wtorek, 07 grudzień 2010 16:28

Teraz już wiemy

Napisane przez

Bardzo trudno pisać o tej książce czytelnikowi z Europy, podobno, Centralnej - ale trzeba stwierdzić, że dla każdego z tego rejonu, komu nie jest obojętne jak odnosić się będzie do jego kraju niebagatelna część elit USA, jest to lektura obowiązkowa.

Gaddis bowiem to postać znana w kręgach uniwersyteckich, w których reprezentuje skrajną lewicę: a to właśnie ona dominuje dziś na wydziałach nauk społecznych na Zachodzie.
Przede wszystkim jest to dla nas kopalnia informacji. Gaddis przeczytał ogromną ilość książek i dokumentów rządowych, toteż jego wiedza na temat dyplomatycznych i wojskowych arkanów lat 1945-1962 ? bo ten okres go tutaj zajmuje ? jest imponująca. Rzecz w tym, że polityka to coś więcej ? i tu pojawiają się problemy. Sam tytuł autor tłumaczy w sposób równie szczery, co rozbrajający ? "my" znaczy u niego historyków amerykańskich z jego ideowego środowiska. Żeby pokazać, jak bardzo zawęża to jego widnokrąg, wystarczy jeden cytat: Wschodni Niemcy również musieli zaakceptować podział ? a później i mur ? lecz teraz już wiemy, że nie stracili oni, a przynajmniej nie w tym stopniu, co Zachodni Niemcy, zainteresowania zjednoczeniem. Zachodni Niemcy nigdy, przynajmniej oficjalnie, tego "zainteresowania" nie stracili ? o stosunku zaś Niemców z NRD wiedział każdy, kto czytał gazetowe wiadomości z Europy lub wybrał się podczas pobytu w Berlinie (a Gaddis był tam, rzecz jasna) do Muzeum Muru. Najwyraźniej jednak była to dla niego sprawa tak mało ważna, że po prostu nie zwrócił na nią uwagi.
To właśnie jest podstawowa konkluzja, jaka wynika z tej lektury dla środkowego Europejczyka: sto milionów ludzi zamieszkujących ten obszar dla amerykańskich liberałów uniwersyteckich po prostu nie istniało. Na 375 stron tekstu znajdujemy zaledwie kilka poświęconych krajom podbitym.
Można byłoby powiedzieć, że w końcu nikt w Waszyngtonie z tymi samozwańczymi kremlinologami się nie liczył. Niestety, nie jest to cała prawda. Przypadek Strobe'a Talbotta, przez pierwszą kadencję Clintona jego doradcy do spraw bezpieczeństwa, dowodzi, że przynajmniej od 1992 r. potrafili znaleźć drogę do centrum władzy. Bush senior chyba nie był też wolny od ich wpływu, gdy w Kijowie radził Ukraińcom, by wstrzymali się z ogłoszeniem niepodległości, aby ratować prestiż Gorbaczowa. W drugiej połowie lat 70. zdecydowana większość kremlinologów uznała, że w rezultacie pata nuklearnego podział świata na dwie strefy wpływów jest "nieusuwalny w dającej się przewidzieć przyszłości". Rok 1989 przyniósł więc im kompromitację tak dojmującą, że do dzisiaj liżą rany.
Problem w tym, co świetnie pokazuje ? niezwykle erudycyjna ? książka Gaddisa, że paradygmat Nowej Lewicy zakładał, jako remedium na wszystkie konflikty, jedynie jałowe negocjacje z Moskwą. Żywotność tej ogólnej zasady widzimy dziś, w powszechnej na lewicy krytyce opcji militarnej wobec Iraku. Sądząc po nieprzemakalności na fakty, zmienić by ją mogło dopiero metodyczne wysadzanie domów "postępowych" wykładowców i publicystów, wraz z ich rodzinami przez fanatyków arabskich... ale prawdę mówiąc i o tym nie jestem przekonany. To jakiś rodzaj umysłowej blokady ? a jej trwałość bierze się z przekonania, że najlepszym sposobem obrony jest bezbronność. Gaddis uzasadnia ją niemożnością toczenia wojny atomowej. Wiemy jednak dzięki płk. Kuklińskiemu ? o którym amerykański autor, zdaje się, nie słyszał ? że plan "ofensywnej obrony" Układu Warszawskiego przewidywał eksplozję blisko stu małych bomb jądrowych w ciągu pierwszych 48 godzin natarcia na Europę Zachodnią.

(?)
Piotr Skórzyński

John L. Gaddis: "Teraz już wiemy... Nowa historia zimnej wojny". Amber, Warszawa 2002 (dodruk)

Wyświetlony 9582 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.