czwartek, 30 wrzesień 2010 21:27

Walka z cieniem akcjonariatu pracowniczego

Napisał

Panująca dziś wolność prasy i słowa oraz pluralizm polityczny, ekonomiczny, związkowy i wszelki inny, umożliwia publiczną prezentację każdego, nawet najbardziej absurdalnego poglądu czy też propozycji, pod warunkiem, że nie narusza ona paragrafów kodeksu karnego, cywilnego i pozostałych przepisów prawa. Na tym też polega wolność i demokracja. Każdy ma prawo głosu. Popularną formą korzystania z tego prawa jest publikacja własnych opinii na dany temat. Do rzadkich przypadków na-leżą opinie przedstawiające obiektywny stan rzeczy, uwzględniające zróżnicowane poglądy, sprzeczne stanowiska i bezsporne fakty. Dużo częściej opinia taka polega na zręcznym i wybiórczym doborze wydarzeń, z tendencyjnym komentarzem, pomijaniem sprzecznych z tym stanem rzeczy dowodów oraz na stanowczym i pryncypialnym wyciąganiu wniosków wynikających z tak przygotowanego materiału.

Wiele z tych ostatnich cech ma artykuł Tomasza Teluka pt. "Utopia akcjonariatu pracowniczego" ("Opcja na Prawo" Nr 12/2003). Co dziwne i ciekawe w tym tekście, to to że nie dotyczy on rzeczywistych, teoretycznych i praktycznych zasad organizacji akcjonariatu pracowniczego, a tylko wyobrażeń, jakie ma na ten temat pan Tomasz Teluk. Wyobrażenia te są nierzeczywistym cieniem prawdziwego akcjonariatu pracowniczego (Employee Stock Ownership Plan ? Plan Pracowniczej Własności Akcji), nad którym to cieniem autor "Utopii" znęca się niemiłosiernie i w efekcie odnosi zwycięstwo prawie absolutne ? nad samym sobą.
Syndykalizm, kolektywizacja, łamanie prawa własności i reguł wolności gospodarczej to, według autora "Utopii", główne grzechy akcjonariatu pracowniczego. Weźmy w pierwszym rzędzie pod uwagę ów syndykalizm i kolektywizację, które mają wyrażać takie slogany, jak "kolej dla kolejarzy" czy "kopalnie dla górników". Trudno zrozumieć, dlaczego miałoby być inaczej. Wszak w wolnym kraju i na wolnym rynku każdy osiąga największe efekty, kiedy robi to, co potrafi najlepiej. Jak stwierdza sam autor, każdy ma prawo do gromadzenia kapitału, lecz jednocześnie usiłuje on wykluczyć z tego prawa ludzi o podobnym zawodzie, którzy podejmują wspólną decyzję o jego zainwestowaniu, np. kolejarze wykupują kolej, a górnicy kopalnie, bo to nazywa się kolektywizacją i syndykalizmem, wrogim kapitalizmowi. Wydaje się, że na wolnym rynku każdy kapitał powinien mieć takie same prawa (poza pochodzącym z przestępstwa), a więc kapitał rodzinny, grup zawodowych, społecznych, stowarzyszeń i innych wspólnot powinien mieć prawo do nabywania własności tak samo, jak wszyscy inni uczestnicy rynku. Powoływanie się w tym kontekście na sprawiedliwość, moralność i komunistyczne korzenie wszelkiej wspólnoty kapitału nie ma tu nic do rzeczy. Być może, że międzynarodówka socjalistyczna popiera akcjonariat pracowniczy, lecz związki zawodowe w Polsce, i te marksistowskie, i te spod znaku dawnej opozycji, zajmują w sprawie akcjonariatu takie samo stanowisko jak autor "Utopii" (!!), bo w zakładach, gdzie właścicielami są pracownicy, żadne związki zawodowe nie są potrzebne. To, że główny ideolog akcjonariatu pracowniczego Luis Kelso jest znanym w świecie marksistą, nie jest dla nikogo tajemnicą, lecz w ujęciu autora "Utopii" jest jednocześnie nieporozumieniem. Takim nieporozumieniem jak to, że znanym marksistą był wybitny filozof i teolog o orientacji narodowej i niepodległościowej o. Jacek Maria Bocheński, profesor i kierownik katedry marksizmu na szwajcarskim uniwersytecie we Fryburgu, czy też ksiądz Prymas kardynał Stefan Wyszyński, co umożliwiło mu skuteczną walkę z tym systemem.
Jednym z kolejnych zarzutów przeciw akcjonariatowi pracowniczemu jest to, że właściciele zakładu są w nim jednocześnie pracownikami najemnymi. Może się to komuś nie podobać, ale praca we własnym przedsiębiorstwie nie jest przestępstwem ani nie jest sprzeczna z moralnością, na którą autor "Utopii" tak chętnie i wielokrotnie się powołuje. Kapitał pracowników najemnych nie może być zatem dyskryminowany z powodu profesji, wykonywanego zawodu czy też miejsca zatrudnienia jego właściciela. Wszak podstawą kapitalizmu jest wolny rynek i możliwość nabywania własności przez wszystkie podmioty posiadające kapitał, a więc również i przez pracowników najemnych, tak pogardliwie potraktowanych przez autora "Utopii" w pytaniu; "Czy ktoś zna przedsiębiorstwo, które osiągnęło wiodącą pozycję na podstawie kolektywnych decyzji pracowników...?". Odpowiadam, że znam. Takim przedsiębiorstwem jest spółka pracownicza PPKS Żary, która na tym odcinku zdominowała komunikację z Wrocławiem. Bilet w tej firmie na autobus pospieszny z Lubina do Wrocławia kosztuje 6 zł, w PKS autobus zwykły kosztuje 7,50zł, a u prywatnych przewoźników, w tzw. "busach', gdzie jedzie się jak śledź w beczce, cena za ten sam kurs wynosi 9 zł! Autobusy PPKS Żary stale są przepełnione, a w okresach świątecznych, kiedy jest tłum podróżnych, podstawia się dwa autobusy na ten sam kurs.
Autor "Utopii" długo i szeroko rozwodzi się nad akcjonariatem pracowniczym na Białorusi. Jest to jednak kolejne nieporozumienie, bo akcjonariat pracowniczy został stworzony i dostosowany do działalności w warunkach kapitalistycznego wolnego rynku. Czy taki rynek istnieje na Białorusi, mam poważne wątpliwości. W związku z tym wszelkie przykłady z tego kraju uważać można za chybione. O USA, który to kraj jest kolebką akcjonariatu pracowniczego, autor "Utopii' napisał tylko jedno zdanie, ale za to pozytywne i prawdziwe, działa tam 10 tys. firm z akcjonariatem pracowniczym i jak mi wiadomo, żadna z nich, pomimo kryzysu ostatnich lat, nie zbankrutowała.
W swych rozważaniach ogólnych, dotyczących "austriackiego gadania", autor "Utopii" przeszedł chyba samego siebie pisząc, że "Demokracja polityczna jest bardzo szkodliwa, a demokracja pracownicza szkodliwsza jest po stokroć". Czyżby totalitarna dyktatura była ideałem autora "Utopi"? Czy jest to zwykły lapsus, który każdemu może się przytrafić?
Wracając do napisanych na wstępie uwag, zauważyć trzeba istniejącą już w Polsce skromną, lecz ważną literaturę zawodową na ten temat. Klasycznym opracowaniem jest książka Krzysztofa S. Ludwiniaka pt. "Pracownik właścicielem", wydana jeszcze w 1989 roku przez Katolicki Uniwersytet Lubelski. Dodać trzeba, że jej autor mieszka w Polsce i nic nie stało na przeszkodzie, aby ustosunkować się do jego tez i poglądów oraz zaprezentowanych tam osiągnięć akcjonariatu pracowniczego w USA i na świecie. Podobnie w 2000 roku, kilkanaście obszernych artykułów na ten temat wydrukował na łamach "Naszego Dziennika" Jan Koziar, pracownik naukowy Uniwersytetu Wrocławskiego. Jego wystąpienia i ustalenia też nie zostały dostrzeżone. Szereg referatów specjalistów, naukowców i polityków zostało wygłoszonych na międzynarodowej konferencji pt. "II Warszawskie spotkanie akcjonariatu pracowniczego", która odbyła się w październiku 2001 r. Z Wrocławia referat na temat spółek pracowniczych wygłosił znany działacz społeczny Zenon Wysłouch. O tym też głuche milczenie autora "Utopii".
Choć każdy może mieć własne zdanie na temat akcjonariatu pracowniczego, to prawdą jest, że ta forma upowszechnienia własności od ponad stu lat promowana jest przez społeczną naukę Kościoła, reprezentowaną przez wszystkich papieży, począwszy od Leona XIII i jego przesławnej encykliki "Rerum Nowarum" po Jana Pawła II, który wyraził to w kolejnych encyklikach "Laborem Exercens" i "Centesimus Annus". Wielkim zwolennikiem tej formy własności w USA był prezydent Ronald Reagan. Znane są jego wypowiedzi na ten temat, przetłumaczone również na język polski. Tych postulatów i propozycji autor "Utopii" też nie zauważa, a szkoda, bo walka z własnym cieniem jest zawsze zwycięska, lecz jest to zwycięstwo pozorne, złudne, a nawet utopijne.


Adam Maksymowicz

Wyświetlony 5735 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.