czwartek, 30 wrzesień 2010 21:39

Liberalna koncepcja państwa (16) Finanse publiczne

Napisał

Polityka monetarna
"Inflacja jest dowodem tego, że społeczeństwo żyje ponad stan. Jest gotowe wydawać więcej (wydatki ogółem obejmują spożycie, inwestycje i wydatki rządowe), niż wynosi Produkt Krajowy Brutto. Sama inflacja oznacza nakładanie na wszystkich posiadaczy zasobów pieniężnych dodatkowego podatku o stopie równej średniej stopie wzrostu cen za dany okres (...).

Jest to najgorszy rodzaj podatku, niszczący korzenie wzrostu gospodarczego i uderzający przede wszystkim w biedniejsze i średnie warstwy społeczeństwa. Polityka, prowadzona w imię obrony najsłabszych, obraca się w praktyce głównie przeciw nim"1. Krytykując inflację, Milton Friedman sformułował zasady monetaryzmu: "główną determinantą zmian nominalnego produktu globalnego jest podaż pieniądza (jako zasób, a nie strumień pieniądza); przyjęcie w polityce pieniężnej zasady stałego wzrostu podaży pieniądza w stosunku do przyrostów realnego produktu globalnego, co zapewnia kontrolę nad gospodarką; twierdzenie o stałej relacji popytu na pieniądz do zmian nominalnego produktu globalnego; uznanie stabilnego charakteru rozwoju gospodarki kapitalistycznej w długim okresie i odrzucenie konieczności interwencjonizmu państwowego, oznacza to uznanie większej roli mechanizmu rynkowego w usuwaniu zakłóceń w gospodarce; przypisywanie większego znaczenia walce z inflacją niż walce z bezrobociem. Podstawową dyrektywą metodologiczną jest twierdzenie o szczególnej roli podaży pieniądza i jego wzrostu dla gospodarki narodowej"2. Teorię profesora Friedmana można streścić w jednym równaniu:

MV = PQ,
gdzie:
M ? ilość pieniądza w obiegu,
V ? prędkość obrotu pieniądza,
P ? średni poziom cen,
Q ? ilość produkowanych towarów i usług3.

Według profesora Friedmana, rządy stosują inflację (czyli ogólny wzrost cen) z trzech powodów. Po pierwsze, by sfinansować deficyt budżetowy. Po drugie, "inflacja przysparza rządowi wpływów bez konieczności głosowania przez ustawodawców za nowymi podatkami"4. Po trzecie, "rządy uciekały się do inflacji jako sposobu wypełnienia swoich zobowiązań w zakresie prowadzenia polityki pełnego zatrudnienia. (...) Taka polityka daje efekty przez pewien czas"5. Jednak na dłuższą metę zawsze skutkuje większym bezrobociem. Inflacja "jest w rzeczywistości ukrytym podatkiem"6, ponieważ kiedy rząd dodrukowuje pieniądze bez pokrycia, ktoś musi zapłacić rachunek. Płaci go zawsze społeczeństwo, przez to, że wartość każdego nominału pieniężnego jest niższa, ponieważ takie dodatkowe pieniądze na rynku wpływają na wzrost cen. Henry Hazlitt uważa, że "nawet stosunkowo umiarkowana inflacja zniekształca strukturę produkcji. Prowadzi do nadmiernego rozwoju niektórych przemysłów ? kosztem innych. Wiąże się to z niewłaściwym zastosowaniem i marnotrawstwem kapitału. Gdy inflacja zmniejsza się lub gdy całkowicie się ją zatrzymuje, niewłaściwie skierowane inwestycje kapitałowe ? w postaci maszyn, fabryk czy budynków biurowych ? nie mogą przynieść odpowiedniego zwrotu i tracą większą część swojej wartości. (...) [Inflacja] zniechęca do wszelkiej roztropności i zapobiegliwości. Zachęca do rozrzutności, hazardu, wszelkiego rodzaju lekkomyślnego marnotrawstwa. Dzięki niej często bardziej się opłaca spekulować niż produkować. Inflacja rozrywa cały gmach stabilnych związków ekonomicznych"7. Profesor Ludwig von Mises twierdzi, że "społeczne konsekwencje inflacji są dwojakie: 1) kwoty wszystkich opóźnionych opłat ulegają zmianie z korzyścią dla dłużników i stratą dla wierzycieli; 2) zmiany cen nie następują ani równocześnie, ani w tym samym stopniu dla wszystkich poszczególnych towarów i usług"8. Jeszcze jednym negatywnym skutkiem inflacji jest to, że ludziom nie opłaca się oszczędzać. Ludzie chcą jak najszybciej wydać pieniądze, które wkrótce mogą być mniej warte (szczególnie przy wysokiej inflacji).
Ludwig von Mises twierdzi, że "stosowanie inflacji jest polityką krótkowzroczną"9. Milton Friedman wyjaśnia, skąd się ona bierze: "inflacja zachodzi wówczas, gdy ilość pieniądza wzrasta zdecydowanie szybciej niż produkcja, a im większy przyrost ilości pieniędzy na jednostkę produkcji, tym wyższa stopa inflacji"10. Dzieje się to wtedy, gdy rząd finansuje deficyt budżetowy "poprzez kreowanie pieniądza ? zarówno przy użyciu prasy drukarskiej, jak i pozycji księgowych"11. Friedman twierdzi, że aby zlikwidować inflację, wystarczy zakazać rządowi manipulowania pieniądzem. Doskonałym przykładem na prawdziwość powyższej tezy jest przypadek Boliwii. Kiedy w 1985 roku do władzy doszedł prezydent Paz Estenssoro, inflacja w tym kraju dochodziła do 18 tys. procent rocznie! Po trzech miesiącach zastosował on "techniki zalecane przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy: państwo nie wydaje ani centyma ponad własne dochody, zamiast produkować ? jak dotąd ? pieniądze dla pokrycia różnicy. Inflacja natychmiast ustała, ukazując doskonale (...) związek między zwyżką cen, kreowaniem pieniądza i deficytem publicznym. Działając nadal w ramach ścisłej ortodoksji monetarnej, Paz Estenssoro wprowadził w 1986 roku wolne ceny (...). Ubóstwo stołecznych rynków zniknęło bardzo szybko i rozmaite dobra stały się znów dostępne"12.
Profesor Friedman jest twórcą teorii, która mówi, że bank centralny powinien "dodrukowywać" pieniądze "na poziomie równym gospodarczemu wzrostowi"13. Większe dodrukowanie pieniądza powoduje inflację. Friedrich August von Hayek wysuwa pewne wątpliwości, jeśli chodzi o koncepcję Friedmana. Zastanawia się bowiem, co by się stało, gdyby było wiadomo, że ilość pieniądza w obiegu zbliża się do górnego limitu i w związku z tym nie można zaspokoić potrzeby zwiększenia płynności? Jasne jest, że wtedy prawdopodobnie doszłoby do paniki całego społeczeństwa14. Dlatego Hayek proponuje inne rozwiązanie: likwidację waluty państwowej i wprowadzenie konkurencyjnych walut prywatnych. Hayek zauważył, że monopol państwa na emisję pieniądza nie jest konieczny i w przeszłości nie było takiego monopolu. Jeszcze w XVIII i XIX stuleciu prywatne banki wypuszczały własne pieniądze. "Według Hayeka, najprościej byłoby znowu pozwolić bankom na emisję prywatnego pieniądza, z zachowaniem konkurencji. Klienci posługiwaliby się pieniądzem najlepiej zarządzanym, nie znającym ani inflacji, ani dewaloryzacji. Inflacja zniknęłaby przez samo wprowadzenie konkurencji"15. Rząd nie mógłby wtedy manipulować polityką monetarną, co wyszłoby na zdrowie każdej gospodarce. Zwolennikiem emisji pieniądza przez banki prywatne był również Herbert Spencer.
(?)
Wyświetlony 6028 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.