piątek, 11 październik 2019 13:56

Zrównoważyć sojusze

Napisał

Od czasu odzyskania niepodległości aż po dziś dzień mamy kłopoty z naszymi sojusznikami. Przed 1939 rokiem były to papierowe gwarancje, w które wszyscy wierzyli, że zostaną wykonane. Był to pierwszy zawód na naszych „sojusznikach”. Po drugiej wojnie światowej nasze „sojusznicze” mocarstwa zgodziły się, aby Polska znalazła się w strefie Związku Radzieckiego, który pod każdym względem daleko odbiegał od poziomu państw naszych już byłych sojuszników. To był drugi zawód.

Teraz, dzięki pomyślnej dla nas koniunkturze geopolitycznej, zerwaliśmy ten krępujący nas sojusz. Trzydzieści lat temu wydawało się, że ekonomiczna przynależność do UE i militarna do NATO zabezpieczają naszą suwerenność przynajmniej na najbliższe dziesięciolecia. Rozwiązanie to przez minione trzy dekady generalnie zdało egzamin. Wraz z dojściem Donalda Trumpa do władzy w USA, konstelacja ta zaczęła się wyraźnie zmieniać na naszą niekorzyść. Nic tu nie pomogą żadne oświadczenia, wizyty, deklaracje i zapewnienia o sojuszniczym związku z UE oraz Stanami Zjednoczonymi.

Niekorzystna dla nas zmiana rozpoczęła się od zamachu stanu na Ukrainie, jaki miał miejsce w 2014 r. i obaleniu legalnego prezydenta tego kraju. Polskie bezwarunkowe poparcie dla przewrotu politycznego na Ukrainie, dziś możemy powiedzieć, że było strzelaniem sobie w stopę, lub nawet w kolano. I tak nienajlepsze dotąd stosunki z Rosją po katastrofie rządowego Tu -154 pod Smoleńskiem w 2010 r. uległy dalszemu pogorszeniu po zajęciu przez Rosję Krymu w 2014 r. Od tego czasu pomiędzy Rosją a Polską trwa nowa „zimna wojna”. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że Polska jest najbardziej niezłomnym krajem na świecie sprzeciwiającym się Rosji. Nasi sojusznicy podchodzą do tego z wielką wyrozumiałością, sami utrzymując bardziej lub mniej intensywne kontakty gospodarcze i polityczne z tym krajem. Polska pod tym względem jest wyjątkiem, ułatwiającym naszym sojusznikom wygrywanie przede wszystkim kontraktów gospodarczych z tym krajem. Sankcje nałożone na Rosję polegają na tym, że amerykańskie, kanadyjskie, a nawet brytyjskie firmy ochoczo wydobywają syberyjskie złoto dla „reżimu” Putina.

Polska jest najbardziej niezłomnym krajem na świecie sprzeciwiającym się Rosji. Nasi sojusznicy podchodzą do tego z wielką wyrozumiałością, sami utrzymując bardziej lub mniej intensywne kontakty gospodarcze i polityczne z tym krajem. Polska pod tym względem jest wyjątkiem, ułatwiającym naszym sojusznikom wygrywanie przede wszystkim kontraktów gospodarczych z tym krajem.

 Oczywiście, za tego rodzaju „sankcjami” muszą iść porozumienia polityczne. To „nienawidzący” Rosji prezydent USA kilkakrotnie spotykał się już z Putinem. Netanjahu premier Izraela jeszcze częściej odwiedza Moskwę. Nie mówiąc już o innych politykach z całego świata, którzy uważają to za rzecz normalną, a nawet konieczną. Jakimś dziwnym trafem tylko polski premier i prezydent od ponad już 10 lat nie mogą odwiedzić Moskwy i żaden znaczący polityk rosyjski nie pojawił się w tym czasie w Warszawie. Dochodzi nawet do tego, że na Forum Gospodarcze w Petersburgu przybywa ok. 400 biznesmenów z USA, a z Polski nie ma nikogo. To wielce groźna dla nas asymetria. Podczas II wojny światowej zauważył ją również generał Władysław Sikorski, który w grudniu 1941 r. postanowił nawiązać bezpośrednie kontakty ze Stalinem, pomijając naszych sojuszników. Jej wynikiem było powstanie Armii Andersa, którą Brytyjczycy wyprowadzili potem do Iranu. To wspomnienie historyczne winno być dla nas nauką, że zawsze należy bardziej polegać na sobie, aniżeli na sojusznikach. 

 

Pod sojuszniczą presją

 

            Coraz częściej w krajowych mediach pojawiają się informacje o potrzebie „zadośćuczynienia” państwu Izrael za bez spadkowe mienie obywateli polskich żydowskiego pochodzenia, jakie po drugiej wojnie światowej zostało przejęte przez państwo polskie. Podnoszone są argumenty o bezzasadności takich roszczeń, gdyż dotyczą on przecież obywateli polskich, a państwa Izrael nie było wtedy nawet na świecie.

Niestety, wszystkie racjonalnie uzasadnione nasze argumenty są przez stronę izraelską odrzucane, bez żadnego wyjaśnienia. Można by je ignorować, gdyby nie poparcie dla tego rodzaju żądań naszego najważniejszego „sojusznika” jakim są Stany Zjednoczone. I to jest nasz trzeci zawód i zapewne w tej konstelacji nie ostatni. Stanowisko USA i Izraela jest zgodne, żadnych tłumaczeń nie przyjmujemy. Trzeba płacić. O tym i tylko o tym można będzie rozmawiać i tylko na ten temat prowadzić rokowania. Tematem jest ile, kiedy, w jakich ratach, w jakiej walucie, czy też w naturze.

Polacy są zbulwersowani tym, że za krwawe ofiary jakie poniesione zostały w czasie II wojny światowej, również w obronie Żydów polskiego pochodzenia, teraz trzeba będzie zapłacić kwotę rujnującą naszą gospodarkę. Rząd na czele z prezydentem i premierem zapowiadają, że o żadnych odszkodowaniach nie może być mowy. Pojawiają się jednak przecieki, że poufne i tajne rokowania takie trwają. Niektórzy z tego powodu oburzają się, że rząd prowadzi je na szkodę swojego własnego kraju. Tu padają jednak racjonalne argumenty, że dopóki Stany Zjednoczone są naszym strategicznym sojusznikiem nie ma innego wyjścia. Sytuacja ta ulega wręcz demonizacji – nasz sojusznik i jego izraelski partner rządzą całym światem i stawiają nam alternatywę, albo zapłacimy, albo nas zrujnują lub „wysadzą w powietrze”, tak że w ogóle przestaniemy istnieć.

Trzeba przyznać, że być może, jeszcze na początku XXI wieku tak wyglądały te sprawy w wymiarze globalnym. Mija 20 lat od tego czasu, a światowa polityka i gospodarka uległy w tym czasie daleko idącym zmianom, tym razem na niekorzyść amerykańsko-izraelskiego porozumienia skierowanego przeciwko państwu polskiemu. W tej sytuacji mamy do wyboru: albo nadal trwać w starych układach gospodarczych i politycznych, w wyniku których trzeba będzie wywiązać się z narzuconych nam „reparacji wojennych”, których żąda od nas państwo Izrael, albo też poszukać innych równie mocnych sojuszników, którzy z ochotą poprą nas w odmowie płacenia haraczu, którego uzasadnieniem jest tylko nasze istnienie.

Mamy do wyboru: albo nadal trwać w starych układach gospodarczych i politycznych, w wyniku których trzeba będzie wywiązać się z narzuconych nam „reparacji wojennych”, których żąda od nas państwo Izrael, albo też poszukać innych równie mocnych sojuszników, którzy z ochotą poprą nas w odmowie płacenia haraczu.

 

cd w numerze

przycisk

Wyświetlony 28 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.