierzawych włosów i bujną brodą. Marks często nosił monokl, gdyż uważał, że jest on nieodłącznym rekwizytem pruskiej arystokracji. Cerę miał ziemisto-żółtą (jego własne dzieci nazywały go Maurem). Karl Hainz, rewolucyjny towarzysz Marksa w swych wspomnieniach wspomina go jako nieznośnie brudnego, coś pośredniego między kotem i małpą. Korpulentny mężczyzna z rozczochranymi włosami i brudno-żółtą cerą w kolorze jego ubrania. Niemożliwe powiedzieć, czy ubranie i skóra Marksa były naturalnej barwy złota, czy były brudne. W 1850 roku brytyjskiemu ambasadorowi w Berlinie, lordowi Westmorelandowi wręczono kopię opisu działalności niemieckich rewolucjonistów ? jest tam wzmianka o Marksie: Marks prowadzi życie cygańskiego intelektualisty. Rzadko się myje, nie czyści ubrania, nie zmienia bielizny, często jest pijany. Gdy wchodzi się do jego pokoju, odór i zapach tytoniu wyciskają łzy z oczu.
Marks pijał sporo alkoholu ? nie można jednak uznać, że był alkoholikiem. W zatrważającej ilości pijał głównie ciężkie, wysokoprocentowe piwa. Jak wspomina jego żona, Jenny, zdarzało się, że Marks przesiedział całą noc na rozmowie, później leżał w ubraniu w półśnie przez cały dzień na kanapie, chrapiąc głośno. Przez nadmierne picie piwa i zamiłowanie do ostrych potraw miał kłopoty z wątrobą, rzadko się kąpał i zmieniał ubranie, potrafił miesiącami nie rozbierać się do snu. Z tego powodu cierpiał przez niemal 25 lat na plagę czyraków, które pokrywały całe jego ciało, od policzków po narządy płciowe. W 1873 roku wizytujący go lekarz stwierdził, że jeżeli nie dołoży starań o higienę, przerodzi się to w poważną chorobę.

(?)
Roman Konik
Wyświetlony 5634 razy
Więcej w tej kategorii: « Mniejsze zło Karl Marx, komunista »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.