piątek, 11 październik 2019 20:34

Kryzys polskiego państwa narodowego

Napisał

Obserwując współczesną politykę, wielu badaczy i komentatorów zwraca uwagę na kryzys państwa narodowego, przy czym przeważnie mają oni tutaj na myśli procesy ekonomicznej, politycznej i kulturowej globalizacji oraz integracji.

Oczywiście, trudno negować fakt, że państwo narodowe – które postrzegamy jako szczytowe osiągnięcie organizacyjno-intelektualne Europy późnośredniowiecznej i nowożytnej – jest zagrożone w swojej egzystencji. Jest przecież ustawicznie podmywane przez liberalne i lewicowe prądy kosmopolityczne, wyrażające interesy wielkiego kapitału o charakterze nomadycznym, który w pogoni za zyskiem zatracił pojęcie ojczyzny i narodu. Zjawisko to jest znane i sami także je opisywaliśmy, zajmując się zagadnieniem możliwości sztucznej kreacji narodu europejskiego przez kontynentalne elity polityczne[1]. Celem tego tekstu jest krótka analiza kryzysu państwa narodowego zupełnie z innej strony, chodzi w nim nie o kolejne studium zagrożeń zewnętrznych, lecz wewnętrznych. Jest to problem szczególnie palący w Polsce, gdzie idea państwa narodowego dosłownie rozpada się i dezintegruje na naszych oczach. Na razie nie jest to jeszcze uwiąd państwa narodowego, ale całej przyświecającej mu idei.

Możemy wskazać konkretny moment w którym zaczęła się katastrofa: to koniec roku 2005. Wtedy to zwycięskie partie solidarnościowe odsunęły od władzy SLD. Wyglądało na to, że po wyborach parlamentarnych i prezydenckich powstanie szeroki rząd postsolidarnościowy o olbrzymim poparciu społecznym, złożony z Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy Obywatelskiej. Wszystkie sondaże zapowiadały przewagę PO, dlatego analitycy zakładali układ, w którym kandydat tej partii Donald Tusk zostanie Prezydentem RP, a Jan M. Rokita premierem. PiS miał być słabszym koalicjantem. Tak się jednak nie stało. Druga tura kampanii prezydenckiej, znaczona słynną zagrywką Jacka Kurskiego z „dziadkiem Tuska”, spowodowała, że prezydentem został Lech Kaczyński. Chwilę wcześniej wybory do Sejmu także wygrało PiS. Stało się wtedy coś więcej, niż tylko niespodziewana zmiana na pozycjach silniejszego i słabszego koalicjanta: w wyniku gambitu z „dziadkiem Tuska” doszło do bardzo głębokiego, stricte personalnego podziału Polski na Polskę PiS i Polskę PO. Obydwu partiom nie udało się stworzyć koalicji rządowej, choć były dogadane co do ilości ministerstw przypadających na poszczególnych partnerów. W efekcie powstał rząd PiS-Samoobrona-LPR, na czele z Kazimierzem Marcinkiewiczem.

Podkreślić należy wyłącznie personalne tło tamtejszego konfliktu. W 2005 roku nie było podziału ideowego między PiS i PO. Pamiętam dobrze, jak te partie powstawały, tucząc się na padlinie AWS-u. Pamiętam, jak jedni moi znajomi wstępowali do PiS, a inni do PO. To nie były wybory ideowe. Wszyscy byli przekonani, że obydwie te partie: 1/ niczym się nie różnią poza tym, że PO bardziej akcentuje elementy liberalizmu gospodarczego, a PiS katolicyzmu (w szczerość tych akcentów nikt nie wierzył); 2/ w przyszłym Sejmie będą zgodnie współpracować, tworząc wspólny rząd. Dlatego kluczem do akcesu moich kolegów były wyłącznie kwestie personalne, perspektywy zdobycia lepszym miejsc na listach w wyborach samorządowych lub uzyskania stanowisk w administracji państwowej. Sprawę należy postawić jeszcze brutalniej: między 2005 a 2018 rokiem PiS i PO realnie różniły się tylko sprawami polityki zagranicznej. PiS stanowiło ośrodek wpływów amerykańskich, a PO niemieckich w Polsce, nie różniąc się kompletnie niczym w polityce wewnętrznej. Dopiero ostatnio, w 2019 roku, pijarowcy obydwu partii z radością zakomunikowali swoim szefom, że znaleźli znaczący punkt sporu: stosunek do LGBT, tzw. związków partnerskich, etc. Trwający czternaście lat egzystencjalny konflikt w ramach solidarnościowego PO-PiS-u miał tylko i wyłącznie podstawę personalną, czyli osobisty spór Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska o prezydenturę w 2005 roku.

Trwający czternaście lat egzystencjalny konflikt w ramach solidarnościowego PO-PiS-u miał tylko i wyłącznie podstawę personalną, czyli osobisty spór Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska o prezydenturę w 2005 roku.

Racjonalnie rzec biorąc, działacze obydwu partii dawno powinni obalić swoich szefów i dogadać się pomiędzy sobą. Tak się jednak nie stało, gdyż obydwu liderom udało się skutecznie napędzić spiralę nienawiści w szeregach swoich zwolenników, którzy już zapomnieli, o co na początku poszło. Racjonalnie rzec biorąc, konflikt powinien wygasnąć, gdy obydwaj szefowie zestarzeją się, odejdą z polityki i poumierają. Tak się jednak nie stanie, gdyż ich współpracownicy i ewentualni następcy już zrozumieli, że prymat PO-PiS-u na scenie politycznej i marginalizacja innych ugrupowań opiera się wyłącznie na ustawicznym podgrzewaniu tego konfliktu, podzieleniu Polaków na fanatycznych zwolenników obydwu partii, na wytwarzaniu i eskalowaniu wzajemnej nienawiści. Ani PiS, ani PO nie mają Polsce nic do zaproponowania wyjąwszy nienawiść do tego drugiego. Ale uczucia i namiętności, z których nienawiść jest najsilniejszą, to znakomite paliwo polityczne i narzędzie panowania poprzez wytwarzanie podziałów, poprzez przecinanie żywej tkanki narodu i wzbudzanie przeciwko sobie politycznego fanatyzmu. PO-PiS rządzi na grobie duchowej jedności Narodu Polskiego, zapełniając nasz kraj falą wzajemnej nienawiści i wspólnie głosząc wizję, że do udziału w życiu politycznym nie ma prawa nikt, kto nie ma korzeni w „dniach sierpniowych” 1980 roku. Taktyka jest prosta: wymieść ze sceny politycznej każdego, kto nie wpisuje się w logikę personalnego konfliktu Kaczyńskiego z Tuskiem.

 

cd w numerze

przycisk

 

[1] M. Ziętek-Wielomska, A. Wielomski, Nowoczesność, Nacjonalizm, Naród Europejski. Dylematy samoidentyfikacji Europejczyków, Warszawa 2017.

Wyświetlony 334 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.