sobota, 02 październik 2010 12:27

Niech szaman śpiewa

Napisane przez

Siedliśmy przy ognisku w maloce, czyli chacie zgromadzeń. Powoli zeszli się wszyscy mieszkańcy wioski. Biały człowiek, był dla nich taką samą atrakcją, jak oni dla mnie. Przyglądali mi się badawczo, czasem któraś ze star-szych kobiet nie wytrzymywała i skubała mnie za włoski na nogach, dziwując się, że mi tam wyrosły.

Rozmawialiśmy długo w noc ? oni ciekawi mojej kultury, ja ich.
? Macie tu cmentarz? ? pytam ostrożnie, gotowy w każdej chwili wycofać się, gdy poznam, że pytanie narusza tabu albo dobre obyczaje.
? Tam, za zakrętem rzeki ? kilku mężczyzn pokazuje kierunek palcami.
? A ilu tam leży?
? Sześciu.
? Tylko tylu?
? Reszta leży dużo dalej wzdłuż rzeki. Ci są koło wioski, bo umarli nagle ? na chorobę. Skóra im się psuła i trzeba było szybko zakopać.
? Nie macie tu szamana albo przynajmniej curandero1? ? pytam zdziwiony, bo w KAŻDEJ indiańskiej wiosce jest ktoś, kto umie leczyć.
? Nie mamy. To znaczy jest, ale już nie leczy, bo się ochrzcił i czary ma zakazane.
? Jak to się ochrzcił? Gdzie?!
? Tu. My wszyscy ochrzczeni.
Na dowód pokazali mi fotografię wykonaną polaroidem, przedstawiającą dwóch młodych mężczyzn w garniturach i białych koszulach. Siedzieli po środku tej samej maloki. Każdy miał przypiętą na piersi charakterystyczną czarną plakietkę z białym napisem: Kościół Jezusa Chrystusa Świętych Dni Ostatnich. Mormoni? Aż tutaj?

***
Na coś takiego nadziałem się dwukrotnie w moim życiu. Raz chodziło o Mormonów innym razem o Zielonoświątkowców. Nieodpowiedzialne, destrukcyjne misje.
Chrzczą Indian, a przy okazji wmawiają im, że tradycyjna wiara w siły natury, w demony i duchy, będące przyczyną chorób, że to wszystko jest złem. W konsekwencji szaman, nawrócony na nową religię, nie może już leczyć, bo nie wolno mu wchodzić w kontakty z Mocami. Nie wolno mu się odurzać halucynogenną ayauaską, nie wolno wprowadzać siebie i innych w trans poprzez wielogodzinne śpiewy, nie wolno stosować magicznych ziół.
A jak bez tego wszystkiego wypędzić Demona choroby?

***
? To kto was teraz leczy? ? pytam przerażony. ? Zostawili wam jakieś leki, szczepionki? Przysyłają doktora?
? Solo oracion (tylko modlitwa) ? słyszę w odpowiedzi.
? Ale jak kogoś ukąsi wąż, to przecież tylko szaman potrafi pomóc.
? Kiedyś pomagał. Teraz solo oracion.
? A jak kobieta nie może urodzić?...
? Umiera.
? Ale kiedyś szaman "wyciągał" dziecko śpiewem.
? Teraz nie wyciąga. Modlimy się tylko, bo stare czary są złe.

***
Ochrzcić i wyjechać, zostawiając Indian samym sobie ? to takie nieodpowiedzialne. Nieludzkie. Pozbawia się ich JEDYNEJ metody leczenia, jaką znają, a nie daje nic w zamian.
Jeżeli ktoś pragnie podnieść Indian na wyższy poziom cywilizacyjny, jeżeli chce ich oduczyć wiary w czary, powinien to robić stopniowo, metodą małych kroczków. I nie wolno mu pozostawiać pustki, a hasło solo oracion, w miejsce człowieka, który leczy, to jest pustka!
Chcecie żeby "dzikus" przestał ganiać po lesie w spódniczce z liści? W porządku, ale nie zaczynajcie od zabierania spódniczki. Najpierw dajcie mu spodnie ? alternatywę.
Nie wolno, w imię religii, odbierać Indianom możliwości ratowania życia. Nie podobają ci się czary? ? w porządku ? nauczcie ich nowoczesnej medycyny, a w miejsce szamana sprowadźcie lekarza.
Ale to musi być lekarz, który potrafi być bardziej skuteczny niż szaman. A dżungla niesie wiele zagrożeń, o których współczesna medycyna nie ma zielonego pojęcia. Czy ten lekarz będzie prawdziwą alternatywą? Czy, na przykład, potrafi uratować od śmierci po ukąszeniu przez jadowitego węża? Nie musi tego robić ziołami i śpiewem ? może mieć lodówkę pełną zagranicznych szczepionek. Ale czy sprosta?
A jeżeli nie ? a na naszych rękach właśnie umiera człowiek ? co wtedy?
Wtedy niech szaman śpiewa! Niech wprowadza ludzi w trans! Niech wypędza Duchy, Demony i złe Moce!
Pan Bóg był w dżungli i mieszkał z Indianami na długo, zanim przyszli misjonarze.
________________
1 Curandero ? tu znachor ? od szamana (czarownika) różni się tym, że zna tylko zioła, ale nie ma kontaktu z Duchami i nie dysponuje Mocą.

(?)
Wojciech Cejrowski
www.ccc.art.pl
Wyświetlony 4500 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.