sobota, 08 luty 2020 21:09

Dlaczego gender to absurd?

Napisane przez M a r e k M a t e c k i

Od kilkunastu lat społeczeństwa zachodnie są poddawane intensywnej tresurze, której celem jest wymuszenie powszechnej akceptacji pojęcia „płci społeczno-kulturowej” - czyli„gender”.

Gender i polskie prawo

Tresujący uczą nas, że płeć jest zjawiskiem przekraczającym obiektywne uwarunkowania biologiczne. Wybitny (jak sądzę) specjalista od gender, pan prof. dr hab. Jacek Kubiak, pisze tak oto: „Determinacja płci dotyczy dwóch niezależnych, choć silnie powiązanych ze sobą bytów: ciała i psychiki. Rozwój płci cielesnej nie musi iść w parze z rozwojem płciowym mózgu. Dlatego ciało może być niedopasowane do mózgu”[1].

Wydaje się, że podobnymi elukubracjami posiłkował się Facebook, gdy w 2014 roku rozszerzył wybór tożsamości płciowej do 56 możliwości, takich jak choćby (wybrałem losowo): agender, bigender, neither , mtf, trans person, two-spirit. W roku 2019 można wybrać przy rejestracji na tym portalu płeć niestandardową i samemu ją określić, co oznacza, że ilość możliwości jest nieograniczona.

Jak widać, termin „gender” jest nieprecyzyjny, co potwierdza pani dr hab. Agnieszka Graff, mówiąc: „genderyzm znaczy różne rzeczy w różnych kontekstach”[2]. Pani Emilia Kaczmarek objawia swoim czytelnikom, że „kategoria gender w nauce o społeczeństwie pozwala uchwycić wszystko to, co łączy się z tożsamością płciową, ale nie ma podstaw biologicznych (np. różny sposób ubierania się mężczyzn i kobiet, ich role społeczne – zmieniające się na przestrzeni dziejów i odmienne w różnych kulturach). Pojęcie gender w socjologii umożliwia neutralny, naukowy opis. W końcu z tego, że jakaś rola społeczna ukształtowała się w danych czasach i w danej kulturze nic rewolucyjnego jeszcze nie wynika. W socjologii pojęcie gender służy do opisu pewnych zjawisk, nie jest postulatem zmiany czegokolwiek”[3] (moja analiza tych twierdzeń znajduje się w dalszej części tekstu).

            Słowa pań Graff i Kaczmarek oraz pana Kubiaka są rzecz jasna komponentem zachodniego frontu ideologicznego nacierającego na to, co do tej pory było normalne, oczywiste i bezdyskusyjne.

Jak w obliczu genderowej presji zareagowało polskie państwo? Oczywiście tak, jak zawsze – uległo jej. Oto w kwietniu 2015 r. prezydent Bronisław Komorowski ratyfikował Konwencję o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, potocznie zwaną Konwencją stambulską. Artykuł 3c owej konwencji stanowi co następuje:  „«Płeć społeczno-kulturowa» oznacza społecznie skonstruowane role, zachowania, działania i atrybuty, które dane społeczeństwo uznaje za odpowiednie dla kobiet lub mężczyzn”[4].

            Ratyfikacja Konwencji stambulskiej oznacza, że pojęcie „płci społeczno-kulturowej” zainfekowało polski porządek prawny. Pan Adam Lipiński, pełnomocnik rządu do spraw równego traktowania (jest taki urząd!, polecam jego stronę internetową), zapewnił pana Adama Bodnara, rzecznika praw obywatelskich, że rząd Zjednoczonej Prawicy nie ma w planach wypowiadania konwencji antyprzemocowej[5] Nawiasem mówiąc nie tylko wprowadzenie gender stanowi o toksyczności tego dokumentu.

 

 

Analiza pojęcia płci społeczno-kulturowej

Nie mam wątpliwości co do tego, że pojęcie gender wprowadzono po to, by całkowicie zmienić nasze narody. Herbert Marcuse pisał: „Nowa Lewica była przesiąknięta przekonaniem, iż dwudziestowieczna rewolucja byłaby w stanie rozwinąć się w taki sposób, by porzucić wszystko to, co wiemy o współczesnych rewolucjach. Z jednej strony ma to doprowadzić do mobilizacji «grup marginalnych» [a więc w naszym XXI wiecznym przypadku również tych, którzy się nie identyfikują z płcią biologiczną  - MM], z drugiej – rewolucja ta będzie czymś więcej niż tylko ekonomiczną i polityczną rewolucją. Przede wszystkim ma być rewolucją kulturową. Ów nowy jej typ to artykulacja żywotnej potrzeby zrewolucjonizowania wartości, które charakteryzują społeczeństwo klasowe. W tym kontekście Ruch Wyzwolenia Kobiet mógłby stać się «trzecią siłą» rewolucji”[6]. Jasno po tym cytacie widać, iż grupy marginalne (w tym także ci, którzy mają jedną z ponad pięćdziesięciu płci) tworzą oddziały specjalne wykorzystywane do walki o kulturowo-społeczną rewolucję.

Nie ma wątpliwości co do tego, że pojęcie gender wprowadzono po to, by całkowicie zmienić nasze narody.

            Samo pojęcie płci społeczno-kulturowej (gender) jest absurdalne i fałszywe. Rozpocznijmy od pochylenia się nad tezami polskich doktrynerów genderyzmu. Pani dr hab. Agnieszka Graff powiada: „Prawica wygrywa właśnie dlatego, że konsekwentnie promuje swoją wizję płci”[7]. O ile mi wiadomo, „prawica” utrzymuje, że ludzie mają tylko dwie płcie. Nie jest to żadna nowość, tak uważano zawsze, bo jest to po prostu obiektywny, intersubiektywnie sprawdzalny fakt biologiczny. Uposażenia biologicznego podważyć się nie da i właśnie ze względu na nie kategoryzujemy ludzi jako kobiety i mężczyzn. To zawsze nazywano płcią.

            Zacytujmy ponownie panią Emilię Kaczmarek (mniemam, że strona kulturaliberalna.pl nie opublikowałaby nieortodoksalnej definicji gender): „kategoria gender w nauce o społeczeństwie pozwala uchwycić wszystko to, co łączy się z tożsamością płciową, ale nie ma podstaw biologicznych (np. różny sposób ubierania się mężczyzn i kobiet, ich role społeczne – zmieniające się na przestrzeni dziejów i odmienne w różnych kulturach). Pojęcie gender w socjologii umożliwia neutralny, naukowy opis. W końcu z tego, że jakaś rola społeczna ukształtowała się w danych czasach i w danej kulturze nic rewolucyjnego jeszcze nie wynika. W socjologii pojęcie gender służy do opisu pewnych zjawisk, nie jest postulatem zmiany czegokolwiek”.

Pierwsze przytoczone zdanie jest zbudowane na genderowym założeniu: informuje nas o istnieniu „tożsamości płciowej”, nie zaś płci. Owa „tożsamość płciowa” nie jest uwarunkowana przez obiektywny biologiczny fakt, lecz przez różnice w ubiorze i role społeczne, które są różne w przestrzeni i czasie. Jednakże ani rola społeczna, ani ubiór w najmniejszy nawet sposób nie oddziałują na fizyczność ludzką, na płeć. W związku z tym, mówienie o implikowanej przez te akcydentalne różnice „tożsamości płciowej” oderwanej od płci nie ma żadnego sensu. Jest po prostu subiektywną brednią, którą niektórzy przedkładają nad fakty. Wprowadzanie tak absurdalnej subiektywności do legislacji i indoktrynowanie nią innych jest intelektualną zbrodnią. W konsekwencji nie można zgodzić się na drugie zdanie, bowiem tak pojęta kategoria gender, nie jest „neutralnym, naukowym opisem”. Jest ideologicznym bezsensem służącym do propagandy. Zdanie trzecie jest w pełni akceptowalne – owszem, role społeczne się zmieniają. Ostatnie zdanie jest oczywistą nieprawdą, co wynika z całego wywodu: gender jest fałszywym konstruktem.

Ani rola społeczna, ani ubiór w najmniejszy nawet sposób nie oddziałują na fizyczność ludzką, na płeć. W związku z tym, mówienie o implikowanej przez te akcydentalne różnice „tożsamości płciowej” oderwanej od płci nie ma żadnego sensu. Jest po prostu subiektywną brednią, którą niektórzy przedkładają nad fakty. Wprowadzanie tak absurdalnej subiektywności do legislacji i indoktrynowanie nią innych jest intelektualną zbrodnią.  

 

 

Implikacje wprowadzenia płci społeczno-kulturowej do prawodawstwa

Czym skutkować może implementacja definicji płci społeczno-kulturowej nastręczona nam przez Konwencję stambulską? Powtórzmy najpierw samą definicję. Artykuł 3c powiada: „«Płeć społeczno-kulturowa» oznacza społecznie skonstruowane role, zachowania, działania i atrybuty, które dane społeczeństwo uznaje za odpowiednie dla kobiet lub mężczyzn”.

Skoro tak, to dany człowiek jest kobietą dlatego, że jego role, zachowania, działania i atrybuty są uznane przez społeczeństwo za przynależne kobietom. Wynika z tego, że tak rozumiana „płeć” jest czymś labilnym, bowiem jakieś bliżej nieokreślone „społeczeństwo” może zmienić swoje poglądy na to, co determinuje człowieka do bycia kobietą lub mężczyzną. Zatem obok obiektywnego faktu biologicznego, determinującego fizycznie i mentalnie człowieka są też nieokreślone poglądy społeczne na to, co konkretną jednostkę czyni „kobietą”.

Jak rozeznać, które „role, zachowania, działania i atrybuty” czynią byt ludzki społeczną „kobietą”? Prawdopodobnie implikuje to konsensus społeczny, który jednak jest czymś zupełnie nieprecyzyjnym. Jaka część społeczeństwa musi przejawiać wspólne poglądy na ten temat? Ile poglądów musi być zgodnych, by uznać, że społeczeństwo tak myśli? O jakie społeczeństwo chodzi?

Jak rozeznać, które „role, zachowania, działania i atrybuty” czynią byt ludzki społeczną „kobietą”? Prawdopodobnie implikuje to konsensus społeczny, który jednak jest czymś zupełnie nieprecyzyjnym. Jaka część społeczeństwa musi przejawiać wspólne poglądy na ten temat? Ile poglądów musi być zgodnych, by uznać, że społeczeństwo tak myśli? O jakie społeczeństwo chodzi? Czy mówimy o ludziach zamieszkujących dany kraj, kontynent, województwo, powiat, czy mamy na myśli wspólnotę etniczną, kulturową, lokalną, polityczną?

Płeć obiektywna i płeć społeczno-kulturowa są dwiema zupełnie różnymi rzeczywistościami, które mogą zarówno być konwergentne, jak i dywergentne (żeby jednak to ocenić, należałoby najpierw precyzyjnie sformułować jakie poglądy konkretnej zbiorowości ludzkiej określają płeć społeczno-kulturową). Człowiek, który z obiektywnego, biologicznego, intersubiektywnie weryfikowalnego punktu widzenia jest mężczyzną, może jednocześnie przejawiać „role, zachowania i działania” typowe dla kobiet. Czy jest wtedy mężczyzną, czy kobietą? Czy może męską kobietą albo kobiecym mężczyzną? Jak ma być traktowany przez społeczność i przez prawo? Jeśli dane prawo nie dopuszcza do adopcji dzieci przez dwóch mężczyzn, to czy powinno zgadzać się na adopcję przez dwóch biologicznych mężczyzn, z których jeden deklaruje się jako kobieta? Przyjęcie „płci społeczno-kulturowej” przez międzynarodowy dokument jest czymś absurdalnym, prowadzącym do licznych problemów natury prawno-społecznej oraz zupełnie nieuargumentowanym. Jest ideologicznym przymusem wprowadzającym relatywizm do obiektywnej i bezwzględnej i zdeterminowanej rzeczywistości.

Skoro tak, to Artykuł 3d: „«Przemoc wobec kobiet ze względu na płeć» [po angielsku: „gender-based violence against woman” – MM.] oznacza przemoc skierowaną przeciwko kobiecie ponieważ jest kobietą lub która dotyka kobiety w nieproporcjonalnie większym stopniu” mówi o przemocy skierowanej nie wobec biologicznych kobiet, a wobec osób, które są kobietami społeczno-kulturowymi. Twórcy Konwencji pisząc w Artykule 3a, że czyny dyskryminujące, „które powodują lub mogą prowadzić do fizycznej, seksualnej, psychologicznej lub ekonomicznej szkody lub cierpienia kobiet” mają na myśli „kobiety społeczno-kulturowe”. Wynikałoby z tego wszystkiego po pierwsze, że może istnieć biologiczny mężczyzna będący jednocześnie „społeczno-kulturową kobietą”; po wtóre zaś, że każde zachowanie dyskryminujące taką osobę jest potępiane przez Konwencję. Dyskryminacją zaś może być cokolwiek: nie przyjęcie takiego człowieka do pracy, przykre słowo, krzywe spojrzenie, niewykonanie usługi.

Logicznym następstwem przyjęcia tego dokumentu powinno być uznanie, że człowiek ma płeć deklaratywną oraz biologiczną, które nie są jednak tożsame. To zaś prowadzi do licznych prawnych komplikacji i absurdów, o których była już mowa.

 

Podsumowanie

Pojęcie płci społeczno-kulturowej (gender) jest intelektualną brednią wprowadzającą relatywizm w obiektywną rzeczywistość. Jest ponadto narzędziem rewolucyjnym, niszczącym tradycyjne światopoglądy oraz służącym do lewicowej indoktrynacji.

Pojęcie płci społeczno-kulturowej (gender) jest intelektualną brednią wprowadzającą relatywizm w obiektywną rzeczywistość. Jest ponadto narzędziem rewolucyjnym, niszczącym tradycyjne światopoglądy oraz służącym do lewicowej indoktrynacji.

Mimo, że Konwencja stambulska została ratyfikowana przez ponad trzydzieści państw, nie ma organu, który byłby władny wyegzekwować jej literalne przestrzeganie. Nie oznacza to jednak, że nie jest ona problemem. Wszystkie rewolucyjne, międzynarodowe dokumenty dają możliwość nacisku na władze państwa, które je ratyfikowało. Presja może być wywierana zarówno przez podmioty zagraniczne, jak i wewnątrzkrajowe. Ponadto, nie ma wątpliwości, że każdy lewicowy rząd wykorzysta Konwencję stambulską do indoktrynacji społeczeństwa oraz zmiany legislacji na bardziej „niedyskryminacyjną”. Konwencja powinna zostać natychmiast wypowiedziana przez rząd mieniący się konserwatywnym. Taki rząd powinien równocześnie podjąć kroki zmierzające do ograniczania możliwości propagowania niebezpiecznej bzdury, którą jest gender.

W Polsce podpisanie i ratyfikacja Konwencji przez rząd PO i prezydenta Komorowskiego nie spowodowało wielkiego społecznego oburzenia. Wiele konserwatywnych podmiotów wyrażało swój sprzeciw, jednakowoż nie doszło do masowych protestów. Zupełnie inaczej było w Bułgarii, w której doszło do ostrego buntu polityków, Kościoła, Cerkwi i zwykłych ludzi, zaś Trybunał Konstytucyjny uznał ją za niezgodną z konstytucją. W Chorwacji zaś, której parlament ratyfikował Konwencję doszło do ulicznych manifestacji. Jak na tym tle wygląda „konserwatywny i katolicki” naród polski i rząd Zjednoczonej Prawicy?

 

[1] https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1535627,1,ile-mamy-plci-w-naturze-i-co-to-wlasciwie-oznacza.read

[2] https://krytykapolityczna.pl/kraj/graff-korolczuk-gender-to-smiertelnie-powazna-sprawa/

[3] https://kulturaliberalna.pl/2014/01/23/wlasciwie-dzender-maly-slownik-genderowozdezorientowanych/

[4] http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20150000961/O/D20150961.pdf

[5] https://www.rpo.gov.pl/pl/content/min-lipi%C5%84ski-zapewnia-rpo-rz%C4%85d-rp-nie-zamierza-wypowiedzie%C4%87-konwencji-antyprzemocowej

[6] H. Marcuse, Porażka Nowej Lewicy?, [w:] „Nowa Krytyka” nr 29, 2012; dostęp:

http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Nowa_Krytyka/Nowa_Krytyka-r2012-t29/Nowa_Krytyka-r2012-t29-s7-18/Nowa_Krytyka-r2012-t29-s7-18.pdf

[7] https://krytykapolityczna.pl/kraj/graff-korolczuk-gender-to-smiertelnie-powazna-sprawa/

Wyświetlony 35 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.