piątek, 11 październik 2019 20:01

Przebudowa państwa

Napisał

Dotychczasowa struktura polskiego państwa, zarówno od strony politycznej, jak i gospodarczej po raz kolejny wyczerpała już swoje możliwości. Polityczny system demokracji parlamentarnej kompromituje się zarówno w skali globalnej, jak i krajowej. To, co wyczynia demokracja w najważniejszym państwie Zachodu zaczyna działać w kierunku samobójczym.

Na polskim rynku demokratyczne rozwydrzenie opozycji również zmierza w tę samą stronę. Nasza gospodarka rzekomo ma się świetnie, czego dowodem mają być kolejne przyznawane bonusy w postaci 500 +, na które stać jeszcze nasz budżet. Tak naprawdę, jest to rządowa jałmużna lub przysłowiowa „kiełbasa wyborcza”. Tymczasem Polacy nie chcą jałmużny, chcą mieć to samo, ale w zarobkach, w pracy, a nie w darowiznach.

Tymczasem z tą pracą i zarobkami nie jest najlepiej. Jeżeli praca nawet jest, to jej wykonywanie i poziom relacji międzyludzkich, niestety najczęściej przypominają okres jeszcze przed gierkowski. O wszystkim decydują nie kwalifikacje, ale układy, znajomości, a najczęściej jeszcze przynależność partyjna. Nie rozwijając tej krytyki trzeba zastanowić się, jak to wszystko zmienić na lepsze, jednocześnie nie niszcząc zastanego poziomu życia. Nie szukając żadnych teoretycznych modeli warto przyjrzeć się temu, jak robili to inni.

Tu można zapytać, jacy inni? Wszak wszyscy, którzy nas otaczają, są tacy sami. A na dodatek, to my jesteśmy liderami gospodarczymi UE. To u nas PKB z roku na rok wzrasta ok.4%. To nas trzeba naśladować, a nie my mamy brać przykład z gorszych od siebie! To wszystko prawda. Trzeba jednak zauważyć, że świat ani nie zaczyna się na UE, ani też nie kończy się na tej organizacji. Są jeszcze inni, znacznie lepsi od nas i naszej UE. Jeżeli mamy brać z kogoś przykład, to trzeba raczej szukać tych lepszych rozwiązań, a nie gorszych.

 Czytelnik zapewne domyśla się już, że chodzi tu o Chiny. Tak, chodzi o to państwo. Jak jednak mamy je naśladować, kiedy nasza kultura, tradycja, zwyczaje, cele i wartości przez nas wyznawane są całkowicie inne? Czy rzeczywiście całkiem inne? Czy nic nas nie łączy? Czy przypadkiem nie ma w Polsce, ani jednego domu, w którym nie byłoby chińskiego produktu? Chińczycy to przecież też ludzie. To pięć tysięcy lat kultury. Wystarczy wspomnieć, że ich wynalazkiem był druk, kompas, proch i papierowy pieniądz. Ci, co znają Chińczyków, twierdzą, że są to przemili, towarzyscy i bardzo uczynni ludzie.  

Chińska reforma w wydawnictwach i mediach

            Wiadomości o chińskiej reformie warto zacząć od Polski. Otóż dziesiątki pozycji wydawniczych, jakie ukazały się na naszym rynku księgarskim, winne zaspokoić zainteresowanie tą sprawą. Tak, ciekawość jest zaspokojona. Tylko z jednym zastrzeżeniem, że na ogół jest ona stronnicza i jednostronna. Dominują w niej elementy negatywne, których oczywiście w Chinach nie brakuje. To prawda, tyle tylko, że jakby wybiórcza i nie cała. Ich autorami są na ogół zachodni sinologowie, co samo przez się tłumaczy negatywną wizytówkę, jaką pokazują oni światu o Chinach.

Na tym tle polskich autorów prac o Chinach cechuje dużo wyższa bezstronność, wiarygodność i opis rzeczywistych problemów tego kraju. Jednak dyskusja medialna na tematy dotyczące Chin jest u nas jakby zdawkowa. Owszem, ukazuje się jakiś wywiad, relacja, analiza, ale niezależnie od ich treści są to wiadomości dotyczące wybranych jednostkowych kwestii. Czy jest to potrzebne? Tak, potrzebne, ale nie wyczerpuje podstawowego problemu jakim jest organizacja chińskiego państwa. Inwektywy i slogany typu „komunistyczny reżim”, „dyktatura partii”, „brak wolności słowa”, „kradzież wartości intelektualnych i technologicznych’, tak naprawdę niczego nie wyjaśniają.

Jeżeli chińskie państwo jest tak źle zorganizowane i zarządzane, to skąd biorą się ich sukcesy gospodarcze? Jakim cudem w ciągu 40 lat z zacofanej, a nawet całkowicie zniszczonej i zdegradowanej gospodarki stały się one obecnie drugim gospodarczym mocarstwem świata?

Logicznie trzeba by zapytać, jeżeli chińskie państwo jest tak źle zorganizowane i zarządzane, to skąd biorą się ich sukcesy gospodarcze? Jakim cudem w ciągu 40 lat z zacofanej, a nawet całkowicie zniszczonej i zdegradowanej gospodarki stały się one obecnie drugim gospodarczym mocarstwem świata? Są już głosy, że zajmują już pierwsze miejsce ukrywając szereg danych, aby nie niepokoić swoich rywali. Dowodem na to jest słabnąca stale rola USA i wypowiedzenie przez prezydenta tego państwa wojny handlowej z Chinami. Wojna ta ma zepchnąć Chiny z pozycji światowego lidera do marginalnej roli, jaką pełniły one przynajmniej przez prawie pół wieku od zakończenia drugiej wojny światowej. Do dziś aktualna jest pochodząca z tego czasu doktryna wojenna naczelnego dowódcy wojsk brytyjskich marszałka Bernarda Montgomery: „pierwsza zasada; Nie maszeruj na Moskwę (inni próbowali i źle się to skończyło), i druga: nie walcz na terytorium Chin”.

Debata o przebudowie państwa

 

            Jedni proponują rozpocząć ją od zmiany konstytucji, a najlepiej od jej nowej wersji. Ogólne jej założenia są stale formowane, ale brak zgody na ten temat powoduje, że stara konstytucja z 1997 r. staje się niezniszczalna. Inni proponują najpierw zająć się edukacją narodu, a potem zmianami, które rozważnie zostaną wtedy przyjęte. Ta wersja też nie zdaje egzaminu, bo źródłowe informacje o tematyce poprawy organizacji państwa na powszechnie dostępnym poziomie można szukać z przysłowiową świecą w ręku.

Najlepszym tego przykładem jest pięciotomowa seria źródłowych materiałów Chińskiej Akademii Nauk pod zbiorowym tytułem Reformując Chiny o objętości ok. 2500 stron, wydana również w Polsce. Żadnej dyskusji na ten temat nie ma. Najlepsi krajowi sinolodzy zmuszeni zabrać głos na ten temat mają do powiedzenia tylko tyle, że jest to chińska propaganda, co nie powinno mieć miejsca. Jest to swoista próba zamykania ust wszystkim, którzy chcieliby skorzystać, ze źródłowych chińskich materiałów dotyczących przebudowy państwa. Ta „propaganda” zawiera jednak kilka wskazań, na których oparto ten proces. Rozpoczęty został on na Trzeciej Sesji Plenarnej KPCh (18.12. 1978). Były to na owe czasy zmiany rewolucyjne, gdyż za najważniejszy cel uznano zmiany gospodarcze, a nie ideowe pryncypia związane z „walką klas”. Zniesiono wszelkie bariery uniemożliwiające dotąd debatę na tematy gospodarcze. Gospodarka stała się priorytetem. I tak jest do dzisiaj.

W tym kontekście protest podjęty przez studentów na placu Tiananmen w 1989 r. był innym tylko powrotem do destrukcyjnych, ideowych debat z przeszłości. Ponieważ żadne perswazje i dyskusje nie przynosiły rezultatów użyto siły. Dziś wobec niezwykłych osiągnięć gospodarczych tego państwa temat ten uważa się za zamknięty. Fundamentem chińskich zmian gospodarczych stały się decyzje z 1978 r. o odrzuceniu zasady „dwóch jakichkolwiek”, która głosiła: „Powinniśmy zdecydowanie podążać drogą wytyczoną przez Przewodniczącego Mao, jakiekolwiek decyzje podejmie i jakiekolwiek dyrektywy wyda”. Przyjęto zaś zasadę debaty gospodarczej opartej na „trzech nie”.

 

cd w numerze

przycisk

Wyświetlony 268 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.