sobota, 08 luty 2020 22:37

Pokonać Chiny!

Napisane przez Andrzej Marecki

Dlaczego pokonać? Dlaczego nie współpracować z Chinami? Przecież są drugą, a pod wieloma względami nawet pierwszą gospodarką świata. Burzliwy rozwój gospodarczy tego kraju wskazuje na potrzebę jego naśladowania.

Wojna gospodarcza, ekonomiczna, finansowa, handlowa i propagandowa toczona pomiędzy dotychczasowym hegemonem, jakim jest USA, przeciwko Chinom wydaje się być bezsensowna i przynosić tylko straty, tak dla obu stron, jak i dla reszty świata. Dlaczego jest zatem z takim uporem prowadzona.

Stereotypowa odpowiedź jest taka, że Stany Zjednoczone nie chcą dać się zepchnąć przez Chiny z najważniejszego miejsca, jakie aktualnie pod każdym względem zajmują na naszym globie. Jest w tym też część prawdy, ale okazuje się, że opór Zachodu jako pewnej całości przeciwko Chinom ma znacznie głębsze i istotniejsze przyczyny. Zwrócił na nie uwagę amerykański bankier, a ostatnio również publicysta gospodarczy Dawid P. Goldman w wywiadzie, jakiego udzielił on szwajcarskiej gazecie „Die Welt Woche” w dniu 16 października 2019 roku pod tytułem Nigdy nie możesz być przyjacielem Chin. Zaczyna on od tego, że wszelkie ideologizowanie działalności Chińczyków jest pozbawione sensu. Owszem, nazywają się oni Komunistyczną Partią Chin (KPCh), czczą tradycje Marksa, Stalina i Mao Zedonga, ale to tylko forma, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Ich celem, do którego zbliżają się z nieubłagalna szybkością, jest uzyskanie gospodarczej dominacji na świecie. I nic więcej. Żadną ideologią się nie przejmują. Skrajny pragmatyzm jest metodą do osiągania wspomnianego wyżej celu.

No cóż, można powiedzieć, że żadna różnica, czy to USA, czy Chiny będą tym pierwszym światowym liderem. Otóż okazuje się że różnica jest jednak fundamentalna, wynikająca z propagowanego przez Chiny wzorca kulturowego, którego Zachód nie chce, a nawet wydaje się, ze nie może zaakceptować, bez pozbycia się swojej tożsamości.

Celem Chińczyków, do którego zbliżają się z nieubłagalna szybkością, jest uzyskanie gospodarczej dominacji na świecie. I nic więcej. Żadną ideologią się nie przejmują. Skrajny pragmatyzm jest metodą do osiągania wspomnianego wyżej celu.

Chiny wracają do potęgi

 

             Może nie militarnej, choć i tu czynią znaczące postępy, ale przede wszystkim do potęgi gospodarczej. Pracuje nad tym 1,5 miliarda Chińczyków, a każdy z nich jest bardzo ambitny i wszystko zrobi, aby zwiększyć swoje dochody. Po katastrofalnej epoce rządów Mao Zedonga, hasło porzucenia wszelkich mrzonek ideologicznych w grudniu 1978 r. rzucił jego następca i były bliski współpracownik Deng Xiaoping. Hasło to brzmiało: „Bogaćcie się!”. Oczywiście nie wszyscy na raz, ale po kolei.

Kilka związanych z tym powiedzeń i anegdot dobrze oddaje istotę chińskich przemian. Jedną z nich jest inny stosunek do pracy Chińczyka i człowieka Zachodu. Otóż, człowiek Zachodu pracuje, aby żyć, Chińczyk zaś żyje, aby pracować. To nie tylko zamiłowanie do wszelkiej pracy, ale też zgoda na pracę w niewolniczych warunkach, czego ludzie Zachodu nie akceptują.

Jednym z elementów chińskiej dominacji nad światem gospodarki są chińskie ambicje, które na Zachodzie nie są zrozumiałe. Wyraża je opowiedziana przez Goldmana anegdota. Były prezydent USA Eisenhauer gościł u siebie byłego premiera Izraela Ben Gubiona i pożalił się, mówiąc mu jak trudno jest być prezydentem 200 milionów Amerykanów. Ben Gurion odpowiedział, że jeszcze trudniej jest być premierem 2 milionów premierów w Izraelu. Na tym tle Goldman zauważa, że chińskie ambicje są właśnie takie same. Tylko odnoszą się do cesarza,. Każdy Chińczyk ma ambicje bycia cesarzem, a że jest ich około 1,5 miliarda potencjał tych ambicji ma wymiar globalny. Przy niezwykle wymagających egzaminach na wyższe uczelnie ambicje te powodują, że egzamin ten zdaje około 10 milionów młodych ludzi. Ocenia się, że na wyższych uczelniach tego kraju uczy się 30 milionów studentów z dominacją kierunków inżynierskich i technicznych. Około 350 tys. z nich studiuje w USA. Ludzie ci stanowią fundament przyszłego rozwoju tego kraju. To najsilniejsza strona chińskiej ekspansji gospodarczej na świecie.

Podój świata

 

            Ta armia dobrze wykształconych ludzi zamierza zdominować globalną gospodarkę, która w ramach coraz bardziej liberalnych zasad funkcjonowania ułatwia tylko pod tym względem chińską penetrację. Już dziś chyba na całym Zachodzie nie ma ani jednego gospodarstwa, które nie zakupiłoby chińskich produktów. Pozornie nie ma w tym nic złego, wszak podstawową zasadą jest tam zysk i zakupy po najniższej cenie. To właśnie oferują Chiny.

Goldman przypomina mongolsko-chińską ekspansję gospodarczo-militarną w XIII wieku, która w sposób dramatyczny w Polsce dotarła aż pod Legnicę. Chiny oferowały wtedy dobrowolne poddanie się każdego napotykanego na ich drodze państwa. Nie chcieli oni niczego w nim zmieniać, nie chcieli władzy politycznej, ani zmiany religii, to ich absolutnie nie interesowało. Chcieli, aby płacono im podatki, czyli „trybut”, kto się na to nie zgadzał był niszczony i palony bez żadnej litości. Już wtedy metoda ta zapewniła im stworzenie imperium od Pacyfiku do Atlantyku. Jego krótkotrwałość związana była nie z buntem podbitych narodów, które pod nowymi warunkami wiodły całkiem znośną egzystencję. Imperium zabiła dżuma i cholera, które na skutek handlu na tak wielkim obszarze była łatwo przenoszona.

 Teraz te same cele, co przed wiekami, są wdrażane metodami dostosowanymi do współczesnych nam czasów. Ten podatek płacony Chinom ukryty jest w ich towarach rozprowadzanych na wszystkich kontynentach świata. Poprzez cenę i niskie koszta ich wytwarzania handel podbija kolejne rynki. Nie jest to jeszcze całkowita dominacja chińskiej produkcji, ale wszystko ku temu zmierza. Tym pierwszym towarem, który ma zdominować rynki jest ich produkcja najnowocześniejszej elektroniki. Dlatego atak USA i innych państw Zachodu skierowany jest przede wszystkim na czołową chińską firmę Huawei. Zastosowali oni kwantową technologię przekazywania wiadomości i obrazu bez możliwości jego podglądania. Dotychczasowe technologie umożliwiają to bez praktycznie żadnych przeszkód. Efekt jest taki, że użytkowników telefonów Huawei nikt nie może podglądać, natomiast chińscy hakerzy mogą to czynić w sposób nieograniczony. To jedno z najważniejszych zagrożeń tej firmy dla istnienia i rozwoju zachodniej cywilizacji. Innymi słowy, Chiny przy pomocy Huawei wyruszają na podbój świata.

Użytkowników telefonów Huawei nikt nie może podglądać, natomiast chińscy hakerzy mogą to czynić w sposób nieograniczony. To jedno z najważniejszych zagrożeń ze strony tej firmy dla istnienia i rozwoju zachodniej cywilizacji.

Przewaga Zachodu

 

            Istnieje ona w cywilizacyjnej koncepcji pracy zespołowej, Owszem, w Chinach zespoły osiągają często nawet znacznie lepsze wyniki aniżeli ich zachodni partnerzy. Tyle, tylko, że chińskie sukcesy mają wymiar ekonomiczny, a dużo rzadziej innowacyjny. Zachodnie zespoły naukowców na czele z USA są tego najlepszym dowodem. Chiny są zaniepokojone trendem przyznawania Nagrody Nobla, której w dziedzinach ścisłych żaden z nich dotąd nie otrzymał. Paradoks polega na tym, że 8 razy nagrodę taką przyznano Chińczykom, ale zamieszkałym w USA. Dlaczego tak się dzieje, po części wyjaśnia to już sam tytuł wspomnianego z Goldmanem wywiadu: Nigdy nie możesz być przyjacielem Chin.

Każdy Chińczyk już od szkoły podstawowej rozgląda się po klasie celem ustalenia, kogo ma w pierwszym rzędzie pokonać, kogo będzie rywalem i konkurentem. I tak jest przez całe jego życie. Jedyny zespół, który szanuje, to rodzina.

Otóż każdy Chińczyk już od szkoły podstawowej rozgląda się po klasie celem ustalenia, kogo ma w pierwszym rzędzie pokonać, kogo będzie rywalem i konkurentem. I tak jest przez całe jego życie. Jedyny zespół, który szanuje, to rodzina, to dla niej może coś poświęcić i wykonać bezinteresowne prace. Poza tym czysty pragmatyzm. Szacunek należy się tylko przełożonemu, liczy się szef dzięki któremu uzyska wszystkie pożądane dobra w postaci awansu, wynagrodzenia itp. Jest to w gigantycznym wymiarze system porównywalny do sycylijskiej mafii streszczający się w naturze Ojca Chrzestnego, czyli „capo di tutti capi”. Wynikają z tego całkiem niezrozumiałe decyzje chińskich przywódców. Skala mikro, to pobicie przez taksówkarzy na dworcu w Pekinie tamtejszych policjantów. Szef policji nakazał ukarać swoich podwładnych, gdyż wdali się w bójkę, której nie mogli wygrać Taksówkarzy zaś nie ścigano, bo dobrze sobie poradzili z policją, a to budzi do nich szacunek.

Indywidualny pragmatyzm nie pozwala na prace zespołowe wymagające wymiany doświadczeń, wiedzy oraz pomysłów, które inni mogliby wykorzystać dla dokonania odkrycia. Chińczyk, nie jest w stanie zaakceptować takiego podziału ról. Dlaczego ma on pomagać swojemu konkurentowi? I tu wracamy do Nagrody Nobla, która przyznawana jest często zespołowi albo jego szefowi, który miał największy wkład w odkrycie. To słaby punkt chińskiej transformacji.

Zachód jako całość musi się lepiej zorganizować i wygrać wyścig naukowych i technologicznych innowacji, Ludzie Zachodu przygotowani do prac zespołowych mogą uzyskać przewagę. Tylko ta droga wiedzie do pokonania chińskiej ofensywy handlowej. Zachód ma szansę technologicznego pokonania Chin. Jeżeli tej szansy nie wykorzysta, a w tej chwili na to się zanosi, to zostanie podporządkowany chińskim najpierw produktom, potem finansom, a na koniec obyczajom. Pragmatyczne Chiny liczą się tylko z siłą, może mniej militarną, ale za to bardziej ekonomiczną i produktywną, której podstawą są nowe technologie. Pokonanie Chin na tej płaszczyźnie jest możliwe. Dla pragmatycznych Chińczyków będzie to taki sam znak kapitulacji, jak dla pokonanych chińskich policjantów na dworcu w Pekinie.                      

Zachód jako całość musi się lepiej zorganizować i wygrać wyścig naukowych i technologicznych innowacji… Jeżeli tej szansy nie wykorzysta, a w tej chwili na to się zanosi, to zostanie podporządkowany chińskim najpierw produktom, potem finansom, a na koniec obyczajom.

Andrzej Marecki

cd w Numerze

przycisk

 
 
Wyświetlony 444 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.