piątek, 11 październik 2019 14:02

Czy koncepcja „MIĘDZYMORZA” rzeczywiście jest sprzeczna z polskim interesem narodowym?

Napisane przez Michał Graban

W powyższym ujęciu „Międzymorze” ma być geopolityczną atrapą, przy pomocy której Stany Zjedno-czone chcą nas skłócić z Rosją. W zestawieniach tych jest wiele nieścisłości. Zapomina się, że „Międzymorze” jest koncepcją bardzo wieloznaczną, która może służyć legitymacji zarówno optyki endeckiej, jak i piłsudczykowskiej, zarówno piastowskiej, jak i jagiellońskiej – w zależności od rozłożenia akcentów.


Zanim przedstawię argumenty na rzecz koncepcji „Międzymorza” wyjaśnię, iż będę się odwoływał do funkcji transportu w geopolityce. Przypomnijmy, iż Rudolf Kjellen, jeden z ojców nowożytnej geopolityki, traktował sieć komunikacyjną jako układ krążenia państwa. Wedle geografa, ta sieć to żyły, którymi serce pompuje krew do poszczególnych organów. Mając za punkt wyjścia owe relacje transportowe, czyli sposób przemieszczania się towarów (a w tym surowców energetycznych), ludzi, ale także idei, koncepcję „Międzymorza” można rozpatrywać zarówno w ujęciu równoleżnikowym (czyli po linii przebiegu równoleżni-ków), jak i południkowym (po linii przebiegu południków).
W relacji równoleżnikowej można, a nawet należy się doszuki-wać zagrożeń z punktu widzenia interesów Polski, jako że wpisują się one w budzące u nas złe sko-jarzenia praktyki tzw. Drang nach Osten – czyli niemieckiego parcia na Wschód w celu poszukiwania przestrzeni życiowej, choć oficjal-nie niemiecka propaganda mówiła tu o misji czy opieki nad niżej roz-winiętymi prowincjami Europy. Stąd związek „Międzymorza” z ideą „Mitteleuropy” Fryderyka Ratzela i Fridricha Naumanna. Z drugiej zaś strony relacja równoleżnikowa w Polskim wydaniu odwoływać się będzie do takiego polskiego mini Drang nach Osten – koncepcji jagiellońskich związanych z chęcią budowy wielonarodowego imperium pod przewodnictwem Polski z na-rodów wyzwolonych z rosyjskiego ucisku. Nie trzeba dodawać, iż ujęcia te (i to zarówno w wydaniu polskim, jak i niemieckim) przenika myśle-nie mesjanistyczne, prometejskie i utopijne.
Do innych, bardziej realistycz-nych wniosków dochodzimy nato-miast, gdy patrzymy na „Między-morze” w ujęciu południkowym. Jak dokładniej będę się starał uza-sadnić w dalszej części artykułu, ujęcie to spajające brzegi mórz bałtyckiego i czarnomorskiego (a także Adriatyckiego i Egejskiego) nie tylko nie stanowi zagrożenia dla Polski, ale wyznacza wręcz oś polskiej suwerenności narodowej. Jest probierzem polskich interesów w ich starciu z wpływami niemieckimi. Wertykalne ujęcie południkowe to tama postawiona siłom przebie-gającym horyzontalnie.
Jako pierwszy prawidłowość tą dostrzegł protoplasta polskiej szkoły geografii politycznej, Eugeniusz Romer w trakcie sporu, który prowadził na przełomie XIX i XX wieku z innym wybitnym geo-grafem i swoim poprzednikiem – Wacławem Nałkowskim. Nałkow-ski był pesymistą, przywiązanym do traktowania terytorium Polski jako obszaru „przejściowego” – tj. sprzyjającego przepływom demo-graficznym w relacji zachód-wschód. W relacji równoleżnikowej Niemcy dokonywały odwiecznego parcia na wschód w poszukiwaniu przestrzeni życiowej. W tym kierunku dokonywały się przemarsze wojsk (np. armii Napoleona, potem Hitlera, a na końcu Stalina) i ludności, w tym ujęciu idee zachodniej demo-kracji rozprzestrzeniały się na Wschodzie, a rozpostarta pomiędzy Wschodem i Zachodem Polska była forpocztą powyższych wartości na Wschodzie.
Eugeniusz Romer był dla odmiany zwolennikiem ujęcia p-łudnikowego. Geograf ten traktował terytorium Polski jako pomost bałtycko-czarnomorski, który wyposażony jest w specyficzne cechy fizjograficzne, skąd wynikały tezy dotyczące odrębności tego obszaru. Pomost bałtycko-czarnomorski stanowi bowiem geograficzną jedność, wyznaczoną przez kształt sieci rzecznej, pasma górskie i nizinny rdzeń. Geograficzne uw-runkowania tej części przestrzeni (spójność hydrograficzna, pasmowa struktura terenu) są czynnikiem sprzyjającym osadnictwu oraz eksploatacji obszaru w celach gospodarczo-handlowych. Dla geo-grafa zwłaszcza czynnik hydrograficzny wyznaczony przez przebieg głównych polskich rzek wskazuje na główne kierunki gospodarczej ekspansji Polski z południa na północ w kierunku morza. Zauważmy, iż o ile model „przejściowości” Nałkowskiego sprzyja liberalnym ideom mobilności i otwartości na zmiany, o tyle model pomostowy odwołuje się do konserwatywnej idei zakorzenienia. Dodatkowo Romer duże znaczenie przypisywał czynnikowi ludzkiemu i tym samym wykraczał poza ramy ciasnego determinizmu geograficznego. Uważał, że odzyskanie niepodległości zależy od nas samych i naszego „chcenia się”, choć oczywiście należy też wykorzystywać kontekst wydarzeń międzynarodowych. Wszak — jak pisał w 1907 r.: „Polska jest to kraina przedstawiająca geograficzną całość i w tym tkwi przyczyna, że mimo rozbicia «jeszcze nie zginęła». Pojęcie Polski jest silniejsze od chwilowego zbiegu faktów historycznych i przeobrażeń politycznych”.

 

cd w numerze

przycisk


Czynnik społeczny warto połą-czyć z efektem budzenia się świa-domości narodowej Polaków wobec zakusów germanizacyjnych naszego zachodniego sąsiada. Nie przez przypadek najwybitniejszy polski socjolog, Florian Znaniecki, w pracy Socjologia walki o Pomorze uważał, że kultura polska predestynowana jest do rozwoju ekspansywnych sił narodu polskiego w kierunku morza, aby umocnić naszą suwerenność narodową wobec analogicznych sił narodu niemieckiego.
Południkowa optyka przypisująca sens walce Polaków o dostęp do morza powraca u polityków związanych z Narodową Demokracją. To w ich inicjatywach obecne było owo „chce-nie się” i wola polityczna, o której pisałem powyżej. Wyznaczać ją będzie orientacja antyniemiecka stawiająca w centrum zaintereso-wania polską świadomość narodową i nacisk na podmiotowość polityczną w przeciwieństwie do biernego pogodzenia się z własnym losem, do czego, chcąc nie chcąc, wiodła nas recepcja pism Nałkowskiego. W myśl logiki Romera potrzeba spo-ro wysiłku, by uformować pomost

Wyświetlony 18 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.